Autor:
Data dodania
Skutki wydarzeń z września 2011 są odczuwalne dla całego świata do dnia dzisiejszego. Redefinicji uległy wszystkie ważniejsze pojęcia funkcjonujące w ekonomii czy polityce. Nowego znaczenia nabrało pojęcie operacji militarnej, konfliktu zbrojnego i interwencji. Wszystko kryje się pod szerokim i wszystko wchłaniającym hasłem „wojny z terrorem”, które usprawiedliwia każdą decyzję rządów, nawet te, której wcześniej w prawie międzynarodowym uznawane byłyby za jego pogwałcenie. Po atakach na WTC i Pentagon w USA mamy nową politykę zagraniczną, nową ideologię, a na świecie nie mamy już wiodącej roli ONZ, trudno powiedzieć do czego można wykorzystać siły wojskowe NATO. Mamy inną Rosję i zakłopotaną UE. I mamy najpoważniejsze problemy od II wojny światowej. Dla portalu StosunkiMiedzynarodowe.pl pisze redaktor naczelny Adam Tecław.
Mamy wojnę, nie mamy wroga
Trudno powiedzieć, kim jest przeciwnik, nie do końca wiemy jak wygląda. W teorii ma brodę, turban i siedzi w jaskini w Peszawarze. I nazywa się Talib. Niedużo informacji jak na 10 lat prowadzonych działań, w których, wg różnych szacunków rząd USA wydał 800 mld USD. A rachunek, jak w restauracji, „jest cały czas otwarty i można jeszcze zamawiać”. W konsekwencji za wojnę płaci większość rynków finansowych na świecie, w tym Polska. Wojnę, której pojęcie trudno zdefiniować, gdyż nie ma w prawie międzynarodowym pojęcia wojny prowadzonej wobec strony konfliktu niebędącej państwem. Ale brak jasnych reguł to akurat najwygodniejsza formuła do prowadzenia działań militarnych. Wróg krył się w Afganistanie, przez chwilę także w Iraku, możliwe, że w Iranie. Na potrzeby prowadzonych przyszłych interwencji może być w każdym państwie, dziwne, że nie ma terrorystów w Libii. Ale jest inny wróg publiczny, grunt, że można prowadzić wojnę.
W ubiegłym wieku konflikty rozpoczynały się wypowiedzeniem – mniej lub bardziej de iure – wojny i kończyły podpisaniem traktatu pokojowego i budowaniem nowego ładu polityczno – gospodarczego. Wdrażano zobowiązania międzynarodowe dla państw, które wyraźnie określały przyszłość zwyciężonych i zobowiązania zwycięzców. Trudno powiedzieć czym się skończyła ostatnia wojna w Iraku, kto ją wygrał i jaka będzie przyszłość tego kraju. Wiadomo, że kosztowała ofiary i miliardy dolarów. O wojnie w Afganistanie trudno powiedzieć dokąd zmierza i kiedy się zakończy. Oficjalnie mówi się wycofaniu żołnierzy – ale co to oznacza? Koniec imprezy? Albercik, wychodzimy…
Asymetria
Do czego prowadzą niekończące się zbrojenia widać najlepiej na przykładzie XX wieku. Najpierw doprowadziły do konfliktu na skalę światową, a kiedy rozpoczęła się era nuklearna, do impasu w polityce międzynarodowej zwanego zimną wojną. Potencjał militarny nie służył do ataku tylko do odstraszenia przed atakiem.
W XXI wieku zbrojenia i przewaga militarna supermocarstw (w tym kontekście można mówić głównie o USA, w mniejszym stopniu o Rosji i Chinach) przedefiniowała sposób osiągania celów politycznych. Zmieniła się taktyka działań, której obecny terroryzm jest niechcianym owocem. Nie ma bowiem siły (strony konfliktu) który może w sposób otwarty wystąpić przeciwko np. armii Stanów Zjednoczonych. Ale okazuje się, że nie musi. Nie są potrzebne czołgi i artyleria. Wystarczy samolot pasażerski.
Trudno określić ile kosztują dokładnie wydatki na zbrojenia USA. Są oczywiście dane Pentagonu, budżet Senatu i pewnie kwotę można podać. Ale w obronę USA przed zagrożeniem terrorystycznym są zaangażowane wszystkie siły, od Gwardii Narodowej, przez CIA, Policję, Wojsko na Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (powiedzmy) kończąc. Jaka to jest kwota? Biliony dolarów i nie jest to kwota wydana jednorazowo. Zabezpieczyliśmy się i możemy spać spokojnie? Od 10 lat nie możemy i nie będziemy mogli. Piszę celowo „my”, bo gdzieś polski wątek tych operacji ciągle się przewija.
Z drugiej strony koszt przygotowania zamachów z 11 września przez Al-Kaidę szacuje się na 0,5 mln USD. Jak pisze Mariusz Zawadzki w Gazecie Wyborczej 10-11/09/2011, „na każdego dolara wydanego przez terrorystów przypada 6,6 mln $ wydanych na operacje antyterrorystyczne, wojny i naprawy zniszczeń”. Nie można przy tym oszacować kosztów kryzysu ekonomicznego i w konsekwencji recesji, w jakiej znalazła się Ameryka. Pod względem wydatków nie było takiego drugiego konfliktu w historii.
Nie ma, niestety, optymistycznych wieści na przyszłość. Kapitalizm i jego stolica, czyli Nowy Jork, jest wrogiem islamu. Świat Zachodni nie potrafi obronić swoich wartości i zbudować na ich podłożu podstaw nowego ładu światowego. Nowoczesna technologia która służyła dotychczas promocji zachodnich wartości bywa i jego przekleństwem. Rewolucja w Egipcie zaczęła się na Facebooku…
Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.


Wykop
Blip
Sledzik