„Who is this santa Evita?” – pyta w głównej piosence z musicalu „Evita” Antonio Banderas. Kim jest uwielbiana przez Argentyńczyków kobieta – żona prezydenta, opiekunka ludu, organizatorka akcji społecznych, której ciało nawet po śmierci nie mogło znaleźć miejsca i spokoju?
Sylwetkę Evity Peron przybliża Martyna Kośka*
María Eva Duarte urodziła się 7 maja 1919 roku we wsi La Union, 20 km od Los Toldos. Była dzieckiem z tzw. „nieprawego łoża”; jej ojciec – Juan - był żonaty z inną kobietą, z którą miał dzieci. Juan Duarte zginął w wypadku samochodowym, gdy Maria miała sześć lat; nie pozostawił kochance i jednocześnie matce swojej córki żadnego spadku. Adela D’Huart, matka Marii, byłą kobietą biedną, wychowywała samotnie jeszcze kilkoro dzieci, więc po śmierci ojca rodzina pogrążyła się w jeszcze większym ubóstwie. To miało wpływ ma decyzję Marii o opuszczeniu domu rodzinnego – w wieku 15 lat wyjechała do Buenos Aires, by tam znaleźć pracę.
Dzięki swojej urodzie nie musiała długo zabiegać o posadę. Zaledwie kilka miesięcy po przybyciu do stolicy wystąpiła w pierwszym filmie, później były kolejne. Były to tanie produkcje klasy B, umożliwiły jednak Marii wejście w dorosłe, niezależne życie. Występowała także w słuchowiskach radiowych – wcieliła się w rolę m.in. Polki Marii Walewskiej, kochanki Napoleona Bonaparte.
Maria poznała pułkownika Juana Peron w styczniu 1944 roku. Był już wtedy dobrze rokującym politykiem i wojskowym. W czerwcu 1943 roku był jednym z przywódców grupy wojskowych odpowiedzialnych za obalenie rządu. W nagrodę został przez juntę wyznaczony na ministra pracy i spraw socjalnych. Za główny cel swej pracy w rządzie wyznaczył sobie przyznanie praw pracownikom rolnym. W 1945 rząd umieścił go w więzieniu, obawiając się jego rosnącej popularności i zaufania, jakim obdarzyli go Argentyńczycy. Zaledwie kilka dni później, 17 października, setki ludzi ruszyły na Plaza de Mayo, żądając jego uwolnienia. Do marszu mobilizowała ich swoimi przemowami Maria. Do dziś 17 października jest obchodzony przez peronistów jako „dzień lojalności”. Niecały tydzień po tym wydarzeniu Juan i Evita przysięgli sobie miłość małżeńską.
Para zamieszkała w północnej części miasta. Współdziałali nie tylko w życiu, lecz także na scenie politycznej: działali w descamisados, frakcji upominającej się o prawa biednych, spotykali się ze zwolennikami daleko idącego państwa socjalnego. Gdy Peron doszedł do władzy, zbudował system polityczny, porównywany przez niektórych nawet do faszyzmu, a który kładł nacisk właśnie na socjalne obowiązki państwa względem obywateli. Peronizm, który momentami ślepo kopiował europejskie rozwiązania w dziedzinie polityki społecznej przyczynił się do ruiny finansowej państwa i był jednym z powodów obalenia Perona.
Korzystając ze swej popularności, Peron postanowił ubiegać się o prezydenturę. W lutym 1946 roku został wybrany na urząd prezydenta. Przez cały okres kampanii Maria wspierała go aktywnie – brała udział w wiecach, wypowiadała się dla radia i telewizji, odpowiadała na pytania. Wykorzystując swe pochodzenie, stała się dla męża łącznikiem z biedotą. Żadna małżonka innego kandydata nie działała tak aktywnie na rzecz zwycięstwa swego partnera. Maria nie tylko przyczyniła się do sukcesu Juana, ale także sama zaistniała w opinii publicznej, środkach przekazu. Wszyscy poznali jej twarz i zobaczyli w niej kobietę podobną do siebie samych, kobietę z ludu. I tę kobietę powszechnie znano już nie jako Marię, lecz mówiono o niej – Evita.
Nowa Evita
Tłumy kochały Evitę nie dlatego, że ubierała się w europejski sposób ani nawet nie dlatego, że była małżonką prezydenta. Ludzie, zwłaszcza ci z najniższych warstw ukochali ją sobie, gdyż stała się ich rzecznikiem, broniła interesów pokrzywdzonych, pomagała niesprawiedliwie pozbawionym pracy czy mieszkania. W swoim biurze przyjmowała delegacje pracowników, którzy prosili ją o rozwiązanie problemów. Współpraca ze związkami pracowników stworzyła bazę dla bardziej zakrojonych działań społecznych, które Evita prowadziła aż do swojej śmierci. Odwiedzała fabryki oraz ubogie dzielnice Buenos Aires, jeździła na wieś. Argentyna w pierwszej połowie XX-go wieku była biednym krajem – obok bogatych dygnitarzy i biznesmenów istniały morza dzielnic zamieszkanych przez biedotę; szerzyły się choroby, problemem był wysoki poziom analfabetyzmu. Niesienie pomocy potrzebującym stało się celem życia pierwszej damy.
Evita pracowała od wczesnych godzin rannych, przez jej gabinet przewijały się liczne grupy interesantów. Jeśli musiała przerwać rozmowę, by wypełnić obowiązki spoczywające na niej z tytułu bycia małżonką prezydenta, przerywała spotkanie z potrzebującymi, ale zawsze wracała, gdy tylko jej obecność na uroczystości przestawała być niezbędna. Nawet w ostatnich miesiącach życia, gdy organizm był już bardzo osłabiony choroba, na zalecenia lekarza dotyczące zmniejszenia ilości pracy miała odpowiadać: „Nie mam czasu, jest jeszcze tyle do zrobienia”.
Evita stała się wizytówką Argentyny na świecie. Podróżowala do Europy, na lotniskach witana była jak królowa. Po obu stronach Atlantyku zapanowała prawdziwa evitomania. W Hiszpanii gościł ją sam generał Franco, w dowód uznania odznaczył ją Orderem Izabeli Katolickiej, jednym z najważniejszych hiszpańskich odznaczeń. We Włoszech zorganizowano spotkanie z papieżem, odwiedziła grób św. Piotra, przyznano jej także odznaczenia, wśród nich Krzyż św. Grzegorza. Spotkania z prezydentami Francji, Portugalii, księciem Monako… Często przemawiała publicznie w miejscach, w których się pojawiała. Głośno mówiła o niesprawiedliwości społecznej i zbyt dużych podziałach na świat ludzi biednych o bogatych. Niosła ze sobą przesłanie – „walczymy o to, by było więcej ludzi bogatych i mniej tych biednych”. Prasa europejska zaatakowała Evitę za jej nienajlepsze poczucie mody. Przypatrzyła się zatem europejskim trendom – i przywiozła do Argentyny najmodniejsze ubrania. Odtąd miała uchodzić za jedną z lepiej ubranych kobiet na świecie. Mniej więcej w tym czasie Evita pojawiła się na okładce magazynu Time. Artykuł przedstawił argentyńską first lady w dobrym świetle, wspominał jednak, że jest ona nieślubnym dzieckiem. Zapewne z tego powodu wydane to było w Argentynie niedostępne.
Za czasów prezydentury Perona została przyjęta ustawa przyznająca kobietom prawa wyborcze. Walka o przyznanie kobietom czynnego prawa wyborczego rozpoczęła się w 1910 roku; przyjęcie ustawy nie odbyło się za powszechną aprobatą, lecz małżonka prezydenta nie ustawała w staraniach, by zachęcić do projektu wszystkich decydentów. Przyznanie kobietom czynnego prawa wyborczego było – obok pomocy potrzebującym – głównym celem, który w sferze publicznej Evita sobie postawiła. Spotykała się z legislatorami, parlamentarzystami, organizacjami kobiecymi. Chciała, by wszyscy uświadomili sobie, że kobiety są częścią polityki i ich głos jest równie ważny, jak głos mężczyzn. W trakcie wizyty w Hiszpanii zwróciła się do kobiet słowami: „Ten wiek nie przejdzie do historii jako Wiek Wojen – ani nawet jako Wiek Wojny Atomowej, ale raczej jako Wiek Zwycięstwa Feminizmu”. Bezcelowe jest polemizowanie z tymi przewidywaniami, nie można natomiast pominąć znaczenia ustawy przyznającej kobietom prawo wyborcze.
Poruszona losem dzieci w przepełnionych sierocińcach, zainaugurowała liczne programy skierowane właśnie do porzuconych dzieci: letnie kolonie, szpitale, kliniki. Zainicjowała także budowę kilku domów samotnej matki. W jednym z tych domów często jadała kolacje wraz ze swymi podopiecznymi. Wszystkie działania dobroczynne prowadziła bezpośrednio Fundacja Evy Peron. Część środków przeznaczyła na pomoc poszkodowanym w kataklizmach w różnych częściach świata – jak Boliwia czy Izrael. Po śmierci Evity fundacja nadal starała się wykonywać swoje statutowe działania, zabrakło jednak dawnego wigoru. Funkcję prezesa objął nawet Juan Peron, lecz bez spektakularnych wyników. Przyczyniły się do tego dwie rzeczy: po pierwsze – nie był Evitą; po drugie – gospodarka osłabła w porównaniu do tego, jak wyglądała jeszcze za życia Evy.
Kariera polityczna Evy
W 1951 roku przed Evitą otworzyła się możliwość rozpoczęcia prawdziwej działalności politycznej. Zarówno jej, jak i mężowi zaproponowano udział w wyborach prezydenckich. Wyścig Peron-Peron zapowiadał się bardzo interesująco, jednak Evita nie była do niego przekonana. Nie chciała rywalizować z własnym mężem, poza tym czuła, że polityka może uniemożliwić jej tak intensywne działania charytatywne, jakie dotychczas prowadziła. W czasie wiecu 22 sierpnia 1951 roku wyjaśniła, że rozważa propozycję udziału w wyborach, jednak nie podjęła jeszcze decyzji. Wielotysięczny tłum skandował jej imię i wezwanie do walki, nakazując podjęcie decyzji natychmiast. Evita skapitulowała pod presją woli ludzi i zgodziła się na udział w wyborach.
W wyborach nigdy nie wystartowała. Objawy choroby pojawiły się w 1951 roku, zmarła w kolejnym. Rak szyjki macicy zabrał Argentyńczykom ich królową w wieku zaledwie 33 lat.
Ciało Evity jeszcze przez pewien czas nie miało zaznać spokoju. Po zabalsamowaniu wystawiono je na widok publiczny. Po przewrocie wojskowym w 1955 roku, który obalił prezydenta Perona (zwyciężył w wyborach, w których Evita z powodu choroby nie wystartowała) ciało zostało pochowane we Włoszech, następnie – w 1971 roku – po ekshumacji przeniesiono je do Hiszpanii. 3 lata później ostatecznie zwłoki złożono w grobowcu rodziny Duarte w Buenos Aires. Skąd w ogóle wziął się pomysł balsamowania zwłok? Nie wiadomo, czy decyzja prezydenta Perona była jego własną inicjatywą, czy też została mu podpowiedziana przez Powszechną Konfederację Pracy, z którą prezydent blisko współpracował. Zamiast przez planowane 2 tygodnie, ciało wystawione było na widok publiczny przez wiele miesięcy, wykorzystywano je także w walce politycznej – jak gdyby spokojnie patrząca na swój kraj Evita miała przypominać o wspólnej idei i tym, co łączy peronistów i świadczy o ich solidarności.
Historię Evity przeniesiono na scenę (musical Andrew Lloyda Webbera), zaś w 1996 roku w rolę żony prezydenta wcieliła się Madonna.