Najnowszy film Pawła Łungina „Car” pokazywany na ubiegłorocznym Warszawskim Festiwalu Filmowym to przerażająca opowieść o mechanizmach władzy autorytarnej, która z czasem prowadzi do upadku samego władcy a także do eskalacji zła, przemocy i bezprawia. Sam reżyser przyznaje, że film ma być przestrogą dla współczesnej Rosji.
Anna Kalista
Łungin przedstawia losy najokrutniejszego z carów, Iwana IV Wasylewicza, który nie bez powodu zasłużył sobie na przydomek „Iwan Groźny”. Akcja filmu rozpoczyna się w 1565 r., czyli w momencie apogeum krwawych rządów Iwana. Car owładnięty pragnieniem posiadania władzy nieograniczonej, równej boskiej, sam stopniowo popada w obłęd, a jednocześnie prowadzi Rosję na skraj upadku. Dzieje Iwana obserwujemy od momentu, w którym zrozpaczony tłum domaga się od niego powrotu metropolity Wszechrusi. Poprzedni zwierzchnik kościoła prawosławnego właśnie opuścił carski dwór chroniąc się w klasztorze, zniesmaczony carskimi postępkami, przerażony wszech panującym okrucieństwem i moralnym rozpasaniem. Iwan zwraca się do przyjaciela z dzieciństwa, przełożonego klasztoru na Wyspach Sołowieckich Filipa. Ten ostatni jak tylko przybywa na carski dwór, zdaje sobie sprawę z panujących tam rządów terroru, a spotkany przypadkowo kuzyn Fiodor Kołyczow przestrzega go przed pogrążającym się w szaleństwie władcą.
Od tej pory akcja filmu będzie się koncentrowała wokół zderzenia tych dwóch silnych, choć jakże odmiennych, charakterów. Iwan Groźny, w którego rolę wcielił się Piotr Mamonow, jest uosobieniem obłędu i niepohamowanej żądzy władzy. Przekonany o powierzonej mu świętej misji, nie przebiera w środkach w walce o samowładztwo. W jego oczach widać opętanie, szaleństwo. Jest to świetnie zagrana rola aktora, który pojawił się już w poprzednim filmie Łungina, wielokrotnie nagradzanej „Wyspie”. Duchowym przeciwnikiem tytułowego bohatera jest Filip, którego rolę powierzył reżyser Olegowi Jankowskiemu. Szybko dochodzi do konfrontacji tych dwóch postaci. Metropolita próbuje sprowadzić cara na drogę wiary i prawości, zachęca do wykazania skruchy, aż w końcu otwarcie przeciwstawi się woli „pomazańca bożego”, odmawiając mu błogosławieństwa, za co spotka go surowa kara.
Reżyser filmu zdecydował się na pokazanie szczytowego okresu panowania Iwana Groźnego. To czasy tzw. „opryczniny”, czyli nowego reżimu powołanego przez cara do życia w celu walki ze spiskującymi przeciw niemu bojarami. Terror w kraju sieją „oprycznicy”, czyli tajna służba pałacowa, zwana inaczej „psami cara”, których rozpoznać można po charakterystycznych zwisających z siodeł psich głowach i miotłach. To ich spotyka Filip w jednej z pierwszych scen filmu, gdy nieświadomy grozy sytuacji po latach spędzonych w klasztorze, udaje się na carski dwór. To oni będą szpiegować, wymierzać wyroki i ścigać, prawdziwych lub wyimaginowanych, wrogów Iwana. Bo jak się szybko okazuje car popada w psychozę, miewa omamy, wszędzie doszukuje się spisków i zdrady. Znamienna jest scena w pałacowej sypialni, gdy obudzony w środku nocy przez senne koszmary, słyszy głosy swoich ofiar, miota się jak opętany, nie mogąc zaznać spokoju.
Gdy pałacowi szpiedzy donoszą mu, że jego żołnierze oddali Połock połączonym wojskom polsko-litewskim pod wodzą króla Zygmunta Augusta, nie czekając na żadne wyjaśnienia wydaje wyrok: śmierć dla wszystkich biorących udział w bitwie. Decyzje carskie są niepodważalne, a kary okrutne i bezwzględne. Władca nie kieruje się żadną logiką, kieruje nim szaleństwo. Ofiary arbitrażowych wyroków traktowane są w sposób bestialski. Dowódcy wojskowi spod Polocka, wśród których znajduje się kuzyn metropolity Filipa, poddawani są nieludzkim torturom. Śmierć uznawana jest za wybawienie. Car hołduje zasadzie: „Bez grozy nie można utrzymać państwa.” I rzeczywiście krew leje się w Rosji, wszędzie tam gdzie wymierzana jest „carska sprawiedliwość”.
Zaskakującym jest, że Iwan jawi się jednocześnie jako osoba na wskroś wierząca i jako nieznający umiaru bezbożny okrutnik. Liczne są sceny w filmie, w których obserwujemy go na kolanach wznoszącego modły i prośby do boga, błagającego o pomoc, szukającego wsparcia. Przez cały film przewija się również wątek nadchodzącego końca świata i Sądu Ostatecznego. Zresztą już w otwierającej film scenie widzimy cara recytującego wersety z „Apokalipsy świętego Jana”. W swojej nowej siedzibie Iwan każe też wznieść świątynię, która ma stanowić schronienie dla wybrańców w momencie apokalipsy. W uroczystości jej inauguracji uczestniczą same dziewice z najznamienitszych ruskich rodów, co ma być gwarancją jej moralnej czystości. Jednocześnie ten sam car jest autorem najbardziej makabrycznych zbrodni. W swoich uczynkach okazuje się bowiem być katem, bezlitosnym oprawcą. Tę rozbieżność próbuje mu unaocznić metropolita Filip i choć początkowo ten głos sumienia zdaje się przemawiać do władcy, szybko okazuje się, że Iwan nie znosi sprzeciwu i uważając się za pomazańca bożego stawia się na równi z bogiem. Iwan IV był przecież pierwszym władcą Rosji, który koronował się na cara, nawiązując do tradycji Cesarstwa Bizantyjskiego i wyrażając tym samym wolę zwierzchnictwa nad całym światem prawosławnym.
Decydując się na nakręcenie filmu o Iwanie Groźnym, Łungin świadomie naraził się na porównania z wielkim dziełem Siergieja Eisensteina. Tę radziecką produkcję, powstałą na zamówienie Stalina, którego fascynowała postać Iwana IV i do którego nie bez powodu był on często porównywany, spotkał jednak smutny los. Jej druga część „Spisek bojarów” nie spodobała się Generalismussowi, który dostrzegł w niej aluzje do bieżącej sytuacji politycznej w Związku Radzieckim. Do jej premiery dojść mogło dopiero po śmierci towarzysza Stalina i niestety również samego reżysera. Obraz Łungina wywołał falę ostrej krytyki. Pojawiły się nawet głosy domagające się zakazu jego wyświetlania, co prawdopodobnie tylko przyczyniło się do sukcesu kinowego. Sam twórca pytany o to, czy film jest nawiązaniem do aktualnej sytuacji politycznej w Rosji odpowiada: “Lud zawsze chce chleba i igrzysk, ale bez zdolności buntu przestajemy być społeczeństwem”. W czasach mocarstwowych aspiracji Putina taka odpowiedź odczytywana być może jako ostrzeżenie. Także finałowa scena filmu, która wzbudziła najwięcej kontrowersji jako historycznie mało prawdopodobna, traktowana może być jako przestroga. Tytułowy bohater, który kazał przygotować dla swoich poddanych rodzaj sadystycznego jarmarku, w samotności oczekuje na ich przybycie, a gdy pomimo licznych nawołań, nikt się nie pojawia by towarzyszyć w kolejnym okrutnym spektaklu, opuszczony władca rozpaczliwie pyta: „Gdzie jest mój naród?”
Zaskakiwać może odwaga reżysera tym bardziej, że jak sam mówi w Rosji pojawiają się głosy domagające się kanonizacji cara Iwana, a Stalin nadal może pojawić się w czołówce wyników sondażu na najwybitniejszego Rosjanina wszechczasów. Nie bez znaczenia jest tu z pewnością fakt, że Łungin od czasów upadku ZSRR mieszka i tworzy we Francji. Ale i w samej Rosji słychać głosy krytyki czy przestrogi skierowane pod adresem rządzących, tak jak w przypadku książki Władimira Sorokina zatytułowanej „Dzień z życia oprycznika”. Mimo że autor umieszcza akcję w roku 2027, opisywane metody sprawowania władzy przypominają tytułową carską „opryczninę” i pomimo humorystycznej formy, zdają się być pewnego rodzaju memento.
Paweł Łungin sięgając po historię szesnastowiecznego władcy z pewnością pragnie wypowiedzieć się po trosze na temat swojej ojczyzny w XXI wieku. Porusza również kilka istotnych kwestii takich jak relacje między władzą świecką a duchową, czy mechanizmy władzy autorytarnej i studium tyranii. Jednak tym, co sprawia przede wszystkim, że film warto zobaczyć jest przedstawiony w nim poruszający portret człowieka targanego sprzecznościami, władcy nieustępliwego i bezlitosnego, ale dalekiego od posągowych bohaterów oraz jego adwersarza, który choć już za życia potrafi czynić cuda nie przypomina też średniowiecznych męczenników. W dużym stopniu jest to zasługa znakomitych kreacji artystycznych Piotra Mamonowa i Olega Jankowskiego, dzięki którym ten film historyczny jest też opowieścią o rządzących ludźmi namiętnościach, władzy i religii, przyjaźni i lojalności, okrucieństwie i odwadze.