Jesteś tutaj

Autor:

Data dodania

czw., 26/01/2012 - 15:12

Podczas grudniowego przemówienia w parlamencie minister spraw zagranicznych Bułgarii Nikołaj Mładenow oświadczył, iż jego kraj nie zamierza uczestniczyć finansowo w planie ratowania strefy euro i nie zgadza się na ujednolicenie podatków na poziomie europejskim. Tym samym Sofia odcięła się, podobnie jak Czechy i Słowacja od forsowanej przez ostatnie tygodnie inicjatywie przekazania MFW dodatkowych środków finansowych w celu ratowania przed bankructwem zagrożonych państw Unii Europejskiej.                                              

Zapowiedź ta, wskazująca jednocześnie, iż Bułgaria nie zamierza solidaryzować się z pogrążonymi w kryzysie krajami euro, gdyż to nie ona owy kryzys wywołała, zbiegło się z niedawnym oświadczeniem premiera Bojko Borysowa. Szef proeuropejskiego rządu jeszcze niedawno przekonywał, iż jego kraj mógłby spełnić kryteria w zakresie przyjęcia wspólnej waluty już 2012 roku, jednak obecnie daleki jest o tego kroku. „My przystąpimy do strefy euro, kiedy jej kraje ograniczą swój deficyt budżetowy do 3 proc. PKB” – głosił komunikat wygłoszony przez premiera Bułgarii. Borysow wykazywał, iż jego kraj jest przykładem stabilności finansowej i przekonywał, iż europejscy przywódcy, a również Barack Obama powinni przyjąć bułgarski model finansowy. Na potwierdzenie słów o zadowalających rokowaniach gospodarki tego bałkańskiego państwa można przytoczyć raporty z 2010 roku świadczące o szerokiej atrakcyjności Bułgarii dla inwestorów zagranicznych.

Od początku trwania kryzysu z wnętrza bułgarskiej gospodarki dochodziły sprzeczne sygnały. Z jednej strony, podobnie jak w innych państwach można było zaobserwować spadek popytu wewnętrznego i poziomu inwestycji, a jedynie eksport pozostawał wartością dodaną do niewielkiego wzrostu gospodarczego. Na uwagę zasługuje jednak fakt, że bułgarskie banki utrzymują dobre wyniki handlowe, osiągając trendy zwyżkowe. W pierwszych latach obecności Bułgarii w europejskich strukturach i wspólnym rynku eksperci tak poprawne wyniki rozwoju upatrywali w niskim stosunku pożyczek do depozytów oraz odporności na kurczenie się aktywów. Na plus zapisywano również wysoki poziom bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ), stabilność bułgarskiej waluty w stosunku do euro oraz niskie podatki.

W przyspieszonej retrospektywie wśród wielu zmian politycznych w Bułgarii podaje się te dwie najważniejsze, mające jednocześnie międzynarodowe znaczenie – przystąpienie tego państwa do Sojuszu Północnoatlantyckiego 29 marca 2004 roku, a następnie do Unii Europejskiej 1 stycznia 2007 roku. Dzięki trwałej obecności Bułgarii w Europie jej rozwój zasługuje na uwagę i może być wielokrotnie analizowany w odniesieniu do szalejącego kryzysu w graniczącej z nią Grecją.

Sytuacja gospodarczo-ekonomiczna kraju może być zasługą nie tylko łaskawości inwestorów i rynków wobec nowych państw członkowskich Unii Europejskiej, ale też sprawnemu omijaniu kryzysu przez rządzącą od 2009 roku ekipę premiera Bojko Borisowa, lidera partii GERB.

W skład gabinetu wchodzi tylko ta właśnie partia. Obecna administracja rządowa opowiada się za potrzebnymi w kraju reformami. Mimo licznych protestów przeciwko likwidacji m.in. emerytalnych przywilejów i dopłat rządowych do rolnictwa prawicowy premier nie poddaje się. W wydanym niedawno oświadczeniu zagroził nawet dymisją i rozpisaniem przedterminowych wyborów; jako przykład złych działań finansowych podawał Grecję, która nie przeprowadziła na czas potrzebnych reform. Działania Borisowa chwalone są przez ekonomistów jako rozsądne na trudne czasy kryzysu – przykładem są (ostatecznie odrzucane vetem prezydenta) wydłużenie wieku emerytalnego i stażu pracy oraz liczne cięcia socjalne. W budżecie na 2012 rok zmniejszono również odprawy emerytalne dla pracowników Państwowej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego. Ponadto zniesione mają być dodatki za staż pracy w administracji państwowej. Makroekonomiczne wskaźniki Bułgarii mieszczą się w granicach, wynikających z kryteriów z Maastricht: deficyt budżetowy do 3 proc. PKB i dług publiczny do 60 proc. PKB.

Sfera prowadzonej przez Borysowa i partii GERB polityki zagranicznej nie jest oceniana jednoznacznie. Borysow mocno stara się forsować swoją niezależność zarówno wobec europejskich partnerów; nie odcina się natomiast od przeprowadzania interesów z Rosją. Mowa oczywiście o zawartym porozumieniu w sprawie budowy gazociągu South Stream z Moskwą w 2008 roku jeszcze przez poprzedniego premiera Staniszewa. Włosko-rosyjski projekt energetyczny zakłada możliwość dywersyfikacji rosyjskiego gazu na Bałkany i do Europy Południowej z pominięciem dotychczasowej drogi przez kraje zachodnio- i wschodnioeuropejskie, m.in Polski i Ukrainy. Wcześniej prezydent Georgi Pyrwanow zapewniał, iż dla Bułgarii priorytetowym planem energetycznym jest gazociąg Nabucco – zgodny ze strategią europejskich państw. Podczas wizyty w Sofii w 2008 roku ówczesnego prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina i desygnowanego już wtedy na jego następcę Dmitrija Miedwiediewa - mimo protestów społeczeństwa i skonfundowania unijnych obserwatorów uzgodniono, iż Bułgaria otrzyma 50 proc. udziałów w firmie zarządzającej infrastrukturą znajdującą się na jej terytorium, a także gwarancje kontraktu dla spółki Bułgargaz w budowie czarnomorskiej części gazociągu. Ważnym efektem bułgarsko-rosyjskich negocjacji było podpisanie umowy o utworzeniu spółki między dwoma krajami wraz z Grecją o zaprojektowaniu ropociągu znad Morza Czarnego do Morza Egejskiego, omijając cieśniny tureckie (ropociąg Burgas-Aleksandropolis). W Bułgarii natomiast miała być zbudowana przez rosyjską firmę Atomstrojeksport nowa elektrownia atomowa. Podsumowując kwestie energetyczne - zawarte porozumienia były kalkulowane przede wszystkim finansowo, a nie ideologicznie czy strategicznie. Bułgarska gospodarka miała zyskać na nowych kontraktach wielomilionowy dopływ kapitału oraz nowe miejsca pracy.

Po wymianie w 2009 roku ekipy rządzącej obecny premier Borysow wielokrotnie powtarzał, że z trzech projektów energetycznych realizowanych z rosyjskim udziałem  Burgas-Aleksandropolis jest najbardziej ryzykowny. Po wydanych przez ministerstwo ekologii ostatniej pozytywnej opinii na temat wpływu inwestycji rząd w Sofii jeszcze niedawno niechętny projektowi (przez liczne protesty ekologów sofijski rząd zastanawiał się nad rezygnującą z przedsięwzięcia, co uchroniłby bułgarski rząd przed płatnością kar pieniężnych innym inwestorom z Grecji i Rosji) opatrzył go logiem priorytetowego dla bułgarskiej gospodarki.

Opisując bieżące wydarzenia polityczne w Bułgarii nie sposób pominąć wyborów prezydenckich w październiku 2011 roku, podczas których obserwatorzy OBWE zaobserwowali przypadki kupowania głosów, a w trakcie sumowania oddanego poparcia miało dojść do wielu nieprawidłowości. Ostatecznie w grudniu Trybunał Konstytucyjny potwierdził ważność wyborów, które wygrał biznesmen Rosen Plewnelijew popierany przez obecnego premiera i rządzącą GERB. Prezydent, który w Bułgarii wybudował tysiące kilometrów autostrad, nie posiada doświadczenia i mocnego zaplecza politycznego, dlatego uważa się, że to właśnie szef rządu Borysow będzie sterował władzą wykonawczą.

Na uwagę zasługuje również sytuacja Sofii w Unii Europejskiej. We wrześniu ubiegłego roku, po zablokowaniu przez Holandię i Finlandię wejścia Bułgarii i Rumuni do strefy Schengen – mimo spełnienia wszelkich technicznych kryteriów minister dyplomacji Nikołaj Mładenow wypowiedział się w tonie krytycyzmu o decyzji państw unijnych. Obawiano się, że Sofia może nawet blokować procedurę podejmowania decyzji w Radzie Unii Europejskiej. Ostatnie doniesienia w tej sprawie były dla tego państwa bardziej optymistyczne. Holandia zapowiedziała zniesienie veta w sprawie Schengen, jeśli kolejne raporty Komisji Europejskiej będą pozytywnie opiniowały stan bułgarskiego wymiaru sprawiedliwości i spraw wewnętrznych. Chodzi też o zabezpieczenie zewnętrznej granicy UE i kontroli przepływu ludności. W tej sprawie europejscy politycy m.in. Szef KE Emanuel Barosso oraz premier Polski Donald Tusk (sprawującą w ostatnim półroczu 2011 roku unijną prezydencję) podnosili, iż brak wspólnotowej solidarności oraz zaufania mogą zepchnąć te kraje na jeszcze większy europejski margines oraz zatrzymać intensywność integracji starych i nowych krajów UE.

Reasumując, można stwierdzić, że działania obecnego rządu Bułgarii w sferze gospodarki mogą budzić podziw wśród innych państw Europy południowej. Państwa bałkańskie rzadko kiedy potrafiły odważyć się na zaciskanie budżetowego pasa i prowadzenie odpowiedzialnej polityki fiskalnej. Rządzący w Sofii zdali sobie jednak sprawę, iż ich własna oszczędność i reformatorska ucieczka przed kryzysem może być dobrym argumentem dla państw Zachodu nawołujących do unijnej solidarności. Premier Borysow wystrzega się przed udzielaniem pomocy krajom ogarniętym kryzysem, jednocześnie poprzez swoje działania chroni państwo przed podobnym losem.

 

Zobacz też:

 

Fot. European People's Party (EPP Summit 19 March 2009) [CC-BY-2.0 (www.creativecommons.org/licenses/by/2.0)], undefined

Skomentuj

Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.