Jesteś tutaj

Data dodania

pt., 19/07/2013 - 09:47

XXI wiek to wiek Azji. Centrum finansowe i polityczne przesuwa się z półkuli zachodniej na wschód. Obok tradycyjnych azjatyckich gigantów pokroju Japonii czy Korei Południowej, pojawiły się kolejne państwa o globalnych aspiracjach, jak choćby Indie.

Do tego dochodzą kraje, które chcą umocnić swoją pozycję w regionie, jednocześnie dysponując dużym potencjałem ludnościowym, ekonomicznym i militarnym (Indonezja, Pakistan, Iran).

Jednakże motorem napędowym wszelkich zmian są Chiny. Chiny postrzegane są jako przyszłość, nie dziwi zatem fakt, iż wiele słabszych państw próbuje uczynić z nich swojego partnera strategicznego. Jak na tle tych zawirowań odnajduję się mała jak na azjatyckie standardy Sri Lanka? Przeanalizujmy wzajemne relacje między Chinami a Sri Lanką oraz możliwości wynikające ze strategicznego sojuszu między nimi.

 

Różne motywacje, ten sam cel – zrobić dobry interes

Chińska Republika Ludowa to obecnie gracz numer dwa na arenie międzynarodowej. Jednakże Państwo Środka ma ogromne ambicje. Celem Pekinu jest detronizacja Stanów Zjednoczonych i osiągnięcie statusu supermocarstwa uniwersalnego.  Wyrazem tych ambicji jest przyjęta strategia polityki zagranicznej. Chińczycy chętnie inwestują, udzielają pomocy i wsparcia finansowego wielu państwom, głównie tzw. krajom rozwijającym się. W orbicie zainteresowań Pekinu są w szczególności państwa z Afryki i Ameryki Południowej, gdzie swoje dawne, historyczne wpływy tracą Stany Zjednoczone i Europa Zachodnia. Jednakże Chińczycy nie zapominają o swoim podwórzu. Zdają sobie sprawę, iż ich światowa pozycja musi mieć silna podstawę
w Azji. Stąd też wynika ich przyjacielska polityka względem krajów takich jak Sri Lanka. W przypadku tego ostatniego państwa, sprawa wydaję się być jednak bardziej skomplikowana. Cejlon posiada znakomite położenie geostrategiczne, stanowi wręcz przepustkę do obecności na wodach Oceanu Indyjskiego. Wody te są szczególnie ważne dla Chińczyków ze względu na szlaki handlowo - transportowe. Dla Pekinu priorytetem jest zapewnienie bezpiecznego transportu dla importowanych surowców naturalnych, które rozpędzona chińska gospodarka wchłania w coraz większych ilościach. Jednocześnie Państwo Środka chce bezpiecznie eksportować własne produkty, w tym do Europy - największego odbiorcy jej dóbr. Pamiętajmy również, iż Chiny chcą być także mocarstwem militarnym w pełni tego słowa znaczeniu, a to oznacza rozbudowę floty wojennej, która będzie obecna na wszystkich oceanach. Z tegoż powodu do służby w chińskiej marynarce wprowadzono niedawno pierwszy lotniskowiec i dlatego Sri Lanka zyskuje tak duże znaczenie.

                Jaki interes we współpracy z Chinami ma Sri Lanka? Kraj ten do niedawna jeszcze borykał się
z krwawą wojną domową. Wraz z jej zakończeniem przyszedł czas na budowę nowej wizji rozwoju wyspy. Kolombo ze swoją kolonialną przeszłością, dotychczas realizowało zachowawczą i ostrożną politykę zagraniczną, co powodowało utrudnienia w inwestycjach zagranicznych, powolną prywatyzację państwowych podmiotów i skomplikowane procedury prawne. Jednakże czasy się zmieniają, lankijski rząd z wizją przyszłego Cejlonu, jako nowego azjatyckiego tygrysa, podejmuje próby poważnego wzmocnienia swojej pozycji na arenie międzynarodowej. Potrzebny jest do tego silny partner i Chiny wydają się być najlepszym kandydatem.

 

Marchewka zamiast kija

                Chiny i Sri Lankę połączył przede wszystkim wspólny przeciwnik – Stany Zjednoczone. Dla Chin USA to największy rywal polityczny, ekonomiczny i militarny. Jako najważniejsi światowi gracze państwa te muszą współpracować Nie przeszkadza im to jednak w ostrej rywalizacji ze sobą na każdym możliwym polu i z całą pewnością w najbliższych latach będziemy obserwować wzrost tej konkurencji. Z kolei niechęć Kolombo do Amerykanów wynika z kolejnych projektów rezolucji ONZ, potępiających sposób zakończenia wojny domowej z Tamilskimi Tygrysami. W 2009 roku wojska rządowe Sri Lanki dokonały ostatniej ofensywy przeciwko zbuntowanym Tamilom, jednakże sam sposób przeprowadzenia akcji wywołał ogromne kontrowersje. Swoim raportem ONZ oskarżyła rząd w Kolombo o umyślne ataki na cywilów, rozstrzeliwanie jeńców wojennych i gwałty na kobietach. Szacunki organizacji humanitarnych wskazywały na 40 tysięcy ofiar wśród ludności cywilnej. Władze Sri Lanki odrzuciły wszelkie oskarżenia jako bezpodstawne, wskazując na winę po stronie Tamilów, którzy mieli wykorzystywać lokalną ludność w charakterze „żywych tarcz”, co niestety częściowo znajduje pokrycie w faktach. Wspomniane rezolucje ONZ, tworzone pod wpływem USA, uznają działania wojski lankijskich za zbrodnie międzynarodowe, wspomina się wręcz o zbrodni ludobójstwa. Takie stawianie sprawy jest bardzo szkodliwe dla Sri Lanki, gdyż powoduje obniżenie jej międzynarodowego autorytetu. Wywołuje również oburzenie wśród dużej części lankijskiego społeczeństwa, czego wyrazem były masowe protesty w ubiegłym roku. Postępowanie Chin w tej sferze pozostaje w kompletnej opozycji względem państw zachodnich. Państwo Środka nie tylko skutecznie blokowało rezolucje przeciwko Sri Lance, ale co więcej, w kulminacyjnym momencie wojny domowej, gdy USA zawiesiły wojskową pomoc dla Kolombo, dostarczyły nowoczesnej broni armii rządowej.

Innym powodem coraz lepszych relacji między tymi podmiotami jest fakt, iż Chiny jako jedno z państw azjatyckich wydaje się być atrakcyjniejszym partnerem dla Kolombo, aniżeli odległe kulturowo i terytorialnie państwa zachodnie. Sri Lanka nie ma potencjału na prowadzenie polityki zagranicznej w skali globalnej. Przy populacji liczącej dwadzieścia milionów ludności i słabo rozwiniętej gospodarce, ma niewielkie szanse, by stać się poważnym graczem na arenie międzynarodowej. Co więcej, krajowi temu będzie trudno zdobyć liczącą się pozycję nawet w samej Azji. Jedyną możliwą dla niego opcją jest koncentracja na swoim regionie. Jeśli Sri Lanka chce coś znaczyć w Azji Południowej, potrzebuje silnego i trwałego wsparcia, a w obliczu Chin - jako najsilniejszego państwa kontynentu - lepszego sojusznika nie znajdzie.

                Kolejnym podłożem zacieśnienia relacji chińsko-lankijskich jest przyjazna polityka prowadzona przez Pekin względem Kolombo. Polityka ta na wskroś przypomina działania Chin znane chociażby z Afryki. Po pierwsze państwo to nie zadaje zbędnych i nieprzyjemnych pytań. Pekin nie widzi żadnego problemu we współpracy z krwawymi reżimami w Sudanie czy Zimbabwe. Chińczycy nie pytają o problemy łamania praw człowieka, nieprzestrzeganie zasad państw demokratycznych czy też o ograniczenia praw obywatelskich, a do takich właśnie sytuacji dochodzi często na Sri Lance. Wartym przypomnienia przykładem jest chociażby zeszłoroczny bunt, do jakiego doszło w jednym
z więzień w stolicy kraju. Więźniowie zaprotestowali przeciwko przeludnieniu i złemu wyżywieniu.
W odpowiedzi pacyfikujące więzienie wojsko i policja otworzyły ogień. Dla Państwa Środka takie incydenty to żaden problem. Jak długo można zrobić dobry biznes, tak długo polityka wewnętrzna Kolombo pozostaje poza jego sferą zainteresowań, w szczególności, że Chiny same często dopuszczają się łamania praw człowieka.

Drugim aspektem przyjaznej chińskiej polityki są liczne prezenty względem innych państw, najczęściej obiekty użyteczności publicznej, jak choćby siedziba Unii Afrykańskiej w Addis Abebie. Przechadzając się po centrum Kolombo, możemy natknąć się na imponujący, postmodernistyczny budynek, wyglądem przywołujący na myśl nowoczesne europejskie stadiony piłkarskie. Ów obiekt nie jest jednak stadionem - to Teatr Nelum Pokuna , symbol „chińskiej przyjaźni”. Koszt budowy teatru
w większości pokrył Pekin. Co więcej, podczas uroczystości przedstawiono chińską operę, podkreślającą historię i tradycję kontaktów lankijsko-chińskich. Mimo iż wzajemne stosunki zintensyfikowano całkiem niedawno, to historia wzajemnych relacji pomiędzy wspomnianymi narodami jest niezwykle długa, a rozpoczęła się w 414 roku - z chwilą przybycia na Cejlon chińskiego misjonarza Faxiana.

Nie sposób również zapomnieć o bezpośredniej chińskiej pomocy w postaci kredytów, pożyczek
i grantów. Jeśli wierzyć zapewnieniom Kolombo, Chiny, z pomocą przekraczającą miliard dolarów rocznie, stały się największym darczyńcą Sri Lanki spośród państw i organizacji międzynarodowych.

W końcu przychodzi czas na ostatni element działań Pekinu - inwestycje w infrastrukturę. Budowane są mosty, drogi i lotniska. Jednym z najważniejszych tego typu projektów była budowa elektrowni
w Norochcholai. Inwestycja warta 1,35 miliarda dolarów sfinansowana została przez Exim Bank of China. Ten i inne podobne obiekty rzecz jasna budowane są przez konsorcja chińskie, często przy wsparciu finansowym chińskiego rządu. Innym dobitnym przykładem takiej inwestycji jest Mattala Rajapaksa International Airport, otwarta zaledwie kilka miesięcy temu. Dla lokalnych władz lotnisko stanowi nadzieję na rozwój południowej części wyspy i zwiększenie ruchu turystycznego w tej części kraju, lecz firmą która wykonała ów projekt jest China Harbour Engineering, a swój wkład finansowy w inwestycje miał oczywiście Pekin.

                Zwróćmy również uwagę na intensyfikację obrotów handlowych między opisywanymi państwami. Jeszcze na początku nowego wieku największymi partnerami gospodarczymi Sri Lanki były Stany Zjednoczone i Indie. Obecnie numerem jeden ciągle pozostaje USA, jednakże pozycja Chin
w tym zestawieniu dynamicznie wzrasta. Już dzisiaj Państwo Środka jest drugim partnerem handlowym a jednocześnie największym eksporterem dóbr do Cejlonu. Nie dziwi raczej fakt, iż bilans handlowy pomiędzy Kolombo a Pekinem jest zdecydowanie niekorzystny dla pierwszej strony (import towarów z Chin przewyższa dwukrotnie eksport).

 

Jaka przyszłość?

                Współpraca chińsko-lankijska przynosi ze sobą wiele pytań i wątpliwości. Miedzy tymi dwoma państwami panuje przeogromna dysproporcja siły, potencjału i możliwości. Rząd w Kolombo musi zdawać sobie sprawę, iż państwem dominującym w tym partnerstwie zawsze będą Chiny i to one będą uzyskiwać z niego większe korzyści. Nie oznacza to jednak, iż Cejlon stoi na straconej pozycji. Wręcz przeciwnie. Silne i bogacące się Państwo Środka to szansa na rozwój dla Sri Lanki i mocniejszą pozycję na arenie międzynarodowej. Władze Sri Lanki nie mogą jednak doprowadzić do uzależnienia (zwłaszcza gospodarczego) od Chin. Taka sytuacja jeszcze żadnemu państwu nie wyszła na dobre.

Krzysztof Owsianny

Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.