Autor:
Data dodania
Na przełomie ostatnich kilkunastu miesięcy świat zachodni zacięcie walczył z rosnącą „weaponizacją” Iranu. Jednak nie przypuszczano, że bój o nuklearny program Iranu przeniesie się na płaszczyznę Cieśniny Ormuz. Prowodyrem tych działań jest reżim ajatollahów, który poprzez ten akt desperacji stara się nie dopuścić do nałożenia na swój kraj bolesnych sankcji obejmujących embargo na sprzedaż ropy.
Położenie Iranu daje mu możliwość zablokowania żeglugi morskiej w obszarze cieśniny, co w rezultacie wpłynęłoby na cały transport ropy naftowej z państw Zatoki Perskiej. Cieśnina Ormuz ma około 180 km długości i kształt podkowy śródlądowej, której północne wybrzeże zajmuje Iran, a południowe należy do Omanu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W najwęższym miejscu ma szerokość 50 km i jest stosunkowo płytka. Z kolei wąskie szlaki, którymi przepływa kilkanaście tankowców dziennie, przechodzą wokół trzech wysepek, które Iran przyłączył do swojego terytorium jeszcze w latach 70. XX wieku. Wydaje się, że pod względem położenia geograficznego i długości linii brzegowych, najistotniejszą kartą przetargową w ramach tych rozgrywek będzie stanowić morski komponent militarny, a dokładniej jednostki obronności wybrzeża (Pasdaran). Wyposażone są one w kilkaset wyrzutni rakiet typu morze – morze oraz ziemia - morze (ulokowane w najważniejszych punktach wybrzeża, w tym przy instalacjach naftowych Zatoki Perskiej). Arena międzynarodowa mogła „zasmakować” zdolności irańskich rakiet ziemia-morze, kiedy to 1 stycznia 2012 r. marynarka wojenna Iranu poinformowała o pozytywnie przeprowadzonych próbach wystrzelenia przeciwlotniczego pocisku średniego zasięgu. Rola morskich jednostek Pasdaran jest więc niebagatelna, zwłaszcza ze względu na prowadzone przez nią manewry. Regularne ćwiczenia operacyjne, obejmujące ataki na platformy wydobywcze ropy naftowej, przybrzeżne instalacje naftowe i cywilne jednostki pływające, ma na celu zwiększyć ich reakcje bojowe. Ta strefa wojskowych ćwiczeń nie jest bezcelowa. W ostatnich dniach irańska marynarka wojenna przeprowadziła symulację blokady Cieśniny Ormuz pod kryptonimem „Velayat 90”. Według rzecznika sił zbrojnych Iranu admirała Mahmuda Musawiego, zdolności i manewry taktyczne są w stanie zablokować wszelki ruch okrętów. Zgodnie z jego zapowiedzią od 2 stycznia 2012 r. większość irańskich jednostek w tym okręty, okręty podwodne i siły powietrzne zajmą nowo przydzielone pozycje, zgodnie z przyjętą formacją taktyczną. Ciężko jest wyrokować czy jest to jedynie straszak rządu Ahmadineżada czy może zapowiedź eskalacji konfliktu. Nie mniej jednak biorąc pod uwagę ostrzeżenie wiceprezydenta Iranu Mohameda Rezy Rahimiego („jeżeli Zachód zastosuje blokadę przeciwko eksportowi paliwa przez Iran to ani kropla nafty nie przedostanie się przez Cieśninę Ormuz”) żadne z państw zachodnich oraz regionalnych nie powinno bagatelizować postawy już dostatecznie zmobilizowanej Republiki Iranu. Należy pamiętać, że dziennie średnio 13 okrętów wiezie ponad 15 milionów standardowych baryłek ropy, co ostatecznie daje do 40% światowego eksportu tego surowca drogą morską.
Zdaniem ekspertów Iran jest w stanie zablokować cieśninę jedynie na okres przejściowy. Jego działania mogą co najwyżej zakłócać ogólny ruch na szlaku żeglugowym, ale na pewno nie doprowadzą do permanentnej blokady najważniejszej, światowej trasy. Analitycy przewidują, że próba całkowitego zamknięcia szlaku mogłaby znacząco obniżyć potencjał militarny i ekonomiczny samego Iranu. Jednak w praktyce, nawet najmniejsze działanie dywersyjne ze strony irańskich jednostek jest w stanie wywołać panikę na rynku światowym, co znajdzie odzew w zawyżaniu stawek ubezpieczeniowych za transporty surowców oraz we wzroście cen ropy naftowej.
Bez względu na to jakie działania zostaną podjęte przez Iran w ramach blokady Cieśniny Ormuz, państwa regionu, Francja czy też Piąta Flota USA stacjonująca w pobliżu Zatoki Perskiej nie będą tolerować teherańskich intryg. Pytaniem otwartym pozostaje jednak kwestia czy obecne słowne prześcigania się o możliwościach odwetowych nie napędzają niepotrzebnej „spirali napięcia”? Zdaje się, że Stany Zjednoczone z całą świadomością ekonomicznych i politycznych skutków blokady cieśniny nie mają dużego pola manewru, gdyż wobec zbliżających się wyborów prezydenckich, administracja Baracka Obamy będzie starać się unikać międzynarodowych kryzysów. Należy się więc zastanowić, jak duże jest prawdopodobieństwo przeprowadzenia zsynchronizowanej akcji Izraela, Stanów Zjednoczonych i państw sannickich regionu. Jeszcze dwa lata temu, jakiekolwiek głosy o ewentualnym zablokowaniu Cieśniny Ormuz, a tym samym odzewie świata na ekonomiczne zagrożenie, kończyło się ostrą krytyką o irracjonalizmie takiego rozwoju sytuacji. Obecnie wciąż odrzuca się myśli o taktycznych zdolnościach irańskich jednostek wojskowych, mogących długotrwale zagrozić bytowi świata. Jednak coraz bardziej prawdopodobne wydaje się, że starcie Iranu z obecnymi przeciwnikami, rozegra się właśnie na wodach cieśniny, a wynik tej konfrontacji nie przesądzi o kampanii militarnej, a ekonomicznej przyszłości świata.
Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.


Wykop
Blip
Sledzik