Jesteś tutaj

Data dodania

pt., 14/09/2012 - 08:17

W wielopokoleniowych bojach Polaków o niepodległość, prowadzona od 1 do 22 listopada 1918 roku walka o Lwów weszła do historii Polski pod nazwą „Obrona Lwowa”. Mimo iż na mocy układów jałtańskich i poczdamskich nie jest to już miasto Polskie, u zarania II Rzeczypospolitej Lwów stanowił wielkie centrum kultury, zarówno Polaków jak i Żydów. Występując przeciw ukraińskiemu wojskowemu zamachowi stanu, Polacy nie sięgali po cudzą własność lecz zostali zmuszeni do obrony swej ojcowizny.

 

Czyn Orląt Lwowskich, porównywany ze zwycięstwem powstańców wielkopolskich w błyskawicznym tempie uległ mitologizacji i został wpisany na karty narodowych legend. Ukraińcy dążąc do stworzenia własnego państwa w oparciu o ziemie Galicji Wschodniej, Lwów uważali za swoją stolicę, nie zważając na bardzo niekorzystną dla nich w tym mieście strukturę narodowościową. Dobitnie obrazuje to fakt, iż w 1919 roku na ogólną liczbę 206 tys. mieszkańców miasta, jako język ojczysty 175 560 osób podało polski, a 21 780 ukraiński. Konflikt osiągnął swe dramatyczne apogeum w momencie rozpadu monarchii habsburskiej. Po Lwowie zaczęły wówczas krążyć wieści, iż Ukraińcy przygotowują akcję nagłego wojskowego przejęcia głównych obiektów strategicznych i publicznych w stolicy Galicji, aby uprzedzić, a tym samym uniemożliwić stronie polskiej objęcie rządów nad miastem i całą Galicją Wschodnią.  Kierownictwa tajnych polskich organizacji wojskowych odnosiły się jednak do nich sceptycznie, wątpiąc w zdolności organizacyjne Ukraińców. Akcję przyśpieszyły wydarzenia w Krakowie, gdy 30 października 1918 roku, działająca tam od dwóch dni Polska Komisja Likwidacyjna z Wincentym Witosem, Ignacym Daszyńskim i Aleksandrem Skarbkiem na czele wypowiedziała posłuszeństwo Austriakom i objęła władzę w całej Galicji Zachodniej.

1 listopada 1918 roku, o godzinie 3.30 nad ranem oddziały ukraińskie dowodzone przez mianowanego atamanem Dmytra Wytowskiego rozpoczęły zajmowanie miasta.Ruch tramwajowy został wstrzymany, ulice patrolowali liczni uzbrojeni żołnierze ukraińscy, a z gmachów publicznych zwisały żółto-niebieskie flagi. Obchodząca tego dnia święto zmarłych ludność Polska, mimo iż stanowiła we Lwowie większość, znalazła się na straconej pozycji, wobec dobrze uzbrojonego, liczącego kilkanaście tysięcy żołnierzy przeciwnika. Nie posiadano bowiem odpowiednio zorganizowanych oddziałów wojskowych podporządkowanych jednolitemu dowództwu.

Obrona Lwowa

Regularną walkę o Lwów rozpoczęła załoga szkoły im. H. Sienkiewicza. Początkowo było to tylko 34 obrońców, w tym 4 oficerów, którzy posiadali jako uzbrojenie kilka pistoletów i noży skautowskich. Dowodził nimi jeden z najbardziej legendarnych obrońców Lwowa - kpt. Tatar-Trześniowski. Jeszcze przed świtem, wysłał on dwunastu studentów z por. Romanem Felsztynem do koszar, by zdobyli tam broń. Jak podkreśla S. Nicieja, była to istna wyprawa szaleńców, którzy na akcję wzięli tylko jeden rewolwer, jednak zakończona odebraniem napastnikom karabinów z dużą ilością amunicji. Zdobyta na nieprzyjacielu broń przydała się przy odparciu ukraińskiego ataku, z której to obrony Polacy wyszli zwycięsko. Wieść rozeszła się szybko po mieście, budząc nadzieję i rozniecając wolę oporu, jednak mimo brawurowej, spontanicznej akcji bilans po pierwszym dniu walk był dla strony polskiej bardzo niekorzystny. Pod kontrolą Ukraińców znalazła się nieporównywalnie większa część miasta i cała niemal Galicja Wschodnia od Sanu po Zbrucz.

W ciągu pierwszych dni walki miały charakter żywiołowy i z wojskowego punktu widzenia ze strony polskiej stanowiły wielką improwizację. Był to spontaniczny bunt mieszkańców w obronie swego miasta. Ich organizatorzy imponowali odwagą, wykazywali się wielką pomysłowością przy rozbrajaniu patroli ukraińskich i nieprawdopodobną ofiarnością przy organizacji poszczególnych placówek i punktów oporu. Dla Ukraińców było to wszystko zaskoczeniem. Po chwilowym upojeniu sukcesem szybkiego opanowania Lwowa zaczęli się orientować, iż jego utrzymanie będzie nie lada problemem. Po 5 listopada 1918 zaczął się zasadniczo zmieniać charakter walki. Ustawała partyzantka, a samorzutne ataki z inicjatywy poszczególnych dowódców poczęły ustępować walce pozycyjnej. Widać już było, że całość przedsięwzięć ze strony polskiej koordynuje Naczelna Komenda Obrony Lwowa z kpt. Czesławem Mączyńskim na czele. W nowym położeniu wojennym Polacy utworzyli też namiastkę władz cywilnych- swoisty rząd. Powołano do życia Komitet Obywatelski, nazywany później Polskim Komitetem Narodowym, zaś kilka dni później w wyzwolonej przez oddziały polskie części Lwowa powstał Komitet Bezpieczeństwa i Dobra Publicznego.

Odsiecz

Lwów broczył krwią. Pierwszym, który uświadomił Piłsudskiemu dramat oblężonego miasta, był pilot Stefan Stec, który via Kraków dotarł samolotem do Warszawy i w połowie listopada 1918 roku złożył Naczelnikowi Państwa szczegółowy raport o sytuacji we Lwowie. 16 listopada Józef Piłsudski skierował do przebywającego w Krakowie gen. Bolesława Roi rozkaz przegotowania odsieczy. Główną placówką koncentracji wojsk, skąd miała ruszyć bezpośrednia pomoc, stał się Przemyśl. Do Lwowa dotarła jednak tylko część oddziałów pod dowództwem ppłk. Michała Karaszewicza-Tokarzewskiego w sile około 1400 żołnierzy.

Atak polski nastąpił 21 listopada o świcie, punktualnie o godzinie 6. Ofensywa ta dała finalnie sukces decydujący o całym przedsięwzięciu, jakkolwiek w chwili przerwania walki nikt nie był w stanie tego docenić. Gdy Naczelna Komenda Wojsk Ukraińskich zorientowała się, że Polacy weszli na tyły jej wojsk, w obawie osaczenia i zamknięcia we Lwowie płk Hnat Stefaniw zdecydował się na natychmiastową ewakuację, która przerodziła się w paniczną ucieczkę. Do godziny 8 rano 22 listopada cały Lwów był już w rękach polskich. Wznowiony Kurier Lwowski oznajmił na pierwszej stronie wielkimi literami: „Lwów wyzwolony!”. Mimo tego po trzech tygodniach walk ulicznych nie nastąpiła błoga cisza i możność pokojowej pracy nad usuwaniem zniszczeń wojennych. Jeszcze przez prawie pół roku, do końca kwietnia 1919 trwało oblężenie, gdyż przeciwnik usunięty poza rogatki otaczał miasto wielotysięczną armią ZURL. Determinacja i heroizm obrońców Lwowa przyczyniły się jednak do tego, że miasto pozostało polskie.

Legenda

Czyn lwowskich Orląt zaczął podlegać procesom narodowej sakralizacji oraz mitologizacji już od pierwszych godzin po zwycięskiej odsieczy i ustąpieniu wojsk ukraińskich z miasta. Z początkiem grudnia 1918 roku zrodziła się idea założenia osobnego cmentarza bądź kwatery na Łyczakowie, dla poległych w bojach „dzieci, które porwane szlachetnym zapałem z gołą ręką rzuciły się na najeźdźcę i w nierównej walce poległy”. Zaś w pierwszą rocznicę wybuchu walk o Lwów 1 listopada 1919 roku na nowo utworzonym cmentarzu odbyła się msza żałobna. Celebrujący ją arcybiskup Józef Bilczewski wygłosił wówczas kazanie patriotyczne i poświęcił ziemię, w której spoczęli obrońcy. W 1921 student Politechniki Lwowskiej- Rudolf Indruch, wygrał konkurs architektoniczny na Mauzoleum Obrońców Lwowa. Na cmentarzu tym pochowanych było prawie 3000 żołnierzy- głównie młodych chłopców, za których czyn państwo polskie odznaczyło Lwów- jako jedyne miasto polskie- Krzyżem Virtuti Militari. Stąd właśnie w 1925 roku prochy jednego z „Orląt” przeniesione zostały do Warszawy i złożone w Grobie Nieznanego Żołnierza.

Łyczakowskie Campo Santo

Los Cmentarza Obrońców Lwowa przesądziły postanowienia konferencji w Jałcie i Poczdamie, na których mocy Lwów znalazł się poza obrębem polskich granic państwowych. Od tego momentu rozpoczął się proces unicestwiania łyczakowskiego Campo Santo, który za władzy sowieckiej coraz bardziej popadał w ruinę. Apogeum zniszczenia nastąpiło w sierpniu 1971 roku, gdy zburzono kolumnadę oraz wiele mogił, tworząc na terenie cmentarza zakład kamieniarski. Barbarzyńska dewastacja cmentarza powstrzymana została dopiero pod koniec minionego stulecia. Po uzyskaniu w 1991 roku przez Ukrainę niepodległości, którą Polska uznała jako pierwsze państwo na świecie, na Cmentarzu Orląt Lwowskich rozpoczęły się prace restauracyjne. Jednak wzajemna nieufność, zadawnione urazy i pretensje, skutecznie zablokowały obudowę lwowskiej nekropolii, mimo iż w czerwcu 1997 roku doszło do porozumienia w tej kwestii na najwyższym prezydenckim szczeblu. Dyrektor Cmentarza Łyczakowskiego- E. Hydzik w liście do Prezesa Towarzystwa Opieki nad Grobami Wojskowymi zażądał usunięcia z Cmentarza Orląt krzyży, płyt i napisów o „antyukraińskim charakterze”. Argumentowano wówczas, iż hasło: „Bohatersko poległym za Polskę w latach 1919-1921” naruszałoby dumę i suwerenność Ukraińców. Finalnie pod koniec lat 90. sprawa cmentarza Obrońców Lwowa nadal dzieliła Polaków i Ukraińców. Atmosferę dodatkowo podgrzewały akty wandalizmu dokonane na lwowskiej nekropolii przez nacjonalistyczną ukraińską organizację UNA-UNSO. Co więcej, w skutek braku zgody ze strony Rady Miasta Lwowa na odbudowę cmentarza według dawnych planów, nie doszło do jego otwarcia, które pierwotnie miało nastąpić 21 maja 2002 roku.

Dopiero wsparcie Polski dla „pomarańczowej rewolucji” na Ukrainie w 2004 roku stworzyło korzystniejsze warunki dla zawarcia porozumienia w tej drażliwej kwestii. 24 czerwca 2005 prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Wiktor Juszczenko oficjalnie otworzyli Cmentarz Orląt we Lwowie. Nie stałoby się to jednak bez ofiarnej pracy wielu ludzi chcących porozumienia, pojednania i kompromisu. Zapewne upłynie jeszcze wiele lat, zanim łyczakowskie Campo Santo stanie się symbolem polsko-ukraińskiego pojednania, dając świadectwo trudnej, wspólnej historii obu narodów. Ważne jest jednak, aby, słowami prof. Jana Kazimierza Łempickiego, zadawnione urazy i pretensje nie przesłaniały pamięci „o najwyższej ofierze tych, którzy tu spoczywają: iż jako żołnierze Leonidasa położyli się tutaj na świadectwo swej gorącej miłości Polski…”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bibliografia:

1.     S. Nicieja, Lwowskie Orlęta. Czyn i legenda, Iskry, Warszawa 2009.

2.     S. Nicieja, Cmentarz Obrońców Lwowa, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Kraków 1990.

3.     E. Wawrzkowicz, Obrona Lwowa, T. 3, Volumen, Warszawa 1994.

 

 

 

 

 

 

Tagi:

Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.