Autor:
Data dodania
Palestyńczycy mają na swoim koncie pierwsze dwa dyplomatyczne zwycięstwo w boju o niepodległość. W głosowaniu o uznanie własnego państwa na forum Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych palestyński wniosek został przyjęty 40 głosami. Cztery państwa opowiedziały się przeciw, a aż 14 wstrzymało się od oddania głosu. Dodatkowo 31 października na ostatnim kongresie Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Oświaty, Nauki i Kultury (UNESCO) przyjęto do jej grona Palestynę. Niestety na tym kończy się pasmo palestyńskich sukcesów. Radzie Bezpieczeństwa ONZ na spotkaniu zaplanowanym na 11 listopada nie udało się podjąć decyzji czy przyznać Palestyńczykom pełne członkostwo w ONZ, tym samym uznając ich państwowość. Niemniej jednak palestyńskiemu wnioskowi brakuje dziewięciu głosów potrzebnych do zagwarantowania zwycięstwa w listopadowym głosowaniu. Jeśli Palestyńczykom uda się uzyskać jednomyślność w Radzie Bezpieczeństwa ONZ Palestyna stanie się 194. członkiem ONZ.
Prawdopodobieństwo uznania przez ONZ niepodległości Palestyńczyków implikuje wiele pytań dotyczących przyszłego państwa palestyńskiego. Już dziś palestyńscy działacze polityczni i teoretycy zastanawiają się nad kształtem i systemem politycznym kraju. Według większości Palestyńczyków przyszłe państwo palestyńskie składać powinno się z obszarów zajętych przez Izrael w wojnie sześciodniowej w 1967 roku, czyli terytorium Zachodniego Brzegu Jordanu i Strefy Gazy, obejmując tym samym przeszło 6 tys. 200 km2. Obecnie Strefa Gazy jest fizycznie oddzielona do Zachodniego Brzegu, ale palestyńskie koncepcje dotyczące przeszłego państwa zakładają ich połączenie. Stolicą nowopowstałego państwa według Palestyńczyków ma się stać Wschodnia Jerozolima. Na to oczywiście Izraelczycy od wielu lat zgodzić się nie chcą.
Kontrowersję budzi również kwestia żydowskiej mniejszości, która zamieszkuje Zachodni Brzeg Jordanu, a po utworzeniu państwa palestyńskiego miałaby stać się jego częścią. Palestyńskie koncepcje państwie wykluczają taką możliwość. „Nasz kraj nie powinien mieć żydowskich obywateli. Po 44 latach okupacji naszego państwa, ciągłych konfliktów i napięć najlepszym rozwiązaniem dla obu narodów będzie separacja” – ogłosił w ostatnich dniach palestyński ambasador przy ONZ Maen Areikat.
Słowa palestyńskiego ambasadora wzbudziły wśród społeczności międzynarodowej obawy. Areikat zapewnił jednak, że Palestyńczycy nie chcą zakazać Żydom obecności w ich państwie. Sprawa osadnictwa żydowskiego na Zachodnim Brzegu Jordanu rzeczywiście jest kwestią problematyczną. Między rokiem 1993 a wybuchem intifady w 2000 roku liczba nowych mieszkań dla osadników wzrosła z 20,400 do 31,400, co oznacza wzrost o 54 proc. na przestrzeni zaledwie 7 lat. Co więcej, populacja osadników licząca na początku lat 90. ok. 100 tys. wrosła o 90 proc.
Do dnia dzisiejszego na Zachodnim Brzegu Jordanu zostało zbudowanych 121 osiedli i 102 innego rodzaju placówek. Stało się to wbrew prawu międzynarodowemu i zostało potępione przez ONZ. Zachodni Brzeg Jordanu zamieszkany jest przez 462 tys. izraelskich osadników. Ponadto, populacja żydowskich osadników charakteryzuje się stałym przyrostem od 4 do 6 proc. rocznie. Mimo, że największy odsetek żydowskich osadników zamieszkuje obszary Jerozolimy Wschodniej, nadal pozostaje problem reszty osiedli żydowskich ulokowanych między palestyńskimi wioskami i miastami w głębi Zachodniego Brzegu Jordanu.
Palestyńczycy nie chcą, aby osadnicy żydowscy stali się częścią ich państwa. Obawiają się oni eskalacji przemocy z ich strony. W ramach realnej perspektywy wspólnej koegzystencji dwóch suwerennych państw, wszystkie izraelskie osady muszą zostać ewakuowane z Zachodniego Brzegu Jordanu. Dotyczy to również osiedli znajdujących się na terenie Wschodniej Jerozolimy. Jest to zdaniem Palestyńczyków jedyny i najlepszy sposób na pokojowe współistnienie.
„Osadnicy to najbardziej nieprzejednani żydowscy nacjonaliści. Oni sami zapowiadają, że nigdy nie przyjmą palestyńskich paszportów, nie uznają naszego państwa i prawa. To przecież osadnicy są przyczyną napięć i konfliktów na Bliskim Wschodzie. Aby zapanował tu pokój muszą wrócić do siebie” – mówi palestyński publicysta dr. Daud Kuttab.
Kolejną newralgiczną sprawą związaną z ewentualnym pozostaniem osadników w państwie palestyńskim jest ich bezpieczeństwo. Od wielu lat znajdują się oni, bowiem w ustawicznym, niezwykle ostrym konflikcie z Palestyńczykami. Osadnicy żydowscy również padają ofiarą przemocy. Na Zachodnim Brzegu Jordanu ich bezpieczeństwa pilnuje armia izraelska. W sytuacji, gdy powstałoby państwo palestyńskie armia Izraela musiałaby natychmiast opuść jego teren, pozostawiając osadników żydowskich na łaskę policji palestyńskiej. Mogłoby to doprowadzić do eskalacji przemocy i ataków ze strony Palestyńczyków. Takiego scenariusza obawiają się zarówno władze izraelskie, jak i palestyńskie.
Według prezydenta Autonomii Palestyńskiej Mahmuda Abbasa nowe państwo palestyńskie powinno objąć wszystkie grunty pierwotnie określone przez granice sporządzone przez ONZ w 1947 roku. Zapowiedział on, że będzie domagał się uznania Palestyny w jej naturalnych granicach, co oznacza, że Izrael powinien usunąć wszystkie zbudowane na Zachodnim Brzegu Jordanu osiedla. Podobną wizję przyszłego państwa palestyńskiego przedstawia Salam Fajjad, premier Autonomii Palestyńskiej. Zakłada on przede wszystkim, że Palestyna może osiągnąć status niepodległego państwa tylko w wyniku jednostronnych posunięć palestyńskich. Podstawowy założeniem planu Fajjada jest budowa państwa palestyńskiego od podstaw. Według palestyńskiego premiera należy najpierw stworzyć dobrze funkcjonującyrząd iurzędy, policję, bank centralny, szkoły oraz szpitale, a następnie stworzyć suwerenne państwo.
„Dwuletni program reform i odrodzenia administracji palestyńskiej ma na celu utworzenie niepodległego państwa palestyńskiego. Pragnę stworzyć infrastrukturę na tyle silną aby mogła ona zakończyć izraelską okupację” – twierdzi Fajjad. Ze względu jednak na nieustępliwość Izraela bardziej prawdopodobną opcją wydaje się stworzenie nowego, jednego państwa żydowsko – palestyńskiego. Duży procent polityków palestyńskich rozważa zaakceptowanie jednego, wspólnego państwa. W takiej sytuacji Palestyńczycy staliby się współobywatelami demokratycznego państwa i mogliby żądać równych praw ze swoimi żydowskimi sąsiadami.
Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.


Wykop
Blip
Sledzik