Jesteś tutaj

Data dodania

wt., 24/07/2012 - 14:50

 

Początki karteli narkotykowych: Kartel z Guadalajary

Za pioniera meksykańskiego imperium narkotykowego uznaje się Miguela Ángela Félixa Gallardo, który w latach 80. XX wieku założył Kartel z Guadalajary. Organizacja ta była w owym czasie najpotężniejszym gangiem narkotykowym w całym Meksyku. Jej znaczenie w kontekście dyskusji o kartelach narkotykowych jest ogromne, ponieważ to właśnie Kartel z Guadalajary zapoczątkował meksykańską „tradycję” przemytu narkotyków do USA. Na początku swojej działalności Gallardo szmuglował do Stanów Zjednoczonych opium i marihuanę. Szlakiem przerzutowym, którego do tego celu używał, była granica meksykańsko-amerykańska. To właśnie dzięki temu niezwykle lukratywnemu rewirowi, jak przemytnicy nazywają kontrolowane przez siebie korytarze przerzutu, mógł Gallardo zawrzeć układ z Pablem Escobarem, kolumbijskim królem kokainy. Ten ostatni znalazł się w sytuacji patowej, ponieważ używana przez jego kartel trasa przerzutowa w regionie karaibskim, stała się celem antynarkotykowych działań amerykańskiego rządu. Escobar był więc zmuszony szukać innego rewiru. Wtedy zdecydował się na współpracę z Gallardo. Za pośrednictwo w handlu narkotykami Kolumbijczycy płacili Meksykanom kokainą. Ci drudzy szybko więc zapragnęli prowadzić interesy kokainowe na własną rękę i wkrótce stali się, obok kolumbijskich gangsterów, największymi przemytnikami kokainy na świecie. Handel białym proszkiem okazał się niezwykle dochodowy. Sumy na nim zarobione opiewały na miliardy dolarów. Przemytnicy mający do dyspozycji takie fundusze mogli bez trudu przekupić każdego. Gallardo był więc jednym z pierwszych meksykańskich lordów narkotykowych, którzy „inwestowali” w ochronę swojej działalności korumpując policję, agentów straży granicznej czy polityków po obu stronach granicy. Jeśli ktoś odmawiał przyjęcia łapówki, gangsterzy uciekali się do przemocy. Nie było to jednak tak nagminne i makabryczne zjawisko jak współczesna przemoc narkotykowa, a sam Gallardo nie miał opinii krwawego bossa. Był to, jak pisał o nim meksykański dziennikarz Jesús Blancornelas, „człowiek, którego słowo znaczyło bardzo dużo, potrafiący rozmawiać, zanim padły strzały, używać przekonujących argumentów, nim uciekał się do egzekucji…”. Gallardo należał do starszego i bardziej układnego pokolenia handlarzy, aczkolwiek incydent, do którego doszło w roku 1985 położył się cieniem na stosunki Kartelu z Guadalajary z policją i meksykańskimi politykami. Chodzi tutaj o zabójstwo Enrique Camarena, agenta Federalnej Agencji ds. Narkotyków (z ang. Drug Enforcement Administration), który został porwany i zamordowany przez podwładnych Gallardo. W sprawie tej wciąż istnieje wiele niejasności, niemniej jednak, gdy tylko wiadomość o śmierci Camareny dotarła do Amerykanów, zażądali oni od meksykańskich władz natychmiastowego aresztowania Gallardo. W 1989 szef Kartelu z Guadalajary został zatrzymany przez meksykańską policję i trafił do aresztu. W owym czasie Amerykanie, świadomi poczynań przemytników w strefie przygranicznej, skoncentrowali swoje działania antynarkotykowe właśnie na granicy. Coraz trudniej było więc Kartelowi z Guadalajary utrzymać kontrolę nad swoim terytorium. Gallardo siedział w więzieniu, jego podwładni walczyli o schedę, a przyszłość kartelu nie malowała się w jasnych barwach. Zza więziennych murów Gallardo wystosował więc do swoich towarzyszy apel. Przemytnicy spotkali się w hotelu w Acapulco i za namową Szefa Szefów (z hiszp. Jefe de Jefes), jak nazywano Félixa Gallardo, podzielili terytorium przygraniczne na kilka rewirów. Każdy z nich miał znaleźć się pod kontrolą innego lidera. Powstało w ten sposób kilka nowych karteli, które okazały się bardziej brutalne i bezwzględne niż stara gwardia kartelu Szefa Szefów.

 

Kartel z Tijuany

Kartelem z Tijuany, zwanym również Organizacją Arellano Félix, rządzili bratankowie Gallarda, Ramon i Benjamín Arellano Félix. Z chwilą rozpoczęcia swojej działalności, bracia Arellano Félix zmienili zasady, jakimi w prowadzeniu swojego narkobiznesu kierował się ich sławny wuj. Wobec swoich przeciwników zaczęli stosować makabryczną wprost przemoc. Co więcej, nie mieli oporu zabijać kobiet i dzieci. Ze szczególnego okrucieństwa zasłynął Ramon Arellano Félix, któremu torturowanie i mordowanie ludzi po prostu sprawiało przyjemność. To on stworzył grupę młodocianych zabójców - narco juniors, którzy na jego rozkaz zaczęli rozpuszczać zwłoki swoich ofiar w kwasie lub zawijać je w dywany i porzucać w publicznych miejscach wraz z dołączoną do nich, napisaną na kartce wiadomością. Ta ostatnia taktyka, znana jest w Meksyku jako encobijado. Przy pomocy narco juniors Kartel z Tijuany dokonał również zamachu na katolickiego kardynała Juana Jesúsa Posadasa Ocampo, który w maju 1993 roku został zastrzelony na lotnisku w Guadalajarze. Zbrodnia ta wstrząsnęła światową opinią publiczną i przeszła do historii jako jedna z najbardziej zuchwałych, jakie kiedykolwiek popełniono na katolickim dostojniku kościelnym. Braci Arellano Félix uważa się za jednych z najkrwawszych narkotykowych bossów w historii meksykańskiego narkobiznesu. Ich ekstrawagancja i uwielbienie dla luksusu sprawiło, iż uznawani są również za prekursorów tzw. narkostylu, którego cechą charakterystyczną jest kiczowaty przepych.

 

Kartel z Juárez

Meksykańskie miasto przygraniczneJuárez od zawsze miało opinię siedliska rozpusty i zła. W czasach prohibicji przez granicę w Juárez szmuglowano do Stanów alkohol, później tamtejsi handlarze zajęli się przemytem narkotyków. Władzę w Kartelu z Juárez objął w 1993 roku Amado Carillo Fuentes, meksykański lord narkotykowy, który zmarł 4 lata później na skutek powikłań po operacji plastycznej, jaką przeszedł w jednym ze szpitali w stolicy Meksyku. Po jego śmierci szefem organizacji został Vincente Carillo Fuentes, jego brat, który pokonawszy swoich przeciwników, umocnił pozycję kartelu w strefie przygranicznej. W czasie rządów braci Fuentes w Juárez miały miejsce bestialskie morderstwa kobiet, okrzyknięte przez światowe media mianem masowego kobietobójstwa. Jedna z teorii dotyczących domniemanych sprawców tych brutalnych zbrodni wskazuje na tamtejszych narcos. W stosunku do policjantów, prokuratorów i polityków przestępcy z Juárez, podobnie jak inne meksykańskie kartele, stosują zasadę plata o plomo (srebro lub ołów). Oznacza to, że osoby, z którymi chce współpracować kartel mają dwie możliwości do wyboru. Mogą zaakceptować łapówki, przymykać oko na poczynania gangsterów, a czasem nawet być na ich usługach, albo po prostu zginąć. Stojący przed takim wyborem zwykle decydują się więc na pierwszą opcję. To między innymi dlatego narcos są w Meksyku plagą niemożliwą do zwalczenia. Strach o własne życie bądź perspektywa szybkiego zarobku skłaniają wielu funkcjonariuszy i żołnierzy do wstąpienia w szeregi karteli. Sam Miguel Ángel Félix Gallardo, „ojciec chrzestny” meksykańskiego narkobiznesu, służył w policji, zanim zaczął swoją przygodę z przemytem narkotyków.

 

Kartel z Sinaloa

Działalność Kartelu Sinaloa obejmuje meksykańskie stany Baja Kalifornia, Durango, Sonoraoraz Chihuahua. Jego przywódca,  Joaquín Guzmán„El Chapo” zadbał o silną pozycję swojej organizacji, wchodząc w układy z kolumbijskimi przemytnikami. Ich poparcie pozwoliło Guzmánowi wziąć udział w walce o wpływy z innymi kartelami w Meksyku. W 1993 roku przestępca został zatrzymany przez policję i osadzony w więzieniu El Puente Grande. Amerykanie planowali jego ekstradycję, jednak w 2001 roku „El Chapo” zbiegł. Wyczyn ten odbił się w Ameryce szerokim echem, a jemu samemu przysporzył rzesze fanów.

Przestępca do dziś pozostaje na wolności.

 

Walka z hydrą

Meksykańskie kartele narkotykowe są często porównywane do hydry, mitycznego potwora, którego głowy po odcięciu mieczem odrastały na nowo. Nie można w tym przypadku użyć bardziej trafnego określenia. Wysiłek włożony w walkę z jednym kartelem okazuje się bowiem zbawiennny dla drugiego, ponieważ to on w tym samym czasie rośnie w siłę i rozszerza swoje wpływy. Polityka antynarkotykowa zainicjowana przez meksykańskich prezydentów nie przeszkodziła kartelom w prowadzeniu interesów, a wysiłki Foxa i Calderona okazały się walką z hydrą. Kartele stały się jeszcze bardziej brutalne, a przemoc stosowana przez nie nadal sieje spustoszenie w kraju. Niektórzy badacze twierdzą, że działalność narcos zagraża nawet młodej meksykańskiej demokracji. Aby rozwiązać problem narkobiznesu, rządy obu państw muszą w swojej polityce skupić się na tym, co tak naprawdę napędza potężny przemysł narkotykowy. W przypadku Stanów Zjednoczonych jest to stale rosnąca konsumpcja nielegalnych substancji odurzających, w przypadku Meksyku – korupcja i słabość instytucji państwowych.

 

Źródła:

Grillo, I. 2011, El Narco. Narkotykowy zamach stanu w Meksyku. Wydawnictwo REMI Katarzyna Portnicka, Warszawa.

Payan, T. 2006, The Three U.S.-Mexico Border Wars: Drugs, Immigration, and Homeland Security, Praeger Security International, Westpoint CT.

Vulliamy, E. 2012, Ameksyka: Wojna wzdłuż granicy. Wydawnictwo Czarne, Gorlice.  

 

 

Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.