Jesteś tutaj

Data dodania

wt., 13/08/2013 - 12:54

Do wstrząsającego procederu doszło w jednym ze szpitali w chińskiej prowincji Shaanxi. Miejscowe położne sprzedawały dzieci wyspecjalizowanym gangom. Schemat ich działania był prosty.  Pod pretekstem ciężkiej i kosztownej choroby, podsuwały niezamożnym rodzicom do podpisania dokumenty o zrzeczeniu się praw rodzicielskich. Przestępczy proceder skończył się, gdyż jedna z rodzin nie przystała na taką zgodę i chciała zabrać swoje dziecko do domu. Jak się okazało, maluch został już sprzedany. Ile kosztuje niemowlak w Chinach?

 

 

 

 

 

 

Nowi rodzice muszą zapłacić gangom 10 000 dolarów za dziecko. Tego typu procedery to poważny problem w Państwie Środka. Nieoficjalne dane mówią o 70 000 dzieci, które co roku przepadają bez wieści.

 

            Chiny budują lotniskowiec – takie sensacyjne informacje pojawiły się w amerykańskiej prasie. Zdjęcia satelitarne ze stoczni na wyspie Changxing wskazują na budowę dużej jednostki morskiej, która raczej nie jest statkiem handlowym. Nowy lotniskowiec w chińskiej armii oznacza intensyfikację programu rozwoju marynarki wojennej. Pekin nie ukrywa swoich ambicji. Chiny chcą być obecne na wszystkich oceanach a silna flota ma z jednej strony dbać o bezpieczeństwo szlaków handlowych, z drugiej zaś zwiększyć prestiż i militarne możliwości w skali globalnej.  Rozwój chińskiej armii nie pozostaje bez wpływu na działania sąsiadów. Japonia właśnie zwodowała największy od czasów II wojny światowej okręt wojenny o nazwie Izumo. Mimo, iż klasyfikowany on jest jako niszczyciel śmigłowcowy, rozmiarami bardziej przypomina lotniskowiec. Jak podaje Tokio, na jednostce nie będą stacjonowały odrzutowce pionowego startu i lądowania, gdyż nie jest to statek uderzeniowy. W planach jest budowa drugiej – bliźniaczej jednostki, która do służby wejdzie w 2017 roku. Trudno oprzeć się wrażeniu, iż zarówno działania Chin jak i Japonii, pozostają w bezpośrednim związku z zaostrzającym się konfliktem na Morzu Wschodniochińskim, o kontrolę nad archipelagiem wysp Senkaku/Diaoyutai. Kilka dni temu Tokio złożyło protest na ręce chińskiego ambasadora, w związku z przedłużającym się pobytem okrętów wojennych ChRL na spornych wodach.

 

            Władze w Pekinie przedstawiły strategię rozbudowy systemu autostrad. Najciekawszym elementem projektu jest plan budowy dwóch arterii, łączących Chiny z Tajwanem. Mimo rządów pro-chińskiego prezydenta i ocieplenia się wzajemnych stosunków, władze w Tajpej przekonują, iż wspomniana inicjatywa jest jedynie wymysłem Pekinu. Nie zmienia to faktu, iż zwaśnione strony podpisały w minionym tygodniu kolejną umowę handlową, która w znaczący sposób ułatwi współpracę gospodarczą. Nie spodobało się to jednak wszystkim Tajwańczykom. Kilkadziesiąt osób starło się z policją w proteście przeciwko traktatowi argumentując, iż zwiększy on zależność wyspy od Chin.

 

            Do ciekawych wniosków doszli analitycy z miesięcznika Qianshao. Zdaniem dziennikarzy, w przyszłym roku dojdzie do poważnego załamania gospodarczego w Chinach, co zaowocuje rozpadem struktury partii komunistycznej w 2015 roku a w konsekwencji upadkiem rządzącego reżimu w 2016 roku. Skąd te pesymistyczne prognozy? Wszystko przez masowy odpływ kapitału z Państwa Środka. Nie tylko zagraniczne, ale również lokalne firmy wolą inwestować w innych azjatyckich krajach. Do upadku mają przyczynić się także rosnące zadłużenie miast, bańka spekulacyjna na rynku nieruchomości czy też szara bankowość.

 

Ograniczenie swobód obywatelskich w Wietnamie

 

            Decyzją miejscowych władz, od września wietnamscy użytkownicy internetu nie będą mogli umieszczać na blogach i w serwisach internetowych bieżących artykułów. Do tej pory podobne teksty pozwalały omijać cenzurę. Oficjalne stanowisko rządu stwierdza, iż celem nowego prawa jest ochrona użytkowników sieci, aby „mogli znajdować w sieci prawdziwe i dokładne informacje”. Decyzja spotkała się z szeroką falą krytyki, jako kolejna próba ograniczenia prawa wypowiedzi. Na razie nie wiadomo w jaki sposób będą egzekwowane nowe przepisy. W Wietnamie kanały telewizyjne i gazety znajdują się pod kontrolą komunistycznych władz. Organizacja Reporterzy bez Granic uznaje to państwo za „wroga internetu”.

 

            Wietnamskie władze powróciły również do wykonywania kary śmierci, po 2-letnim okresie przerwy. W 2011 roku miejscowy rząd zmienił sposób egzekucji kary z rozstrzelania na bardziej humanitarny, poprzez zastrzyk z trucizną. Jednakże nałożony przez Unię Europejską zakaz eksportu wszelkich substancji, mogących mieć zastosowanie jako trucizna, spowodował niemożność stosowania nowych przepisów. UEuznała, iż trudności ze zdobyciem odpowiednich substancji, mogą doprowadzić do faktycznego moratorium na egzekucje skazanych więźniów. Jak płonne okazały się te nadzieje, przekonał się 27-letni Nguyen Anh Tuan, skazany na karę śmierci w 2010 roku za zabójstwo, a stracony kilka dni temu w więzieniu w Hanoi. Na egzekucję czeka obecnie jeszcze 586 osób. Zdaniem obserwatorów, w Wietnamie można zaobserwować wyraźny regres w kwestii przestrzegania praw człowieka przez władze.

 

Zmiany w najwyższych władzach Iranu

 

            Nowy prezydent Iranu Hasan Rowhani został zaprzysiężony przez irański parlament, po czym dokonał pierwszych nominacji, min. Mohammeda Dżawada Zarifa na stanowisko szefa MSZ. Rowhani zwrócił się również do państw zachodnich, apelując o dialog zamiast sankcji. Wszystko to w kontekście irańskiego programu nuklearnego, który staje się coraz bardziej drażliwym tematem. Stany Zjednoczone planują nałożyć nowe sankcje gospodarcze na Teheran. Zdominowana przez Republikanów Izba Reprezentantów przyjęła projekt ustawy, nakładający sankcje na irański sektor wydobywczy i budownictwa. Projekt przewiduje również całkowite zablokowanie do 2015 roku eksportu irańskiej ropy naftowej. Zaniepokojenie amerykańskimi planami już wyraziła Rosja i co oczywiste  - irańskie władze. Jednakże ustawa nie ma całkowitego poparcia nawet w USA. Administracja prezydenta Obamy obawia się, iż kolejne restrykcje mogą uderzyć w nowego prezydenta Iranu, w którym niektórzy zachodni politycy upatrują szanse na rozwiązanie nuklearnego impasu. Jak przypomina agencja Reuters, amerykańskie sankcje nałożone w ubiegłym roku na irański eksport ropy, spowodowały jego spadek o połowę, na czym bardzo ucierpiała gospodarka. Wciąż jednak na irańską ropę znajdują się chętni, przede wszystkim w Azji, min. w Chinach i Indiach.

 

            Tymczasem były prezydent Iranu Mahmud Ahmadineżad otrzymał nominację do najwyższego politycznego organu doradczego - Rady Arbitrażowej. W kompetencji rady należy rozstrzyganie ewentualnych sporów pomiędzy parlamentem a Radą Strażników.Nominację ogłosił duchowy przywódca kraju ajatollah Ali Chameini. Przetasowania na najwyższych stanowiskach raczej nie zmienią nastawienia Teheranu wobec Izraela. „Bóg mi świadkiem, nadchodzi niszczycielska burza, która wykorzeni syjonizm. Nie ma miejsca dla Izraela w tym regionie” – stwierdził Ahmadineżad. W podobnym tonie wypowiedział się jeszcze przed zaprzysiężeniem prezydent – elekt Rowhani: „Syjonistyczny reżim jest raną zadawaną przez lata światu muzułmańskiemu i dlatego ta rana musi być wyczyszczona”. W takiej sytuacji ciężko o optymizm z kwestii normalizacji relacji na linii Zachód- Iran.

 

 

W telegraficznym skrócie

 

            W elektrowni atomowej w Fukushimie ogłoszono alarm. Okazało się, że radioaktywna woda przecieka do morza. Co gorsza, operator obiektu nie ma pomysłu na powstrzymanie zagrożenia. Przypomnijmy, ostatnie tsunami zniszczyło system chłodzenia elektrowni, co spowodowało stopienie rdzeni. Dla schłodzenia reaktora wpompowywana jest woda, jednakże problemem jest bezpieczne składowanie skażonej wody.

 

            Indie oficjalnie oskarżyły pakistańską armię o udział w niedawnej zasadzce w Kaszmirze, w wyniku której śmierć poniosło 5 indyjskich żołnierzy. To najpoważniejszy tego typu incydent od 2003 roku, czyli od czasu zawieszenia broni między zwaśnionymi stronami. Władze w New Delhi podkreśliły swoją determinację w obronie statusu terytorialnego w regionie. Rząd Pakistanu uznał zarzuty pod swoim adresem za „bezpodstawne i niepoparte dowodami twierdzenia”. 

 

             W Hiroszimie minutą ciszy 50 000 osób uczciło 68 rocznicę zrzucenia bomby atomowej na miasto. Japoński premier Shinzo Abe podkreślił, iż Japonia jest jedynym krajem na świecie, który stał się ofiarą broni atomowej. 6 sierp­nia 1945 roku amerykański B-29 zrzu­ci­ł na Hi­ro­szi­mę ładunek ato­mo­wy. Bomba eksplodowała na wy­so­ko­ści około 600 me­trów i miała siłę detonacji 20 ty­się­cy ton tro­ty­lu. Śmierć poniosło ok. 140 000 osób.

 

Około 500 biz­nes­me­nów z Korei Południowej ze­bra­ło się w po­bli­żu gra­ni­cy z Koreą Pół­noc­ną, domagając się otwar­cia za­mknię­tej w kwiet­niu przez reżim w Pjon­gjan­gu wspól­nej stre­fy prze­my­sło­wej Ka­esong. Kaesong zo­sta­ł za­mknię­ty przez północno-koreańskie władze w szczy­to­wym okre­sie na­pię­cia mię­dzy obie­ma Ko­re­ami. Na skutek tej de­cy­zji, stre­fę musiało opuścić ponad 53 tys. pracowników z Korei Północnej, pracujących dla firm z południa. Straty Korei Południowej w ciągu pierw­szych czte­rech mie­się­cy wyniosły ponad 1 mld do­la­rów.

Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.