Jesteś tutaj

Data dodania

śr., 09/11/2011 - 12:17

 

Mija kolejny rok od upadku muru berlińskiego – symbolu zimnowojennej dyktatury oraz podziału Niemiec i Europy na dwie części: zachodnią – demokratyczną i wschodnią - komunistyczną. Był to kolejny, po wyborach w czerwcu 1989 roku w Polsce, akt burzenia systemu państw bloku wschodniego, zakończony ostatecznym zniesieniem żelaznej kurtyny i dekonstrukcją całego Związku Radzieckiego. Ewelina Atłasik w 22. rocznicę otwarcia przejść granicznych w Berlinie.

Porażka hitlerowskich Niemiec w II wojnie światowej doprowadziła do podziału tego państwa pomiędzy cztery zwycięskie mocarstwa: ZSRR, Wielką Brytanię, Francję oraz Stany Zjednoczone. Od 1949 r. teren Niemiec należący do strefy brytyjskiej, amerykańskiej i francuskiej nazywano Trizonią. O ile władze państw zachodnich bardzo szybko uznały, że Niemcy należy powtórnie zjednoczyć oraz pomóc im w odbudowie zniszczonej gospodarki, o tyle ZSRR miał w tej kwestii odmienne zdanie i nie zgadzał się na odstąpienie od części znajdującej się pod jego jurysdykcją.

Już w listopadzie 1947 roku państwa zachodnie podjęły wstępne negocjacje w sprawie zjednoczenia okupowanych przez nich części Niemiec. Na terenach tych bardzo szybko wdrożono bojkotowany przez Sowietów „Plan Marshalla” i można było spodziewać się, iż wkrótce dojdzie na tym tle do konfliktów. ZSRR musiał działać bezzwłocznie. W związku z tym błyskawicznie wysunął propozycję utworzenia ogólnoniemieckiego rządu „demokratycznego”, de facto znajdującego się pod silnymi wpływami komunistów. Nie dziwi zatem fakt, że przywódcy państw zachodnich natychmiast odrzucili ten pomysł, co zrodziło kolejne napięcia na linii Zachód - Wschód. Nawarstwiające się nieporozumienia, jak nigdzie indziej odczuć można było w Berlinie, który co prawda należał do strefy wschodnich Niemiec, ale zważywszy na fakt, iż był dotychczasową stolicą, a co za tym idzie miastem o niezwykle kluczowym znaczeniu - również został podzielony na cztery okupowane części, z których trzy, podobnie jak w przypadku podziału całych Niemiec – przynależały do aliantów i tworzyły enklawę na terenie NRD.

Demokratyczna część miasta znalazła się więc w bardzo trudnej sytuacji. Rozjuszona planami jednoczenia zachodnich Niemiec Moskwa postanowiła odciąć ją od wszelkich kontaktów z zachodem. Była to próba sił komunistów, którzy nosili się z zamiarem podporządkowania sobie całego miasta. Wstrzymano zatem dostawy prądu, a także zablokowano wszelkie możliwe drogi i torowiska prowadzące na zachód kraju. Berlin Zachodni stał się oblężoną twierdzą, a Europa stała o krok od kolejnej wojny. Wobec tak rozwijającej się sytuacji alianci podjęli decyzję o uruchomieniu tzw. „mostu powietrznego”, który funkcjonował niemal rok. Wykorzystując samoloty transportowe i śmigłowce - państwa zachodnie dostarczały zachodnim berlińczykom zaopatrzenie, na które składał się głównie węgiel i produkty żywnościowe. Akcja ta powiodła się, a zniechęcony ZSRR uznał blokadę za nieskuteczną i po roku ją zniósł. Kilka miesięcy po zakończeniu akcji w Zachodnich Niemczech odbyły się wybory do Bundestagu, po których zwyciężyła Chrześcijańska Demokracja z antykomunistą Konradem Adenauerem na czele. Był to odpowiedni czas, by ogłosić zjednoczenie Niemiec Zachodnich. Dokonano tego 21 września 1949 roku. Odtąd państwo to nosiło nazwę Republiki Federalnej Niemiec, a swą stolicą ogłosiło Bonn. W odpowiedzi na te wydarzenia 7 października tego samego roku Sowieci utworzyli „swoje”, komunistyczne państwo niemieckie: Niemiecką Republikę Demokratyczną ze stolicą w Berlinie Wschodnim, co łamało dotychczasowe porozumienia pomiędzy aliantami a ZSRR dotyczące absolutnej demilitaryzacji Berlina i neutralności w stosunku do obu państw niemieckich.

Początkowo granica dzieląca miasto nie była zbyt szczelna. Wyznaczano ją głównie poprzez słupki i niskie druty kolczaste. Fakt ten wykorzystywali liczni mieszkańcy NRD, którzy za wszelką cenę chcieli przedostać się do wolnego, rozwijającego się i bogatszego Berlina Zachodniego, dającego przepustkę na ostateczne wydostanie się ze strefy sowieckiej. Stanowiło to nie lada problem dla komunistycznych władz Niemiec Wschodnich. Wspomniana emigracja obejmowała bowiem przede wszystkim ludzi młodych, wykształconych i aktywnych zawodowo, co bez wątpienia zagrażało gospodarce oraz integralności NRD. Ponadto wspomniany exodus mieszkańców Wschodnich Niemiec przez Berlin, na Zachód był na tyle intensywny, że wręcz niósł ryzyko wyludnienia NRD. Istotne jest również to, iż w miarę narastania konfliktu zimnowojennego coraz większego znaczenia zaczął nabierać fakt, iż granica pomiędzy Berlinem Wschodnim i Zachodnim była także najogólniej granicą między demokracją a komunizmem, a bardziej szczegółowo między Europejską Wspólnotą Gospodarczą (EWG) a Radą Wzajemnej Pomocy Gospodarczej (RWPG) oraz między Sojuszem Północnoatlantyckim a Układem Warszawskim.

Rosnące napięcia oraz zintensyfikowane ucieczki na zachód doprowadziły komunistyczne władze Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec (SED) do podjęcia  decyzji o budowie muru oddzielającego od siebie dwie części Berlina. Prace rozpoczęto w nocy z 12/13 sierpnia 1961 r. Wywołało to niemałe zdziwienie zarówno wśród samych Niemców jak i wśród państw zachodnich, bowiem kilka miesięcy wcześniej przewodniczący Rady Państwa NRD Walter Ulbricht zapewniał, że nie ma planów budowania muru lub umocnień na granicy z Berlinem Wschodnim.

Mur, składający się początkowo z pojedynczych płyt przebiegał w całości  na terytorium Berlina Wschodniego, a faktyczna granica z zachodnią częścią miasta znajdowała się kilka metrów za nim. Z biegiem czasu ulegał „udoskonaleniom”. Podwyższano go do wysokości maksymalnej 3,6 m, wieńczono zaokrąglonymi rurami, bądź  drutem kolczastym, by utrudnić ewentualne ucieczki. Ostateczna wersja muru miała 106 km zasięgu, a na całej jej długości znajdowały się 302 wieżyczki obsadzone uzbrojonymi strażnikami, strzegącymi obszaru wokół muru z nadzwyczajną uwagą. Na terenach niezabudowanych, gdzie monitorowanie granicy było łatwiejsze, mur przybierał formę płotu z przekopanymi kilometrami rowów. Nie oznaczało to jednak, że w tych miejscach łatwiej było się przedostać na drugą stronę. W pobliżu znajdowało się mnóstwo latarni i reflektorów oświetlających każdy ciemny zaułek. Całe przedsięwzięcie związane z budową pasa muru stanowiło poważne obciążenie budżetu NRD, która wydała prawie 400 milionów marek, by zrealizować wszystkie cele obejmujące projekt.

Mur berliński określany przez radziecką propagandę mianem „antyfaszystowskiego wału ochronnego” tylko w teorii miał pełnić rolę ochrony przed ewentualnymi szpiegami i wrogami państwa radzieckiego. W rzeczywistości stanowił przede wszystkim trudną do przebycia przeszkodę dla zwykłych niemieckich obywateli, którzy z dnia na dzień zostali pozbawieni kontaktu z rodzinami i przyjaciółmi po drugiej stronie barykady. Już w pierwszych tygodniach jego budowy podjęto dziesiątki prób ucieczek, w których powiodło się prawie 500 osobom. Na uwagę zasługują również liczne dezercje wśród strażników i osób zaangażowanych w roboty. Przedarcie się przez tą fortyfikację niewątpliwie niosło szansę na lepsze życie i często spotkanie z bliskimi, ale było także okupione ryzykiem utraty zdrowia lub życia. Liczba tzw. „ofiar muru” do dziś nie  jest dokładnie ustalona, ponieważ większość wypadków śmiertelnych na granicy była najzwyczajniej utajniana przez władze NRD. Procesy strzelających strażników, już po upadku systemu komunistycznego w Europie, trwały bardzo długo. Ostatni z nich zakończył się 9 listopada 2004 r., czyli w dokładnie 15. rocznicę obalenia muru. Część z nich została uniewinniona, a część skazana na kilkuletnie kary więzienia, w większości w zawieszeniu.

Mur berliński upadł tak samo szybko i niespodziewanie jak został wzniesiony. 9 listopada 1989 w trakcie konferencji prasowej Günter Schabowski – członek SED zapowiedział, że już niebawem obywatele NRD będą mogli swobodnie podróżować za zachodnie granice kraju i że decyzja ta wejdzie w życie natychmiast. Rozentuzjazmowani mieszkańcy Berlina Wschodniego masowo ruszyli zatem w okolice zabronionej zony, żądając otwarcia  przejść granicznych. Wszystko to działo się w bardzo krótkim czasie. Strażnicy nie byli poinformowani o wprowadzeniu nowej ustawy, a to niosło zagrożenie otwarcia ognia i kolejnych strat w ludziach. Na szczęście do tego nie doszło. Zaczęto otwierać poszczególne przejścia graniczne i przepuszczać wschodnich berlińczyków do Berlina Zachodniego. Początkowo odbywało się to zgodnie z procedurą sprawdzania paszportów, ale po kilku godzinach zaprzestano tej kontroli. Wybuch radości towarzyszący tym niespodziewanym zmianom osiągnął apogeum kolejnego dnia, kiedy to w dawnym „pasie śmierci” pojawiło się jeszcze więcej berlińczyków spontanicznie wdrapujących się na jego szczyt lub wyłamujących w nim wyrwy. Po oficjalnym ogłoszeniu decyzji o otwarciu muru w Bundestagu Zachodnich Niemiec w Bonn przerwano bieżące posiedzenie i spontanicznie odśpiewano niemiecki hymn narodowy.

Dzień symbolicznego zburzenia muru berlińskiego jest upamiętniany do dziś. Ma bowiem wymiar uniwersalny. Otworzył proces prowadzący do zjednoczenia Niemiec, a jednocześnie był jednym z symboli zakańczających epokę bipolarnego podziału świata na amerykańską (zachodnią) i radziecką strefę wpływów. Jak wielkie znaczenie dla Niemiec i całego świata miało to wydarzenie, odpowiedź daje teraźniejszość. Silne, scalone Niemcy w wolnej, zjednoczonej Europie – gdyby nie wielkie zmiany 1989 roku, do których zalicza się upadek muru berlińskiego – obraz ten pozostałby jedynie nieziszczoną mrzonką.

Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.