Jesteś tutaj

Data dodania

czw., 24/01/2013 - 15:45

Od wielu lat kwestia aneksji Turcji do Unii Europejskiej stanowi jeden z najważniejszych problemów przed którym stoi Wspólnota. Z członkostwa Turcji Unia mogłaby wiele skorzystać, jednak z drugiej strony, samo jej przystąpienie mogłoby przysporzyć wiele kłopotów i bezpośrednio wpłynąć na kształt Unii w przyszłości. 

 

2023 rok – jest to ostateczny termin, który został wskazany przez tureckie władze na akcesję swojego kraju do UE. Turcja o przystąpienie do Unii stara się od ćwierćwiecza, jednak jak dotąd – bezskutecznie. Członkostwo Turcji w Unii to nie tylko kwestia ciągnącego się od lat sporu o Cypr. Nie jest tajemnicą, że to właśnie Grecy, zarówno Ci zamieszkujący kontynent, jak i Cypr komplikują pozycję Turcji wykorzystując do tego przewagę instytucjonalną. Jednak przyglądając się bliżej temu problemowi, to sprawa ta jest drugorzędna. Obecnie Greków można by było skłonić do zmian decyzji politycznych odwołując się do gospodarczych pakietów ratunkowych, które są im teraz niezbędne.                       

Członkostwo Turcji w UE stałoby się precedensem w ponad 50-letniej historii organizacji, ze względu na całkowicie odmienny kulturowo – cywilizacyjny charakter tego państwa. Wschodnia granica Unii znalazłaby się wówczas w regionie bliskowschodnich konfliktu, na terenie Lewantu w którym polityka bazuje na lojalności klanowej i etnicznej. Takie kwestie jak Irak, Iran czy Syria stanowiłyby pierwszoplanowy problem Brukseli, co spowodowałoby konieczność przeformowania priorytetów politycznych Wspólnoty. Sytuacja taka doprowadziłaby do tego, że Unia stała by się czołowym aktorem politycznym tego regionu. Mogłoby to mieć pozytywny wpływ na kwestie takie jak konflikt izraelsko – palestyński czy promowanie wartości demokratycznych oraz przestrzeganie praw człowieka.

Wstąpienie Turcji w UE to także wzrost roli wspólnoty w Azji Centralnej, gdzie wpływy Ankary stają się coraz ważniejsze. Spowodowałoby to niepokój w Moskwie, która musi chronić ten obszar przed apetytem ze strony Chin oraz wzrostem zainteresowań Ameryki. Z Turcją „w składzie” unia mogłaby efektowniej starać się o dostęp do zasobów surowców energetycznych w rejonie Morza Kaspijskiego i pokrzyżować plany Kremla dotyczące dominacji w tej dziedzinie. Bez wątpienia do pozytywnych aspektów członkostwa Turcji w Unii można zaliczyć dynamicznie rozwijającą się gospodarkę oraz młode społeczeństwo. Eksperci twierdzą, że najbliższe 10 lat to okres prężnego rozwoju i modernizacji państwa tureckiego, który dąży do uzyskania statusu mocarstwa regionalnego, zarówno w sferze politycznej, jak i ekonomicznej i militarnej.                                                                     

 Akcesja Turcji to oprócz kilku zalet szereg wad i problemów przed, którymi Unia musiałaby stanąć i niekoniecznie sobie poradzić. Najważniejszą kwestię stanowi ryzyko masowego napływu muzułmanów do Europy. Otwarte granice mogą spowodować rozprzestrzenianie się islamskiego ekstremizmu, a co gorsza terroryzmu. Wydarzenia, które miały miejsce w lipcu 2011 na wyspie Utoya pokazują do czego może prowadzić konflikt cywilizacyjno – kulturowy. Masowe migracje muzułmanów, które mogłaby wywołać o wiele lepsza sytuacja materialno – bytowa w zachodnich krajach europejskich mogą spowodować niezadowolenie lokalnej ludności europejskiej, co w skrajnych sytuacjach mogłoby doprowadzić do tragedii. Należy zwrócić także uwagę na innej wartości wyznawane przez społeczeństwo tureckie. Nie chodzi tutaj o kwestie religijne, bo to osobny rozdział, ani polityczne, bo w tych można dojść do konsensusu. W tym miejscu trzeba postawić pytanie, czy Turcja jest na tyle zwesternizowana społecznie i obyczajowo, aby nie odstawać od pozostałych członków Wspólnoty? Turcja musiałby dostosować się do reszty państw co w kraju usytuowanego w odmiennym kręgu cywilizacyjno – kulturowym nie było by takie proste. Lista problemów, które „czekają” na Unię Europejską w przypadku wstąpienia Turcji jest długa i stanowi nie lada wyzwanie dla Brukseli.     

 Członkostwo Turcji to dzisiaj jedno z ważniejszych rozważań na forum europejskim, a nawet międzynarodowym. Liderzy Wspólnoty – Niemcy i Francja musza podjąć polityczną decyzję, która może całkowicie odmienić charakter i kształt Unii Europejskiej. Należy się zastanowić czy Europa jest gotowa na takie wyzwanie, z którym wiąże się nie lada ryzyko. Na starym kontynencie niewiele zostało do zrobienia. Sytuacja na Bałkanach w przeciągu kilku lat powinna zostać uregulowana, Białoruś dopóki będzie rządzona przez Łukaszenkę dopóty pozostanie w związku z Rosją. Ukraina wciąż pozostaje niezdecydowana, więc jeżeli UE myśli o dalszym poszerzaniu granic to kolejnym przystankiem jest Ankara. W przypadku wstąpienia Turcji do organizacji sytuacja polityczna ulegnie znacznym zmianom. Turcja jako najliczniejszy kraj będzie miała najwięcej europosłów, a jej zdanie w Brukseli będzie miało równowartość zdania Niemiec czy Francji. Ankara zyska wówczas realny wpływ na decyzje, które są podejmowane w UE, co niekoniecznie zyska przychylność pozostałych członków wspólnoty. 

Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.