Jesteś tutaj

Data dodania

wt., 03/01/2012 - 14:13

 

W wyniku II tury wyborów prezydenckich w Naddniestrzańskiej Republice Mołdawskiej (NRM), które odbyły się 25 grudnia 2011 roku, nową głową państwa został były przewodniczący Parlamentu - Jewgienij Szewczuk. Odsunięcie od władzy nieustępliwego w dążeniu do utrzymania niezależności Naddniestrza i dystansującego się od Moskwy - Igora Smirnowa, jest szansą na przyspieszenie negocjacji w sprawie rozwiązania sporu o status Naddniestrza na warunkach rosyjskich.

Naddniestrze to separatystyczny region Mołdawii, leżący na lewym brzegu Dniestru, o długości około 200 km i szerokości średnio 15 km. U schyłku istnienia Związku Radzieckiego, dokładnie 2 września 1990 roku, Naddniestrze proklamowało niepodległość oraz przyjęło oficjalną nazwę: Naddniestrzańska Republika Mołdawska ze stolicą w Tyraspolu. Zamieszkiwane w przeważającej części przez Rosjan i Ukraińców „parapaństwo” nie jest uznawane przez społeczność międzynarodową. Wcześniej, w okresie powojennym, Naddniestrze stanowiło integralną część Mołdawskiej Republiki Radzieckiej (MSRR) i to właśnie w tym okresie należy doszukiwać się źródeł konfliktu. Tkwi on bowiem w rozłamie wśród polityków MSRR. Rumuńskojęzyczne elity partyjne chciały odłączyć się od ZSRR i ewentualnie przyłączyć się do Rumunii, natomiast rosyjskojęzyczni działacze postulowali pozostanie w jego składzie. Naddniestrzańska Republika Mołdawska została zatem stworzona jako alternatywa wobec zdecydowanie republikańskich władz w Kiszyniowie.

W obliczu secesji Naddniestrza, w 1992 roku, władze Mołdawii zdecydowały się zbrojnie interweniować i przywrócić mołdawskie władze w Tyraspolu. Jednak w obliczu zaangażowania Rosji, która opowiedziała się po stronie separatystów i wysłała na ten teren swoje wojska - działania Kiszyniowa okazały się być nieskuteczne, a rosyjska armia traktowana jako siły pokojowe stacjonuje na terenie Naddniestrza do dziś.

Mołdawia i Naddniestrze stały się kluczowym obszarem walki o wpływy – z jednej strony Zachodu reprezentowanego przez Unię Europejską, a z drugiej strony Federacji Rosyjskiej. Mamy zatem 4 głównych graczy, którym zależy na rozstrzygnięciu sporu.  Mołdawia, która chce się reintegrować z Naddniestrzem, nadać mu autonomię, a wszystko zorganizować tak, by naddniestrzańscy działacze nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w kwestii mołdawskiej polityki wewnętrznej i zagranicznej; Naddniestrze, które jeszcze za prezydentury Igora Smirnowa upierało się przy utrzymaniu niepodległości i dążeniu do uznania jej przez społeczność międzynarodową; Rosja, która mimo, iż wspiera Naddniestrze – tak naprawdę dąży do jego reintegracji z Mołdawią na swoich warunkach, a wszystko po to, by uzyskać wpływy na terenie całej Republiki Mołdawii; Unia Europejska, której zależy na ustabilizowaniu sytuacji w regionie oraz przeciągnięciu Mołdawii w stronę Zjednoczonej Europy.

W celu rozstrzygnięcia sporu, pod nadzorem Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), opracowano mechanizm negocjacyjny, który od 2005 roku formalnie funkcjonuje jako „mechanizm 5+2”, co znaczy, że udział w negocjacjach bierze przede wszystkim Republika Mołdawii i NRM jako strony sporu, Rosja, Ukraina i OBWE jako pośrednicy oraz Stany Zjednoczone i Unia Europejska jako obserwatorzy. Taki format negocjacji wydaje się być najbardziej sprawiedliwy, bowiem uwzględnia wszystkich zainteresowanych rozstrzygnięciem konfliktu, skupiając uwagę na dwóch najważniejszych, bezpośrednich uczestnikach sporu. „Format 5+2” nie odpowiada jednak Naddniestrzu i Rosji, które już od kilku lat, za wszelką cenę starają się forsować niekorzystny dla Mołdawii oraz Zachodu tzw. „mechanizm trójstronny”, opierający się na negocjacjach między Republiką Mołdawii, NRM i Federacją Rosyjską.

Sytuacja w regionie stała się jeszcze bardziej napięta po wyborach parlamentarnych w Mołdawii w 2009 roku, w wyniku których władzę w państwie przejęła koalicja prorumuńska. Biorąc pod uwagę fakt, że Rumunia od 2007 roku jest pełnoprawnym członkiem UE – jest to sytuacja z rosyjskiego punktu widzenia bardzo niekorzystna. Ewentualne wejście Mołdawii w struktury unijne ostatecznie pozbawiłoby Rosję możliwości jakiejkolwiek ingerencji na tym terytorium. Dla Naddniestrza natomiast – prorumuńskie i proeuropejskie władze w Kiszyniowie są jak najbardziej sprzyjające. Gorszą sytuacją dla Tyraspola byłoby przejęcie władzy przez opcję prorosyjską. Wówczas i Moskwa i Kiszyniów nalegałyby na reintegrację Naddniestrza z Mołdawią, a poza tym władze w Tyraspolu straciłyby pozycję jedynego gwaranta  wpływów rosyjskich w regionie. Należy zwrócić uwagę, że Kreml już teraz traktuje NRM niezwykle marionetkowo. Po „zakręceniu kurka” gazowego w trakcie rosyjsko-ukraińskiego konfliktu gazowego zimą 2009 roku – Moskwa nie przejęła się faktem, że Naddniestrze zostało całkowicie pozbawione dostaw gazu na kilka tygodniu, co wpłynęło destrukcyjnie na i tak osłabioną kryzysem ekonomicznym małą republikę.

Do najważniejszych prób uregulowania konfliktu naddniestrzańskiego ze strony rosyjskiej należy między innymi tzw. „memorandum Kozaka” z 2003 roku. Porozumienie to przewidywało przyłączenie Naddniestrza do Republiki Mołdawii, przy jednoczesnym zagwarantowaniu jej sporego przedstawicielstwa w parlamencie (dającego realny wpływ na kreowanie polityki państwa) oraz pozostawienie wojsk rosyjskich na tym terenie przez kolejne 20 lat. Ta niekorzystna dla Mołdawii inicjatywa, dzięki naciskom Zachodu i mołdawskiej opozycji została w ostatniej chwili odrzucona przez byłego Prezydenta Mołdawii – Władimira Woronina, co skutkowało kilkuletnim ochłodzeniem relacji na linii Kiszyniów – Moskwa.  W konsekwencji Rosja wprowadziła względem Republiki Mołdawii szereg sankcji, do których należało między innymi podniesienie cen gazu oraz dotkliwe embargo na import mołdawskich produktów na teren Rosji, stanowiącej główny rynek zbytu dla państwa mołdawskiego.  Dopiero z początkiem 2007 roku kontakty obu państw nieco się ociepliły, a Rosja przedstawiła zmodyfikowane, ale również niekorzystne warunki porozumienia. Zgodnie z nimi czas stacjonowania wojsk rosyjskich w sfederalizowanym z Mołdawią Naddniestrzu miałby być skrócony do 2-3 lat. Największym problemem pozostaje jednak zapis o konieczności zobowiązania się władz w Kiszyniowie do nieprzystępowania do Sojuszu Północnoatlantyckiego oraz potwierdzenia swojej neutralności, co ewidentnie zablokowałoby mołdawski proces przybliżania się i ewentualnej akcesji w struktury Unii Europejskiej.

Zachód także próbował interweniować w sprawie uregulowania konfliktu naddniestrzańskiego. Na uwagę zasługują wspierane przez UE: inicjatywa holenderskiego przewodnictwa OBWE z 2003 roku oraz ukraiński „Plan Juszczenki” z 2005 roku. Rozstrzygnięcie sporu w Mołdawii stało się również priorytetem przewodnictwa Finlandii w OBWE w roku 2008. Działania te nie przyniosły spodziewanego skutku, bowiem jak już wcześniej wspomniano, na terenie tym konflikt interesów nie występuje tylko i wyłącznie między bezpośrednimi stronami sporu (Mołdawią i Naddniestrzem), ale również jak się okazuje między Mołdawią a Rosją, Naddniestrzem a Rosją oraz UE a Rosją.  Wyraźnie zatem widać, że podstawowym czynnikiem hamującym rozstrzygnięcie sporu jest Federacja Rosyjska, której głównym zamiarem jest przerwanie proeuropejskiego dryfu Mołdawii (od 2009 r.) oraz rozszerzenie strefy swoich wpływów w tym strategicznym miejscu Europy Wschodniej. Jak się okazało, największym problemem dla Federacji Rosyjskiej, wstrzymującym realizację jej planów, była osoba Igora Smirnowa – Prezydenta Naddniestrza, który swą funkcję pełnił nieprzerwanie od 1991 roku. Mimo faktu, iż niewątpliwie był on dla Rosji gwarantem jej wpływów na terenie naddniestrzańskim i starał się jej podporządkowywać – to jednak fakt, iż nieustępliwie stał na stanowisku utrzymania niezależności Naddniestrza oraz wielokrotnie wyrażał niechęć wobec wszelkich negocjacji z Kiszyniowem – zdyskredytował go w oczach Kremla. Wobec zaistniałej sytuacji, na kilka miesięcy przed grudniowymi wyborami prezydenckimi w Naddniestrzu – Rosja ruszyła z kampanią przeciwko I. Smirnowowi, popierając jednocześnie kandydata Anatolija Kamińskiego – szefa najliczniejszej partii w parlamencie mołdawskim „Odnowienie”.

Działania władz Moskwy oraz rosyjskich mediów mających ogromny wpływ na kreowanie mołdawskiej opinii publicznej doprowadziły do wykluczenia I. Smirnowa z rozgrywki o prezydenturę już po I turze wyborów. Do II tury wszedł rekomendowany przez Rosję A. Kamiński oraz J. Szewczuk, również wywodzący się z partii „Odnowienie”, posiadający swego czasu poparcie i kontakty z Rosją oraz toczący w 2009 r. spór o przywództwo z I. Smirnowem.

Ostatecznie z wynikiem około 74 proc. wybory wygrał Jewgenij Szewczuk, który udowodnił tym samym, że potrafi wykorzystać panujące w kraju niezadowolenie społeczne, wynikające z samowoli władz oraz tragicznej sytuacji ekonomicznej.

Odsunięcie od władzy w Naddniestrzu nieustępliwego I. Smirnowa, który w ciągu 20 lat rządów potrafił wypracować sobie pewną autonomię wobec Kremla jest niezwykle korzystne dla strony rosyjskiej. Teraz bowiem Moskwa ma ogromne szanse na uregulowanie konfliktu naddniestrzańskiego na zasadach, które umożliwią jej zdobycie wpływów w całej Mołdawii.

 

 

 

Fot. Monk, Wikimedia Commons

 

Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.