Jesteś tutaj

Data dodania

pt., 31/05/2013 - 14:41

Konflikt serbsko-albański w Kosowie i Metohiji rozpoczął się w latach 80-tych XX wieku, kiedy to po śmierci Tity większość żyjących tam Albańczyków postanowiła walczyć o swoją autonomię.

Po 30 latach ciągłych zatarć, wydaje się, że sytuacja zmierza ku końcowi. Ale nie bez wyrzeczeń.

Areszt domowy dla zbrodniarzy z UCK 

Misja policyjno-prawna EULEX, stacjonująca w Kosowie i czuwająca nad zmianami prawnymi w tym młodym państwie, nakazała areszt domowy dla zbrodniarzy z Wyzwoleńczej Armii Kosowa, którzy dopuścili się wielu naruszeń w czasie konfliktu w latach 1998-1999. Być może ta sytuacja przeszłaby bez większego echa, w końcu Serbowie również starają się rozliczać winnych niedawnej wojny, jednak sprawa tyczy się wysoko postawionych współpracowników obecnego premiera Kosowa Hashima Thaciego. Wraz z współpracownikami był on sam jednym z dowódców albańskiej partyzantki.  

Siedmiu byłych członków Wyzwoleńczej Armii Kosowa z tzw. Dreniczkiej grupy, zostało zatrzymanych i nakazano im areszt domowy na okres 30 dni aż nie rozpocznie się ich proces przed sądem w Prisztinie. Wśród zatrzymanych jest sam założyciel grupy Sami Ljuštak oraz aktualny ambasador Kosowa w Albanii, Sulejman Selimi, znany pod pseudonimem Sułtan. Głównym zarzutem jaki postawiono weteranom są nadużycia jakich się dopuścili w obozie w Likovcu na przetrzymywanych Serbach. Zatrzymania wywołały falę protestów w Prisztinie, które hasłami o nieszanowaniu tych, którzy wywalczyli wolność, starali się zdyskredytować działania EULEX-u.   '

Serbowie do końca się nie uginają

19 kwietnia 2013 r. opinia międzynarodowa ogłaszała triumf negocjacji w Brukseli, które najprawdopodobniej zakończyły konflikt serbsko-albański w Kosowie, burzący od dłuższego czasu pokój w regionie. Jednak premier Serbii Ivica Dačić zapowiedział w Brukseli, że owszem porozumienie ustanawiające częściową autonomię mniejszości Serbów  będzie stosowane i wdrażane przez władze serbskie, ale w żadnym wypadku Belgrad nie uznaje tym samym istnienia niezależnego Kosowa, jedynie stara się doprowadzić do stabilności w regionie.   Po raz kolejny dumni Serbowie nie mają zamiaru do końca ustąpić w tym konflikcie, który wydawał się z góry przegrany od samego początku.

Ponad 90% mniejszość albańska żyjąca w serbskim Kosowie była zbyt dużą siłą polityczną, żeby społeczność międzynarodowa mogła poprzeć Serbów. Najprawdopodobniej zapowiedzi premiera są jedynie zabiegami dyplomatycznymi, które mają uspokoić mniejszość serbską pozostającą w granicach Prisztiny. Żyjąca tam ludność oczywiście dalej nie zgadza się z ustaleniami porozumienia z 19 kwietnia, co w jej sytuacji nie jest zdziwieniem – szykany i ataki na Serbów czy ich cerkwie dalej mają miejsce w tych 5 północnych gminach Kosowa.

Pojawiają się głosy  samorządowych polityków serbskich szumnie ogłaszające niezależność tego regionu od Prisztiny, jednak mogą one jedynie zaburzyć budowanie stabilnego państwa, a nie mają przełożenia na faktyczną zmianę geopolityczną w regionie.   Belgrad nie zapomina o swojej mniejszości na południu, jednak wybór drogi ku Unii Europejskiej wiąże ręce władzom serbskim. Zapewne rządzący postarają się jeszcze wywalczyć chociaż niewielką modyfikację porozumienia z Brukseli, tak by społeczeństwo serbskie nie miało żalu do rządów SNS-u o pozostawienie swoich rodaków samych w Kosowie.  

Rosja też ma zdanie w sprawie Kosowa

Rosja jako jeden z niewielu sprzymierzeńców Belgradu wyraźnie podkreśla swoją znaczącą rolę w Serbii i niezwykłe więzi łączące oba państwa. Prezydenci Serbii i Rosji, Tomislav Nikolić i Władimir Putin spotkali się w Soczi i podpisali wspólną deklarację na rzecz ochrony Kosowa i Metohiji, ustanawiając strategiczne partnerstwo oraz jednocześnie potwierdzając budowę serbskiego odcinka Gazociągu Południowego.   Cała deklaracja jest ścisłym potwierdzeniem dotychczasowej protekcji Rosji na rzecz Serbii. Belgrad otrzymuje tym samym sprzymierzeńca w kwestii Kosowa, Moskwa zaś pewną budowę części gazociągu „South Stream”, którą sama sfinansuje, a następnie odbierze te nakłady finansowe z taryfy tranzytowej.

Strategiczne partnerstwo zaś wspomoże serbskie uzbrojenie, bowiem Belgrad zakupi część rosyjskich samolotów. Ponadto w deklaracji kilkakrotnie podkreślone są naturalnie braterskie stosunki rosyjsko-serbskie. Dodatkowo na dzień przed podpisaniem deklaracji w Soczi, Patriarcha Cyryl potwierdził, że Cerkiew Prawosławna nigdy nie odwróci się od kosowskich Serbów, ale muszą oni wytrwać w tych czasach smutku i trudu. W sytuacji gdy Unia Europejska za nagrodę wejścia w jej struktury ciągle wymaga od Serbów wyrzeczeń, protekcja Rosji zdaje się być naturalnym wyborem tego bałkańskiego państwa. Serbowie nie zrezygnują z tak silnego sojusznika.

Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.