Autor:
Data dodania
Niesprawny rynek pracy zalicza się do głównym problemów kilku państw członkowskich UE. Kwestia ta często wykorzystywana jest w sporach politycznych. Rzesze osób pozostających bez pracy są łakomym kąskiem dla walczących o głosy polityków. Na uwagę zasługuje jednak duże zróżnicowanie skali problemu w poszczególnych państwach. Według danych Eurostatu krajami o najwyższej stopie bezrobocia we wrześniu br. były Hiszpania (22,6 proc.) oraz Grecja (17,6 proc. - dane z lipca). Na przeciwnym biegunie znalazła się Austria (3,9 proc.), a tuż za nią Holandia (4,5 proc.).
O różnych doświadczeniach w ograniczaniu bezrobocia postanowiliśmy porozmawiać z ekspertem. Na pytania Tadeusza Rudzkiego odpowiada Mateusz Guzikowski, ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju.
Reformy rynku pracy stanowią obecnie wyzwanie dla niejednego europejskiego rządu. Niedawno ukazała się przygotowana przez Pana analiza pt. „Reformujący Holender, czyli jak wydatki na renty zmniejszyć o połowę, na zasiłki dla bezrobotnych – prawie czterokrotnie i pracować o trzy lata dłużej?”. Brzmi optymistycznie, ale jak to wygląda w praktyce?
Za sukcesem reform rynku pracy i – ogólnie – systemu zabezpieczenia społecznego w Holandii stoją co najmniej trzy przyczyny. Po pierwsze, wprowadzone reformy były kompleksowe – były one tak skonstruowane, aby grupa docelowa była jak najbardziej homogeniczna (np. kobiety po urodzeniu dziecka, imigranci, osoby w wieku okołoemerytalnym), gdyż to zwiększało prawdopodobieństwo sukcesu, czyli zwiększenia zatrudnienia w problemowej grupie. Po drugie, ich wprowadzanie rozpoczęło się w 1982 r. – czyli blisko trzydzieści lat temu – i trwa nadal. Ostatnio Holendrzy zdecydowali o podniesieniu ustawowego wieku emerytalnego do 67 lat dla obu płci. Z uznaniem należy odnieść się do propozycji rządu Donalda Tuska o podnoszeniu wieku emerytalnego, jednak jest to podnoszenie w zbyt wolnym tempie. Po trzecie, sukces reform nie byłby możliwy, gdyby nie ugodowa postawa związków zawodowych, które – w przeciwieństwie do Polski – nie są „hamulcowym” wprowadzanych zmian, a biorą w nich czynny udział. Gdyby w Polsce udało się wprowadzić niektóre z tych reform (m.in. weryfikację uprawnień do pobierania rent czy oddanie pracodawcom finansowania zasiłków chorobowych), przyspieszylibyśmy wzrost gospodarczy i mielibyśmy w Polsce w przyszłości nie Kuwejt, nie Irlandię, ale… Holandię.
Osobom interesującym się sprawami międzynarodowymi Wassenaar kojarzy się głównie z tematyką rozbrojeniową. Tymczasem już w 1982 doszło tam do zawarcia innego porozumienia – pracodawców, związkowców i strony rządowej. W jaki sposób wypracowano kompromis i na czym on polegał?
Wassenaar, jak słusznie Pan zauważył, to miejsce szczególne. W dzisiejszych czasach najważniejsze jest jednak sprostanie krajowego rynku pracy wyzwaniom międzynarodowej konkurencji. To z kolei zależy od tego jak bardzo będzie on elastyczny, ergo, z jaką łatwością ludzie będą zmieniać lub znajdować nową pracę i jaki będzie prawny stopień ochrony zatrudnienia (EPL). Uelastycznienie rynku pracy w Holandii następowało sukcesywnie. Począwszy od wspomnianego już porozumienia z Wassenaar, związki zawodowe zobowiązały się formułować niższe żądania płacowe w zamian za obietnicę rządu walki z bezrobociem, zmniejszenia kosztów pracy i stopniowych zmian w kodeksie pracy umożliwiających zawieranie umów o pracę na czas określony i/lub w niepełnym wymiarze godzin. Po latach, można obserwować wyśmienity rezultat wprowadzonych dekady wcześniej reform, jakim jest trwałe zwiększenie zatrudnienia kobiet oraz osób w wieku okołoemerytalnym.
Holenderski model rynku pracy zaliczany jest do modelu skandynawskiego. Dla wielu osób może to oznaczać, że sukces Holandii związany jest np. z holenderskim charakterem narodowym, silnymi wpływami etyki protestanckiej... Czy zastosowane tam rozwiązania można zaszczepić w zupełnie innym kraju, jakim jest choćby Hiszpania?
Nigdy nie można literalnie kopiować rozwiązań, które okazały się sukcesem w innym kraju. Mogłoby to prowadzić do efektów zupełnie odmiennych, niż oczekiwane. Wprowadzając podobne rozwiązania należy mieć na uwadze specyfikę danego krajowego rynku pracy. Poza tym, mentalność nie może być żadną odpowiedzią na pytanie dlaczego jeden kraj jest bogatszy od drugiego. Politycy zawsze uciekają od wprowadzania reform, które – choć przyczyniłyby się w długim okresie do przyspieszenia wzrostu gospodarczego, a co za tym idzie, zwiększenia dobrobytu – skutkowałyby rozstaniem się z władzą. Ciekawe są jednak przypadki krajów, w których rządzące partie reformatorskie mimo, że wprowadzały głębokie reformy rynku pracy i finansów publicznych, w kolejnych wyborach uzyskiwały mandat na kolejną kadencję. Tak było w Estonii, na Łotwie, na Słowacji – w krajach bliskich nam nie tylko w sensie geograficznym. Skoro inni mogą, my też możemy. A nawet powinniśmy. Potrzeba tylko odwagi.
Skoro wywołany został temat Hiszpanii - w czasie kryzysu nastąpił tam wyjątkowo duży wzrost stopy bezrobocia. Jego poziom jest najwyższy spośród wszystkich państw strefy euro i oscyluje wokół 21-22 proc. Pierwsze reformy wprowadzono już w 2010. Na czym one polegały i kiedy przynieść mogą pierwsze rezultaty?
Wysokie bezrobocie zmusiło rząd hiszpański do wprowadzenia reform rynku pracy. W 2010 r. Kortezy Generalne przyjęły pakiet reform, w wyniku których zwiększono możliwość odstępowania przez firmy od zbiorowych porozumień płacowych, ustalanych na szczeblu branżowym lub regionalnym, a także poszerzono i uszczegółowiono warunki, w jakich firma może zwolnić pracownika z przyczyn ekonomicznych. Wprowadzone reformy powinny pozwolić na szybsze wyjście gospodarki hiszpańskiej z kryzysu. Niemniej ważne jest, by nie czekać z wprowadzaniem reform do ostatniej chwili. Doskonale widać było to na żywym przykładzie Grecji, Portugalii i Hiszpanii. W krajach tych rządy wprawdzie wprowadzają reformy, jednak robią to masowych protestach. Odwaga nie polega na podejmowaniu trudnych decyzji w ciężkich czasach, lecz na podejmowaniu mało popularnych decyzji w czasach względnej stabilności. Reformy rynku pracy wprowadzone w Holandii procentują teraz – osłabiają negatywne skutki ogólnoświatowego spowolnienia dla gospodarki holenderskiej.
Zobacz więcej:
- Reformujący Holender, czyli jak wydatki na renty zmniejszyć o połowę, na zasiłki dla bezrobotnych – prawie czterokrotnie i pracować o trzy lata dłużej?
- Dlaczego rynek pracy w Hiszpanii nie działa?
- W Hiszpanii nowe rozdanie
Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.



Skomentuj