Jesteś tutaj

Data dodania

wt., 13/12/2011 - 10:13

 

Minęło dokładnie 30 lat od pamiętnego poranka 13 grudnia 1981 roku, kiedy to w I Programie Polskiego Radia nadano wystąpienie ówczesnego Prezesa Rady Ministrów i I Sekretarza Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej - generała Wojciecha Jaruzelskiego. Naród polski i środowisko międzynarodowe dowiedziało się o wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce. Jak na tę wyjątkową sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej zareagowały demokratyczne państwa Zachodu? Jaki miały stosunek i plany wobec Polski – najsłabszego ogniwa bloku sowieckiego? Na pytania te odpowiedź dają m.in. odtajnione niedawno dokumenty Sojuszu Północnoatlantyckiego z okresu „zimnej wojny”.

Stan wojenny w Polsce został wprowadzony w celu osłabienia i definitywnej eliminacji Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, który od początku swojej działalności liczył coraz więcej członków. Jego niedoceniany zrazu potencjał został zauważony po strajkach z sierpnia 1980 r., których rozmiary zaskoczyły władze Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Jasnym stało się, że ten wciąż zasilany nowymi uczestnikami związek zawodowy stanowi realne zagrożenie dla stabilności władzy komunistycznej w Polsce.

Prace nad przygotowaniem stanu wojennego trwały nieprzerwanie i w pełnej dyskrecji już od października 1980 roku. Akcję koordynował specjalny sztab Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz Sztab Generalny Wojska Polskiego. W kontekście wspomnianej wielomiesięcznej organizacji stanu wojennego należy wspomnieć o postaci  pułkownika Ryszarda Kuklińskiego – jednego z najbardziej aktywnych członków operacji, a jednocześnie współpracownika amerykańskiej Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA). Dzięki osobie płk. Kuklińskiego Stany Zjednoczone otrzymywały szczegółowe informacje dotyczące sytuacji w Polsce. Nie ma zatem wątpliwości, że od początku wiedziały o planowanej próbie rozprawienia się z „Solidarnością”. Należy wspomnieć, że niezwykle ważną rolę w trakcie przygotowań akcji wprowadzenia stanu wojennego odgrywała propaganda. Naczelnym zadaniem władz PRL było bowiem wykoncypowanie odpowiedniego pretekstu, który miał usprawiedliwić decyzję o wprowadzeniu stanu wyjątkowego na terenie Polski nie tylko w polskiej opinii publicznej, ale przede wszystkim w opinii międzynarodowej. Dlatego też gen. Jaruzelski w swoim słynnym przemówieniu „…Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią” bezpośrednio odwołał się do opinii międzynarodowej. Apelował o zrozumienie dla wyjątkowych warunków, jakie w Polsce powstały, dla nadzwyczajnych środków, jakie okazały się konieczne. Zaznaczał, że działania władz państwa nie zagrażają obywatelom, a mają jeden cel: usunięcie zagrożeń wewnętrznych, a tym samym zapobieżenie niebezpieczeństwu dla pokoju i współpracy międzynarodowej.

Zachodnie rządy, ich służby wywiadowcze oraz światowe agencje prasowe, jak już wspomniano, dowiedziały się o planach wprowadzenia stanu wojennego w PRL na długo przed oficjalnym dekretem Rady Państwa i późniejszym przemówieniem gen. W. Jaruzelskiego. Biorąc pod uwagę panujący wówczas bipolarny system polityczny na świecie, ze strategicznego punktu widzenia najważniejszą była reakcja Stanów Zjednoczonych, faktycznego przywódcy świata Zachodu.

Waszyngtoński Departament Stanu 13 grudnia 1981 r., o godzinie 4:20 opublikował bardzo krótkie oświadczenie, z którego wynikało, że Amerykanie nie sygnalizują żadnego ruchu wojsk radzieckich. Ta informacja była dla USA i świata Zachodu najistotniejsza. Jeśli Związek Radziecki nie wysyłał na terytorium Polski wojsk Układu Warszawskiego - to de facto niebezpieczeństwo wybuchu wojny nie istniało. A to z kolei był podstawowy czynnik, który skutecznie studził atmosferę na Zachodzie. Co prawda Prezydent USA Ronald Reagan zapowiedział, że Stany Zjednoczone nie będą bagatelizowały ewentualnej interwencji wojsk radzieckich w wewnętrzne sprawy Polski, to jednak – jak wynika z ujawnionych w lipcu 2011 roku dokumentów NATO z okresu „zimnej wojny” – Stany Zjednoczone ani żadne inne zachodnie państwo nie miały zamiaru bezpośrednio interweniować w Polsce, nawet w przypadku zmasowanego ataku wojsk radzieckich na Warszawę, który jednak mimo szerzonej w Polsce propagandy był mało prawdopodobny.

Gen. Jaruzelski oraz ekipa z nim rządząca stali na stanowisku, że jeśli nie podejmą sami odpowiednich  kroków w celu ustabilizowania sytuacji w Polsce, która miała polegać na „uciszeniu” Solidarności, liczącej na tamten czas 10 mln członków i coraz częściej organizującej protesty i strajki – to zrobi to armia radziecka. Faktem jest, że Moskwa od lata 1980 roku naciskała rząd PRL, by ten załatwił sprawę „Solidarności”. Demokratyczne państwa Zachodu zdawały sobie z tego sprawę. Nie bez powodu winę upatrywano nie tylko w Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, ale również w Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Jednak jakiekolwiek działania militarne skierowane w kierunku Polski były prawdopodobnie rozpatrywane jako ostateczność. Należy zwrócić uwagę na sytuację w jakiej w tamtym czasie znajdował się ZSRR. Przedłużająca się wojna w Afganistanie, która pochłaniała ogromne środki materialne, a także ryzyko ewentualnych kosztów politycznych – hamowały Moskwę przed radykalnymi, militarnymi krokami. Ponadto można było odnieść wrażenie, że już na początku lat 80. USA zyskiwały przewagę nad ZSRR. Boom gospodarczy, który był wynikiem zmyślnej polityki R. Reagana wzmocnił przede wszystkim amerykański potencjał militarny, co dało podstawę pod coraz wyraźniejsze przywództwo w świecie. W opozycji do ekonomicznych sukcesów USA, ZSRR zmagał się z problemami braku innowacyjności, niedostatecznej produkcji żywności oraz niezrównoważonego rynku.

Trudno zatem mówić o wyjątkowym poruszeniu w zachodnich stolicach na wieść o stanie wojennym. Rządy państw demokratycznych jednoznacznie potępiały decyzję władz PRL z nocy z 12/13 grudnia 1981 r. Brakowało jednak pewnego, zdecydowanego poparcia i woli pomocy. Dowodem na to może być wypowiedź amerykańskiego sekretarza stanu Aleksandra Haiga, który stwierdził, że naród polski powinien sam znaleźć sposób na przezwyciężenie aktualnych trudności i doprowadzić do porozumienia pomiędzy istniejącymi i walczącymi ze sobą siłami. Ta nieco lekceważąca w swoim tonie wypowiedź odzwierciedlała także nastroje wśród samych Amerykanów – niespecjalnie skorych do angażowania się w spory  gdzieś na wschód za żelazną kurtyną, we wrogim bloku komunistycznym. Z upływem czasu okazało się jednak, że wprowadzenie stanu wojennego w Polsce miało silniejszy, niż jak się na początku spodziewano, wpływ na relacje amerykańsko-radzieckie. Stosunki między tymi dwoma supermocarstwami uległy destabilizacji. Było to o tyle niebezpieczne, że pogłębiało konflikt związany z walkami na terenie Afganistanu, a dokładnie udzielenia pomocy przez ZSRR „afgańskim komunistom”.

Reakcja samego prezydenta USA R. Reagana była nieco bardziej stanowcza. Zachód nie mógł zupełnie zignorować stanu wojennego w Polsce. „Solidarność” miała przecież ogromny potencjał zakłócający stabilność bloku sowieckiego. Dzięki istnieniu „Solidarności” Polska stała się państwem, w którym Zachód pokładał spore nadzieje na ruch, który mógłby pociągnąć za sobą szereg innych zmian prowadzących w przyszłości do załamania się ZSRR.

Prezydent R. Reagan na jednej ze swoich konferencji prasowych odnoszących się do stanu wojennego w Polsce zaznaczył, że decyzja władz PRL jest przede wszystkim pogwałceniem Aktu Końcowego Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie podpisanego również przez Polskę i ZSRR, a dotyczącego głównie spraw bezpieczeństwa europejskiego. Pod groźbą naniesienia na Polskę sankcji gospodarczych nawoływał rząd Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej do jak najszybszego zniesienia stanu wyjątkowego. Jako, że apel amerykańskiego prezydenta nie spotkał się z odzewem ze strony polskiej, kilka dni później – Francis Meehan – ambasador USA, poinformował polskiego ministra spraw zagranicznych Józefa Czyrka o wstrzymaniu amerykańskiej pomocy gospodarczej i innych sankcjach, które zostały naniesione na rząd polski. Było to przede wszystkim zamrożenie oficjalnych kontaktów międzypaństwowych z PRL, zawieszenie gwarancji rządowych na kredyty i ograniczenie kwot połowowych oraz przywilejów dla Polskich Linii Lotniczych LOT. Dodatkowo zablokowano eksport nowych technologii na terytorium PRL, co groziło Polsce zastojem cywilizacyjnym na dobre kilkanaście lat. Po wprowadzeniu przez władze PRL ustawy delegalizującej NSZZ Solidarność w październiku 1982 r. USA zdecydowały o wprowadzeniu bardziej restrykcyjnych środków. Cofnięto klauzulę najwyższego uprzywilejowania (KNU) dla Polski, czyli wszelkie uprawnienia i udogodnienia, jakimi Polska do tej pory mogła cieszyć się w kontaktach handlowych z USA.

Obok nałożonych na Polskę kar, USA prowadziły  również akcję propagandową, która miała pokazać, że zachód solidaryzuje się z Polakami. Bardzo wyraźnie oddzielano więc krytykę władz od narodu polskiego, który starano się wspierać. 30 stycznia stał się dniem solidarności z Polakami, a 19 grudnia dniem modłów za Polskę. Działania te miały charakter symboliczny. Nie zmienia to jednak faktu, że wpłynęły w pewien sposób na opinie demokratycznych społeczeństw Zachodu, które przychylniej spoglądały w kierunku Polaków.

Inne państwa zachodnie początkowo reagowały nieco łagodniej i mniej kategorycznie. W konsekwencji jednak, jak już wspomniano, bezdyskusyjnie potępiły postępowanie władz PRL, co wywoływało nerwowe reakcje w szeregach PZPR. Jerzy Urban pełniący wówczas funkcję rzecznika rządu PRL wielokrotnie groził, że jeśli państwa zachodu nie zmienią nastawienia i nie wyważą ocen dotyczących stanu wojennego to poniosą tego srogie konsekwencje: USA przerwaniem współpracy naukowej z Polską, a Francja – wycofaniem języka francuskiego z polskich szkół. Jak można się domyślić nie zrobiło to wrażenia na rządach demokratycznych państw zachodu. Wręcz przeciwnie, wzmogło izolację Polski na arenie międzynarodowej.

Po zniesieniu stanu wojennego 22 lipca 1983 roku - państwa NATO, a głównie USA cofały lub łagodziły wprowadzane wcześniej sankcje. W końcu ich wrogiem była przede wszystkim Moskwa, a nie Warszawa – stanowiąca mimo wszystko najsłabsze ogniwo bloku socjalistycznego. Celem państw zachodu było wywieranie nacisku na władze Polski Ludowej, a nie wojnę gospodarczą. Dopiero w lutym 1987 roku całkowicie anulowano sankcje wobec Polski oraz przywrócono jej KNU.

Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.