Jesteś tutaj

Autor:

Data dodania

śr., 17/04/2013 - 11:27

Gdy trochę ponad dwa lata temu wybuchły pierwsze protesty w świecie arabskim świat miał mieszane uczucia. Część miała nadzieję na demokratyczne przemiany, druga część obawiała się radykalnych środowisk u władzy. Jak przebiegła rewolucja w Egipcie?

Gdy w grudniu 2010 i styczniu 2011 roku w krajach arabskich zaczęły wybuchać powstania ludności nikt nie wiedział czym i jak to się skończy. Bardzo szybko wiatr rewolucji ogarnął praktycznie cały regionu. Tak rozpoczęła się Arabska Wiosna. Ponad dwa lata później wcześniejszy optymizm jakby zmalał. W wielu krajach ogarniętych rewolucją nie doszło do poprawy sytuacji, a wręcz przeciwnie. Egipt boryka się dziś z wewnętrznymi problemami i tragicznym stanem gospodarki. Transformacja tego kraju jest bardzo trudna.
 
Tło wydarzeń
 
Wydawałoby się, że Egipt będzie przykładem dla innych krajów. Obalono autorytarny reżim, wprowadzono demokratyczny system, dzięki któremu wybrano prezydenta i uchwalono poprzez referendum konstytucję. Teraz należało odbudowywać gospodarkę kraju i umacniać struktury demokratyczne; uczyć ludzi demokracji i zaangażowania w sprawy publiczne. Na nowo budować atmosferę i relację międzyludzkie. Należało zrobić to, co w każdym kraju, który właśnie wyszedł z systemu autorytarnego i zmierza ku pełnej demokracji. Niestety ten scenariusz się nie zrealizował.
 
Faktycznie 30 czerwca 2012 roku Mohamed Mursi został zaprzysiężony na prezydenta Egiptu. Był to pierwszy cywilny przywódca kraju wybrany w demokratycznych wyborach. Jednak 22 listopada Mursi wydał dekret poszerzający własne prerogatywy; do opracowania nowej konstytucji żaden organ (nawet Sąd Najwyższy) nie mógł ograniczyć jego decyzji. Dekret miał być tymczasowy. Ta decyzja spotkała się z ogromnym sprzeciwem opozycji, wedle której prezydent postawił się ponad prawem, co jest niezgodne z demokracją i podziałem władzy. Na słynnym Placu Tahrir zebrało się tysiące protestujących, skandujących hasła przeciwko Mursiemu. Swoje zaniepokojenie wyraziło ONZ oraz Stany Zjednoczone, a także egipska Najwyższa Rada Prawna. Mohamed ElBaradei nazwał prezydenta „nowym faraonem”. Doszło do wielu starć zwolenników i przeciwników prezydenta. 9 grudnia egipski prezydent anulował wcześniejszy dekret.
 
Referendum konstytucyjne odbyło się w dwóch turach – 15 i 22 grudnia. W pierwszej turze projekt konstytucji poparło 56,50%, zaś w drugiej 74%. Łącznie 63.8% Egipcjan opowiedziało się za nową konstytucją. Opozycja niezadowolona z wyników wskazywała na błędy i oszustwa podczas głosowania.
 
W drugą rocznicę wybuchu rewolucji w Egipcie ponownie doszło do gwałtownych protestów. Opozycyjne środowiska żądały odejścia Mursiego i zawieszenia nowej konstytucji. Podnoszono także postulaty ekonomiczne, w tym te dotyczące płacy minimalnej. W wielu miejscach demonstracje zmieniły się w zamieszki, gdzie w starciach ginęli ludzie. Dzień później, 26 stycznia 2013 roku, sąd w Port Saidzie ogłosił wyroki śmierci dla 21 osób, które brały udział w zamieszkach 1 lutego 2012 po meczu lokalnej drużyny al-Masri z drużyną stołeczną al-Ahli, w których zginęło ponad 70 osób. Wyrok doprowadził do bardzo gwałtownych zamieszek i starć demonstrantów ze służbami odpowiedzialnymi za zapewnienie bezpieczeństwa. Po dwóch dniach prezydent wprowadził godzinę policyjną i stan wyjątkowy na okres 30 dni w trzech prowincjach nad Kanałem Sueskim – Port Saidzie, Ismaili i Suezie. Zaapelował także o zachowanie spokoju i odrzucenie przemocy w wyrażaniu poglądów. Wielu Egipcjan bało się rozpadu państwa, a nastroje podgrzał generał Abd el-Fatah es-Sisi, dowódca sił zbrojnych i minister obrony, który przestrzegł przed możliwością realizacji takiego scenariusza. Wielu polityków i wojskowych otwarcie mówiło o zagrożeniu jedności Egiptu.
 

Bracia Muzułmanie kontra reszta

Prezydent Mohamed Mursi wywodzi się ze środowiska Braci Muzułmanów. Jest to organizacja religijna, społeczna i polityczna utworzona pod koniec lat dwudziestych w Egipcie przez Hassana al-Bannę. Do wybuchu rewolucji organizacja była dyskryminowana i zwalczana przez ówczesny reżim, później jej sytuacja diametralnie się zmieniła – wystawiając swojego kandydata zdobyła najważniejszy urząd w Egipcie. Obecnie jest to najbardziej zorganizowana i wpływowa organizacja w kraju. Mimo wielu błędów nadal utrzymuje duże poparcie.

Opozycja skupiona jest głównie we Froncie Ocalenia Narodowego. Jest to twór skupiający w swoim łonie wiele partii i organizacji, głównie o nastawieniu świeckim i liberalnym. Jej twarzą jest Mohamed ElBaradei, laureat Pokojowej Nagrody Nobla i były szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. To właśnie to środowisko wielokrotnie organizowało szereg protestów i demonstracji, które niejednokrotnie zmieniały się w zamieszki. To również ta część opozycji nie chce dialogu z „nowym faraonem”. Członkowie Frontu oskarżają Mursiego i Braci Muzułmanów o odejście od ideałów rewolucji, monopolizację władze i złą sytuację ekonomiczną w kraju. Mają duże poparcie, jednak niewystarczające do wygrania wyborów, o czym doskonale wiedzą.

Drugą znaczącą grupą opozycyjną są salafici. Jeszcze dalej im do świeckiej opozycji niż Braciom Muzułmanom, ale wspólny wróg potrafi łączyć. Mimo, że są podzieleni stanowią bardzo ważną siłę polityczną Egiptu i (zjednoczeni) mogą osiągnąć trzeci, a może i nawet drugi wynik podczas najbliższych wyborów parlamentarnych. Postulują oni większą islamizację kraju, a co za tym idzie ustanowienie takiego prawa, które będzie zgodne z szariatem.

 

Należy zdawać sobie sprawę, że część opozycji, ale przede wszystkim system sprawiedliwości nadal jest przesiąknięty osobami z byłego reżimu. Stąd takie a nie inne decyzje sądów i stąd przepychanki na linii prezydent – system sprawiedliwości. Pod koniec marca egipski sąd apelacyjny unieważnił decyzję prezydenta Mursiego o zdymisjonowaniu prokuratora generalnego Abdela Magida Mahmuda. Dodatkowo nakazano przywrócenie go na stanowisko. Mahmud został prokuratorem generalnym jeszcze za czasów Hosniego Mubaraka. Takich przykładów jest bardzo dużo.

Co dalej?

Transformacja ustrojowa w Egipcie nadal trwa. Rewolucja w tym kraju jeszcze się nie skończyła, jeszcze długa droga do przejścia dla Egipcjan. Ale należy zdawać sobie sprawę, że demokracji i sprawiedliwości społecznej nie buduje się w jeden dzień, ani nawet w jeden rok. W sposób demokratyczny wybrano prezydenta, nie posiada on jednak „magicznej różdżki” którą może załatwić wszystkie problemy Egiptu. Prezydent Mohamed Mursi musi pogodzić ogień z wodą; postulaty opozycji liberalnej i świeckiej oraz postulaty salafitów. Jednocześnie musi realizować postulaty swoich wyborców. W tak podzielonym społeczeństwie sprawowanie władzy jest niezwykle trudne, nie mniej jednak opozycja musi znać swoją funkcję w państwie. Nie można wprowadzać chaosu na ulice tylko dlatego, że nie podoba nam się wybór prezydenta. Oczywistym jest, że Egipcjanie nie znają jeszcze zasad demokracji, ale nie zmienia to faktu, że odpowiedzialność leży po obu stronach. Zbliżają się wybory parlamentarne, w których Egipcjanie ponownie wyrażą swoje preferencje polityczne. Czy jeśli wygra Partia Wolności i Sprawiedliwości to Front Ocalenia Narodowego ponownie zorganizuje masowe protesty? Szacunek dla woli większości obywateli to podstawa demokratycznego ustroju. Protesty i demonstracje destabilizują państwo i negatywnie wpływają na poczucie bezpieczeństwa.

Należy do tego dodać tragiczny stan gospodarki i postępujące rozwarstwienie społeczne. Bogaci stają się jeszcze bardziej bogaci, a biedni coraz bardziej biedni. W środku klasa średnia, która w obecnej sytuacji również ma ogromne kłopoty ekonomiczne. Waluta z dnia na dzień jest coraz słabsza, rośnie bezrobocie i zadłużenie państwa. Wydaje się, że otrzymanie przez Egipt wsparcia finansowego pozwoliłoby chociaż odbić się od dna i rozpocząć wdrażanie reform gospodarczych. Ale wiązałoby się to z wprowadzeniem oszczędności, co doprowadzić może do kolejnych buntów społecznych. Dodatkowo aby otrzymać pomoc Egipt musi stać się krajem stabilnym, a póki co nadal szargają nim ciągłe awantury i zamieszki. Również dlatego siły opozycyjne muszą w końcu poczuć na sobie odpowiedzialność za losy kraju.

Przyszłość Egiptu wciąż jest jedną wielką niewiadomą. Wielu Egipcjan jest rozczarowanych rewolucją i zmęczonych ciągłymi awanturami na ulicach. W tym roku czekają nas wybory parlamentarne. Niestety opozycja znów starszy ich bojkotem. Po raz kolejny szansa na zbudowanie podwalin pod demokrację może zostać zaprzepaszczona. Zła sytuacja w kraju oraz kolejne awantury na ulicach są jak najbardziej na rękę opozycji (i ludziom z byłego reżimu), której doskonale znane jest hasło „im gorzej, tym lepiej”. Być może ich celem jest doprowadzenie do sytuacji podobnej to tej, która doprowadziła do obalenia Hosniego Mubaraka. Ale wtedy wszystko należałoby zaczynać od początku. Miejmy jednak nadzieję, że siły opozycji wezmą udział w wyborach i to wola Egipcjan zadecyduje o składzie niższej izby egipskiego parlamentu, a wszystkie siły zaakceptują wybór społeczeństwa. Egipt potrzebuje teraz dwóch rzeczy – spokoju i reform.

Marek Sobczak, www.bliskiwschod.pl

Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.