Jesteś tutaj

Data dodania

pt., 11/05/2012 - 15:13

Jak komentował Antoni Marszałek, „niepodległość Polski, w pierwszych latach po jej odzyskaniu, miała być zbudowana na niepodległości sfederowanych z nią państw regionu, zaś ich niepodległość, na niepodległości Polski sfederowanej z nimi”. Słowa te świetnie oddają sens polityki Józefa Piłsudskiego, której główny cel stanowiła właśnie: suwerenność Polski i jej granic, zaś wszystkie inne działania były jedynie techniką dojścia do tych celów. Służyła temu idea Międzymorza, która z jednej strony postrzegana jest jako postępowa koncepcja fortyfikowania niepodległości na obszarze Europy Środkowo-Wschodniej, z drugiej zaś  „największa mrzonka polityki zagranicznej II Rzeczypospolitej”.

U progu „trzeciej” Europy

Tendencje integracyjne polityki międzynarodowej okresu międzywojnia zyskały szczególny oddźwięk w rejonie Europy Środkowo-Wschodniej, czego wyrazem były liczne inicjatywy współpracy, wśród których wymienić należy obok Małej Ententy, także Bałtycką i Bałkańską. Idea zorganizowania krajów położonych od Skandynawii do państw bałkańskich, do Morza Czarnego i Adriatyku, określana w literaturze przedmiotu ideą „Międzymorza”, a w latach trzydziestych XX wieku koncepcją „trzeciej” Europy, wpisuje się właśnie w ten nurt. Jednak postulat integracji krajów Europy, położonych między niemiecką Scyllą, a rosyjską Charybdą, nie miał nic wspólnego z projektem współdziałania narodów „polskiego Wschodu”, jako istotnego składnika znacznie już szerszej integracji europejskiej, w postaci wyżej wymienionych związków. Dlatego też, powołując się na słowa Antoniego Marszałka, nie można powiązać „Międzymorza” z ideą federalizmu, nawet sensu largo. Kluczowe staje się natomiast postrzeganie projektu jako pewnej próby lokalnej integracji w ramach planowanego współdziałania politycznego i gospodarczego.

Koncepcja, która połączyła wszystkich

Źródeł projektu, za prekursora którego uważa się Józefa Piłsudskiego, należy szukać u kresu wojny polsko-bolszewickiej, kiedy to niedługo po zawieszeniu broni z Rosją Radziecką, w listopadzie 1920 roku grupa krakowskich konserwatystów wystąpiła z wnioskiem o utworzenie pod kierunkiem Polski bloku państw sięgających od Bałtyku po Morze Czarne i Egejskie. Inicjatywa ta zyskała swoistą legitymację kilka lat później, gdy związany ze stronnictwem narodowych demokratów minister spraw zagranicznych II Rzeczypospolitej Marian Seyda, na posiedzeniu Komisji Spraw Zagranicznych Senatu RP wiosną 1923 roku dowodził, że dla zapewnienia trwałego pokoju w Europie Środkowej, a tym samym w całej Europie, konieczne jest skoordynowanie pracy państw i narodów od Bałtyku po Bałkany. Fakt ten stanowi niezbity dowód, że koncepcja „Międzymorza” znalazła poparcie nie tylko wśród piłsudczyków, z którymi zwykle jest utożsamiana, ale także i narodowych demokratów oraz innych środowisk politycznych w Polsce. Ze względu na swoją niefederalność oraz antyniemieckość, a nie tylko antyradzieckość, stała się przedmiotem polityki zagranicznej praktycznie wszystkich ekip rządowych II Rzeczypospolitej, co już niewątpliwie uznać należy za jej wielki sukces.

Założenia „Międzymorza”

Koncepcja ta znalazła również szerokie zastosowanie w polityce ministra spraw zagranicznych RP w latach 1932-1939 – Józefa Becka, gdyż jak podaje Piotr  Łossowski, jego działania skierowane były na urzeczywistnienie idei „Międzymorza”. Dowodzi tego jeden z dokumentów Ministerstwa Spraw Zagranicznych w postaci „Zasad polityki polskiej w Europie Środkowej i na Bałkanach”.  Nieznany autor memoriału, powołując się na okres Rzeczypospolitej Jagiellońskiej wskazuje, że mimo odmiennych warunków historycznych, stałym dążeniem polskiej polityki zewnętrznej – zarówno w XV-XVI wieku jak i współcześnie, pozostaje „zapewnienie sobie między Rzeszą Niemiecką (Prusami), a Państwem Moskiewskim, przestrzeni do pełnego rozwinięcia możliwości politycznych Rzeczypospolitej”. W dokumencie tym zawarte zostały podstawowe przesłanki i zasady „Międzymorza”, poprzez wskazanie na wspólną sytuację wszystkich państw położonych pomiędzy dwoma ekspansywnymi mocarstwami. Rola Polski wyniesiona została do rangi „drogowskazu” dla  pozostałych krajów regionu, mającego prowadzić je ku stworzeniu warunków, w których wpływ owych zagrażających im potęg zostałby zneutralizowany.

Słabe punkty koncepcji

Podstawowy problem w toku realizacji tych ambitnych założeń stanowił brak faktycznych możliwości do objęcia przez Polskę roli przewodniej, gdyż jej wpływy polityczne w rejonie były po prostu za słabe. Przede wszystkim, wskazuje się jednak na dwa istotne, słabe punkty postulowanej przez Józefa Becka koncepcji, które w znacznym stopniu utrudniały, a ostatecznie, uniemożliwiły realizację idei „Międzymorza”. Wśród licznych przeszkód prym wiodą: konflikt terytorialny, polityczny i gospodarczy Litwy z Polską oraz permanentnie ciągnące się spory na linii Polska – Czechosłowacja. Oba te państwa skutecznie blokowały możliwość utworzenia jakiegoś militarnego związku, zarówno z państwami bałtyckimi (Litwa), jak i położonymi na południu regionu (Czechosłowacja). Ponieważ uregulowanie stosunków z tymi krajami było w ówczesnej sytuacji po prostu niemożliwe, idea „Międzymorza” postrzegana jest wg Andrzeja Micewskiego, jako „największa mrzonka polityki zagranicznej w II Rzeczypospolitej”,  która mogła okazać się dla Polski bardzo niebezpieczna. Ocenie tej sprzeciwia się Antoni Marszałek argumentując, iż pomimo faktycznego braku możliwości jej urzeczywistnienia, nie niosła ona za sobą żadnych nowych zagrożeń ani nie zaostrzała już istniejących. Przeciwnie, celem powstania bloku „Międzymorza” miało być ugruntowanie bezpieczeństwa i współpracy w regionie. Widziano w niej szansę poszerzenia bazy prowadzonej przez Piłsudskiego i Becka, polityki „równej odległości” między Polską a Niemcami i Związkiem Sowieckim.

Znaczenie idei „Międzymorza”

Francuski historyk Eisenmann twierdzi, iż „tragedia Polski po I wojnie światowej polegała na tym, że odrodziła się ona zbyt słaba, by stać się potęgą, lecz zbyt silna, by pogodzić się z rolą klienta u innych”. W sens tych słów świetnie wpisuje się wizja inicjatywy integracyjnej, zabezpieczająca wywalczoną, acz wciąż zagrożoną niepodległość, a jednocześnie czyniąca zadość ambicjom Polski do pełnienia przewodniej roli w regionie. Niestety,międzynarodowe sprzeczności „każdego z każdym” istniejące między państwami, które miały w niej uczestniczyć, spowodowały, że „Międzymorze” nigdy nie powstało. W kontekście tym podstawowe znaczenie przypisać należy wrogiemu względem Rzeczypospolitej nastawieniu ze strony Litwy i Czechosłowacji, które skutecznie blokowały polskie inicjatywy pokojowe dla Europy Środkowo-Wschodniej. Postawa Czechosłowacji przekreśliła również wysuwane przez Władysława Sikorskiego  w latach II wojny światowej plany powstania konfederacji polsko-czechosłowackiej. Wedle koncepcji Winstona Churchilla, miała ona dać początek budowie Europy „wieloblokowej”, stanowiąc jednocześnie wyraźne nawiązanie do niezrealizowanego projektu Józefa Piłsudskiego.

Echa koncepcji

Pomimo, iż „Międzymorze” zaistniało wówczas jedynie w sferze myśli, niezaprzeczalnie projekt ten poruszył naszą narodową sceną polityczną, jak również wykazywał znaczną żywotność w latach późniejszych. Praktycznie do dziś, echa tej koncepcji pobrzmiewają w licznych udanych inicjatywach integrujących kraje Europy Środkowo- i Południowo- Wschodniej.

Warto zaznaczyć, że owa idea została także podjęta w alternatywnym wariancie przez międzywojenny obóz narodowy. Skupieni wokół pism „Bunt Młodych” i „Polityka” konserwatyści młodego pokolenia skłaniali się w stronę koncepcji „wielkiego narodu”, sformułowanej w tekście znanego działacza i publicysty międzywojennej endecji Adama Doboszyńskiego, o tymże tytule. Ów „wielki naród” stworzyć miały nacje międzymorza bałtycko-adriatycko-czarnomorskiego, zachowując jednocześnie swoją odrębność państwową - analogicznie do politycznego „narodu brytyjskiego”. Międzywojenna koncepcja zawdzięcza również swoistą kontynuację wywodzącemu się ze wspomnianego obozu  Jerzemu Giedroyciowi, który od 1947 roku redagując paryską „Kulturę”, promował ją wśród emigracji, wywierając znaczący wpływ na elity inteligenckie w Polsce i poza jej granicami. Sformułowana przez niego i Juliusza Mieroszewskiego w końcu lat 50. doktryna geopolityczna, zawierała się w prostej maksymie: „nie może być wolnej Polski bez wolnej Litwy, Białorusi i Ukrainy”. Podstawowym założeniem doktryny ULB było uznanie podmiotowości wyróżnionych narodów, gdyż jak wskazywał Giedroyć już „sam fakt istnienia niepodległych sąsiadów odsuwa od Polski niebezpieczeństwo ponownego starcia z Rosją”. Mimo iż ówczesny wpływ struktur emigracyjnych na realną politykę był zerowy, znamienne jest jednak, że po 1989 roku Rzeczpospolita zaczęła realizować doktrynę Giedroycia, wspierając dążenia sąsiednich narodów do uzyskania samodzielności politycznej. Tymczasem, w zniewolonej jarzmem komunizmu Polsce koncepcja „Międzymorza” ożyła w programach środowisk opozycyjnych – przede wszystkim Konfederacji Polski Niepodległej oraz „Solidarności Walczącej”. W związku z coraz bardziej realną po 1980 roku perspektywą rozpadu obozu socjalistycznego, miała ona stanowić alternatywną drogę rozwiązania problemów natury geopolitycznej, mogących wystąpić po upadku ZSRR.

„Międzymorze” a integracja europejska

O ile w okresie sprzed przełomu 1989 idea ta podnoszona była przez siły, które nie sprawowały władzy, już w oficjalnej polityce III Rzeczypospolitej (1989-2004) pojawiły się inicjatywy, w których wyraźnie pobrzmiewa piłsudczykowska myśl. Bez wątpienia należy zaliczyć do nich przystąpienie Polski w lipcu 1991 roku do bliskiej współpracy z Austrią, Węgrami, Włochami, Jugosławią i Czechosłowacją, w ramach mającego równoważyć rosnące w regionie wpływy Niemiec - Heksagonale, które w marcu 1992 roku przekształcono w Inicjatywę Środkowoeuropejską. Jak również zainicjowaną przez Polskę współpracę gospodarczą z Węgrami i Czechosłowacją w ramach CEFTA. Do podpisanego w Krakowie 21 grudnia 1992 roku Środkowoeuropejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu w latach kolejnych dołączyły pozostałe państwa regionu, rozciągając obszar organizacji od Bałtyku po Morze Czarne i Adriatyk. Jednakże należy pamiętać, że CEFTA w pierwotnym jej kształcie, pomyślana była jako instrument, mający doprowadzić wszystkie trzy państwa-sygnatariuszy najpierw do stowarzyszenia ze Wspólnotami Europejskimi, a po 1993 roku Unii Europejskiej.

W tym kontekście, niezwykle kontrowersyjne wydaje się wysunięcie przez prezydenta Lecha Wałęsę w marcu 1992 roku idei powołania przez państwa Europy Środkowej i Wschodniej dwóch nowych organizacji, będących do pewnego stopnia odpowiednikiem odnośnych organizacji zachodnich, stąd też nazwanych EWG-bis oraz NATO-bis. Inicjatywa ta miała stanowić odpowiedź na brak gotowości Zachodu do przyjęcia Polski i innych nowych demokracji do Wspólnoty Europejskiej i Sojuszu. Jednakże, jak komentował przeciwny projektowi, ówczesny Minister Spraw Zagranicznych - Krzysztof Skubiszewski: „nawet gdy Wałęsa zaznaczał, że mają one doprowadzić nas do organizacji zachodnich, wskazywały na inny kierunek”.

Powołując się ponownie na słowa ministra wyrażające przekonanie, iż „położenie nasze jest samo w sobie zaprzeczeniem izolacji”, nie można pominąć polskich inicjatyw integracyjnych z sąsiednimi państwami „ściany wschodniej”. Jak wykazuje Tomasz Szczepański, podniesienie przedwojennej koncepcji „trzeciej” Europy doprowadziło w tymże obszarze do powołania w Kijowie w lipcu 1994 roku zrzeszającej partie niepodległościowe Ligii Partii Krajów Międzymorza. Zaś kierowane przez prof. Jerzego Damrosza Stowarzyszenie Współpracy Narodów Europy Środkowo-Wschodniej „Zbliżenie”, postulujące współpracę Polski z Białorusią, Estonią, Litwą, Łotwą i Ukrainą - jak komentował to jego były prezes - „ideę Międzymorza miało w podtekście”.

„Trzecia” Europa współczesnych

Inicjatywy te w większości zamarły pod koniec lat 90. wskutek przemian politycznych w krajach regionu. Jednakże, wydźwięk nie tyle samej koncepcji „Międzymorza”, co sformułowanej w niej roli Polski jako „drogowskazu” dla pozostałych państw, zauważyć można w rozwijanej na przestrzeni ostatnich lat współpracy w postaci Zgromadzenia parlamentarnego Polski, Litwy i Ukrainy. Celem przewodnim powołanego w 2005 roku przedsięwzięcia jest pomoc władzom w Kijowie w integracji z Unią Europejską i NATO. Rola Polski sprowadza się więc do swoistego łącznika Ukrainy z Unią. W tym kontekście, dużego znaczenia nabiera wspólna organizacja mistrzostw Euro 2012 przez oba państwa, która traktowana jest nie tylko jako wydarzenie sportowe, ale przede wszystkim polityczne – stanowiące dla Ukrainy ważny krok ku zjednoczeniu z Europą.

Stąd też, o ile realizacja założeń międzymorskich jako takich została wstrzymana przez wejście większości krajów omawianego obszaru do Unii Europejskiej, nie wyklucza to jednak możliwości stworzenia w jej strukturach  bloku regionalnego. Wszakże napełnienie starych ram koncepcji nową treścią w obecnym układzie politycznym, w wielu przypadkach mogłoby okazać się szczególnie cenną inicjatywną. 

Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.