Autor:
Data dodania
"Pogorszenie relacji obserwujemy od czasu dojścia do władzy AKP. Ugrupowanie to chce zdobyć dla Turcji pozycję regionalnego mocarstwa [...] . Przede wszystkim Turcja chce być liderem świata islamu. Trudno sobie wyobrazić, aby mogła pełnić taką rolę, gdy muzułmanie będą ją postrzegać jako sojusznika Izraela. Musiała się wiec od dawnego sojuszu zdystansować. Ale obawiam się, że nie jest to tylko zagranie taktyczne, które ma zadowolić opinię publiczną w kraju i w państwach muzułmańskich" - stosunki izraelsko-tureckie specjalnie dla naszego portalu komentuje Wojciech Lorenz, dziennikarz działu zagranicznego "Rzeczpospolitej".
Tadeusz Rudzki: Ostatnio w swych tekstach w „Rz” wiele uwagi poświęca Pan stosunkom turecko-izraelskim. W latach 90. relacje obu państw były czymś wyjątkowym w skali regionu. Współpraca wojskowa, rozwój wymiany handlowej, ścisła kooperacja ze Stanami Zjednoczonymi. Czy możemy powiedzieć, że Izrael miał przyjaciela wśród państw muzułmańskich?
Wojciech Lorenz: Turcja była raczej sojusznikiem Izraela, a nie przyjacielem. Wynikało to oczywiście z tego, że w kraju panowała de facto wojskowa dyktatura. Nawet jeśli między licznymi puczami armia nie sprawowała bezpośrednio władzy, to zza kulis pociągała za sznurki. Dlatego muzułmański kraj, wbrew dużej części opinii publicznej był prozachodni, a także utrzymywał bliski sojusz z Izraelem. Zachód jednak nie miał złudzeń. Turcja nie była krajem demokratycznym. Wbrew zasadom zapisanym w traktacie waszyngtońskim została przyjęta do NATO jeszcze w latach 50. Oczywiście zdecydowało strategiczne położenie Turcji i konieczność przeciwstawienia się zagrożeniu ze strony ZSRR. W latach 90. Turcja znalazła się pod presją, aby przeprowadzić demokratyczne reformy. Ich efektem było dojście do władzy islamistycznej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), która bardziej odzwierciedla charakter tureckiego społeczeństwa niż pułkownicy i generałowie.
W ostatnich latach relacje uległy jednak zdecydowanemu pogorszeniu. Czy przyczyną były różnego rodzaju incydenty w rodzaju sprawy „Flotylli Wolności” czy też państwa te dostrzegły po prostu sprzeczność swoich interesów?
Pogorszenie relacji obserwujemy od czasu dojścia do władzy AKP. Ugrupowanie to chce zdobyć dla Turcji pozycję regionalnego mocarstwa i przywrócić mu poczucie dumy i siły z czasów imperium ottomańskiego. Przede wszystkim Turcja chce być liderem świata islamu. Trudno sobie wyobrazić, aby mogła pełnić taką rolę, gdy muzułmanie będą ją postrzegać jako sojusznika Izraela. Musiała się wiec od dawnego sojuszu zdystansować. Ale obawiam się, że nie jest to tylko zagranie taktyczne, które ma zadowolić opinię publiczną w kraju i w państwach muzułmańskich. Wynika zapewne też z niechęci umiarkowanych islamistów z AKP wobec izraelskiej polityki w regionie a także wobec samego Izraela. Konfrontacja, taka jaką obserwowaliśmy w przypadku Flotylli Wolności była więc nieunikniona. Na szczęście w kluczowych sprawach oba kraje mają podobne interesy. Dla obu nie do zaakceptowania jest bomba atomowa w rękach irańskich ajatollahów. Oba chcą też stabilnego regionu i pokoju, który zapewnia dobrobyt. Ostatnich osiem lat rządów AKP to niewiarygodnie szybki rozwój gospodarczy Turcji. Rządzący są pod ogromną presja lobby biznesowego. To zapewne będzie studzić emocje, nawet jeśli w obecnym rządzie biorą one górę nad pragmatyzmem.
W przeszłości relacje turecko-izraelskie przeżywały już podobne trudności. Tym razem widzimy jednak np. wyjątkową aktywność tureckiego premiera, który szuka porozumienia z państwami arabskimi. Wyjątkowy jest też kontekst międzynarodowy – nie wiadomo, czy w krajach Afryki Północnej do władzy nie dojdą islamiści… Czy w tych warunkach Izrael ma w ogóle szanse na podjęcie „dyplomatycznej kontrofensywy”?
Dotychczasowy porządek się wali i odzyskanie dawnego status quo wydaje sie mało prawdopodobne. Jeśli w Egipcie rzeczywiście od władzy zostanie odsunięta armia, to sojusz Egiptu z Izraelem zostanie wcześniej czy później unieważniony. Jedynym arabskim i muzułmańskim sojusznikiem Izraela zostałaby wtedy Jordania, która też zapewne się w końcu wycofa z takiego układu. Sytuacja Izraela znacznie się wtedy pogorszy. Oczywiście jest wiele osób w Izraelu, które są przygotowane do egzystowania w sytuacji zagrożenia. Być może wygra taka opcja. Drugie wyjście to dogadanie z Palestyńczykami w wielu spornych kwestiach i utworzenie niepodległej Palestyny. Być może otworzyłoby to drogę do ułożenia relacji Izraela z arabskimi sąsiadami. Mówię „być może”, bo oczywiście trudno oszacować do jakiego stopnia kwestia palestyńska jest tylko pretekstem do wzniecania niechęci wobec Izraela w świecie muzułmańskim. Ale nawet jeśli jest to pretekst, to jego usunięcie jest niezbędne, aby Izraelczycy mogli myśleć o tym, że kiedyś przestaną spać z bronią pod poduszką.
W ostatnich dniach słyszeliśmy irańskie groźby ataku na natowskie instalacje wojskowe na terenie Turcji. Może zatem Iran jako „wspólny wróg” przyczyni się do ponownego zbliżenia Turcji i Izraela?
Nawet jeśli tak będzie, to byłby to sojusz taktyczny do załatwienia tej jednej sprawy, Oczywiście oba kraje nie chcą broni atomowej w Iranie. Są powody, aby sądzić, że szyiccy fundamentaliści rządzący w Teheranie kierują się ideologią a nie pragmatyzmem. A to oznacza, że jeśli tylko będą mieli możliwość zadania śmiertelnego ciosu wielkiemu szatanowi, jak nazywają USA, czy małemu szatanowi czyli Izraelowi, to tak właśnie zrobią. Ale powody do obaw może mieć także Turcja, kraj sunnicki, który jest członkiem NATO i ma na swoim terenie bazy sojuszu. Nie wiadomo czy właśnie Turcja nie byłaby pierwszym celem ataku. Turcja jednak jest zdecydowanym przeciwnikiem jakiegokolwiek rozwiązania militarnego. Bo w ten sposób wyhodowałaby sobie u swoich granic już nie tylko potencjalnego, ale jawnego wroga. Kiedy więc już nie będzie innego wyjścia z perspektywy Zachodu i Izraela i pojawi się poważna możliwość ataku na irańskie obiekty nuklearne, Turcja stanie po przeciwnej stronie barykady.
Na zdjęciu przedstawiciele armii amerykańskiej, tureckiej i izraelskiej w bazie Aksaz wTurcji w 2009 roku.
Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.


Wykop
Blip
Sledzik