Jesteś tutaj

Data dodania

pon., 10/10/2011 - 11:29

 

Od połowy lat 90. XX wieku, zasadniczym celem polityki Indii stało się osiągnięcie statusu międzynarodowego mocarstwa. Państwo to za sprawą dynamicznego rozwoju gospodarczego oraz zacieśniającej się współpracy ekonomicznej i politycznej z innymi państwami, staje się coraz bardziej znaczącym aktorem na arenie międzynarodowej. Od zakończenia zimnej wojny Indie starają się uregulować stosunki z największymi potęgami politycznymi i ekonomicznymi, jak Stany Zjednoczone, Rosja, czy Chiny. Efektywna oraz pokojowa współpraca tych gigantów, gwarantuje Indiom nie tylko możliwość rozwoju na płaszczyźnie politycznej, czy gospodarczej, ale również wzmacnia ich bezpieczeństwo w aspekcie militarnym i społecznym.

Wyjątkowe znaczenie mają dla Republiki Indii stosunki z USA. Po okresie zimnej wojny Indie przystąpiły do rozwoju współpracy z tym państwem, szczególnie w sferze ekonomicznej i wojskowej. Sprzyjała temu zmiana w podejściu Stanów Zjednoczonych do Pakistanu, który do tej pory wspierał finansowo i zbrojeniowo. Waszyngton również przychylniej patrzył na kraj, w którym dokonywała się liberalizacja handlu. Stawał się on bowiem coraz atrakcyjniejszym rynkiem dla amerykańskiego biznesu. Przeprowadzone w latach 90. XX wieku przez Narasimha Rao reformy gospodarcze, spotkały się z dużym entuzjazmem ze strony Zachodu, co uwidoczniło się w spotkaniach między przedstawicielami państw. Istniały jednak nadal kwestie sporne uniemożliwiające całkowitą współpracę na różnych płaszczyznach, jak konflikt indyjsko-pakistański, czy kwestie dotyczące broni jądrowej. Jednak z upływem czasu, zachodziły istotne zmiany w postrzeganiu azjatyckiego mocarstwa przez Waszyngton. Próby nuklearne dokonane przez Indie i Pakistan w 1998 roku oraz wojna w Kargilu w 1999 roku pokazały, iż głównym celem amerykańskiej polityki zagranicznej powinno być dążenie do stabilizacji w regionie. Był to również dobry moment na rozszerzenie wpływów w Azji, dlatego też współpraca indyjsko-amerykańska zaczęła przybierać pod koniec lat 90. XX wieku coraz bardziej dynamiczny charakter. W latach 1998-2000 odbyło się czternaście rund rozmów między zastępcą sekretarza stanu, S. Talbotta, a przedstawicielem rządu Indii - J. Singh'em, podczas których oba państwa wymieniały poglądy oraz poznawały wzajemne koncepcje. Przełomowym momentem w stosunkach indyjsko- amerykańskich była tygodniowa wizyta prezydenta Billa Clintona w marcu 2000 roku, kiedy to 22 marca doszło do podpisania wspólnego oświadczenia „Stosunki Indie-USA: wizja na XXI wiek”, które zawierało postanowienia dotyczące polityki zagranicznej, bezpieczeństwa i terroryzmu. W kolejnych latach, USA zniosły sankcje nałożone na Indie po próbach jądrowych, jak również doszło w 2005 roku do wspólnego oświadczenia w sprawie kooperacji w zakresie energii jądrowej. Zaczęto też zawierać więcej porozumień dotyczących wzajemnej współpracy, szczególnie gospodarczej.

Reformy gospodarcze, jakie nastąpiły w Indiach pod koniec XX wieku, nie tylko zapoczątkowały dynamiczny wzrost gospodarczy w samej Republice Indii, ale umożliwiły rozwój współpracy ekonomicznej z USA. Na początku lat 90. XX wieku, obroty handlowe tych dwóch państw wynosiły 5 mld USD, natomiast w 2009 roku aż 52 mld USD. Analitycy banku Goldman Sachs przewidują, że w okolicach roku 2040, Indie mogą stać się największą gospodarką na świecie. Taka prognoza bardzo zachęca zagranicznych inwestorów. Przewiduje się również, że w związku z postępem gospodarczym i edukacyjnym, wzrośnie liczba osób zaliczanych do klasy średniej nawet do 620 mln, a to oznacza większą ilość konsumentów, niż znajduje się na terenie całej Unii Europejskiej. Nic zatem dziwnego, że Indie nie narzekają na brak zagranicznych inwestorów. Jest to wielka szansa zysku i rozwoju dla każdego ze współpracujących państw. USA wspierają też Indie finansowo. W 2004 roku pomoc USA osiągnęła sumę 25 mld USD. US Agency for International Development (USAID) udziela Indiom pomocy w formie subsydiów na projekty rozwoju, grantów, czy ułatwień w wymianie technologicznej.

Istotne zmiany zaszły również we wzajemnym podejściu społeczeństw. Indusi są najbardziej proamerykańską mniejszością narodową w USA. Niewątpliwie wynika to z faktu, iż dzięki amerykańskim inwestycjom Indusi mają więcej miejsc dobrze płatnej pracy, a rozwój gospodarczy nabiera jeszcze większego rozpędu. Warto też zauważyć, że obecnie Indusi stanowią największą, bo 15 proc. grupę studentów-obcokrajowców na amerykańskich uniwersytetach. Najczęściej kształcą się na takich kierunkach studiów jak informatyka, zarządzanie, czy medycyna. Część świetnie wykształconych absolwentów zostaje na Zachodzie i zasila amerykańskie elity biznesowe oraz naukowe. Stanowią oni ok 3-milionową, najbardziej majętną i najlepiej wykształconą mniejszość narodową. Ci, którzy wracają do kraju, dysponują nie tylko cenną wiedzą, która zapewnia im świetną, wysoko płatną pracę, ale również wprowadzają w swoje środowisko społeczne istotne zmiany kulturowe, wynikające z przyjmowanych częściowo na Zachodzie wzorców. Te fakty nie cieszą jednak wszystkich Amerykanów. Satysfakcję z oszczędności poczynionych na pracownikach mają sami inwestorzy, ale nie amerykańscy pracownicy. Indusi bowiem pozbawiają ich miejsc pracy. Kończą nie tylko najlepsze hinduskie uczelnie, ale przede wszystkim czołowe uniwersytety w USA. Mówią biegle po angielsku, są ekspertami w swojej dziedzinie, a co najważniejsze – wracając do kraju swoich rodaków, są znacznie tańszymi pracownikami. Coraz więcej amerykańskich firm decyduje się na przeniesienie swojej działalności do Azji, gdyż przynosi ona ogromne zyski. Ta sama praca jest wykonywana nie tylko taniej, ale też szybciej. Za sprawą międzykontynentalnych różnic czasowych, Amerykanie kończąc dzień pracy, przesyłają dane do Indii, w których ten dzień się rozpoczyna. W ten sposób, podczas amerykańskiej nocy, wykonywana jest praca, która bez owej międzykontynentalnej współpracy, trwałaby przez kolejny dzień roboczy. Jest to bardzo istotna oszczędność czasu i kosztów. Według wielu badaczy, jedynym wyjściem dla amerykańskich pracowników jest ciągła edukacja. Sugeruje się też, by USA zwiększyły nakłady finansowe na wszelkiego rodzaju ośrodki badawcze, gdyż wszelkie innowacje mogą stać się kluczem do utrzymania się Stanów Zjednoczonych jako mocarstwa gospodarczego w poszczególnych dziedzinach, takich jak na przykład biotechnologia, czy nanotechnologia. Wywiera się też naciski na władze amerykańskich miast, by tworzyły odpowiednie ośrodki doskonalące umiejętności pracowników w okolicach uniwersytetów, laboratoriów, bądź centrów przemysłowych. Najlepszym rozwiązaniem jest specjalizacja w najnowszej technologii, która nie została jeszcze przekazana krajom Wschodu, albo podjęcie się takiego zawodu, którego wykonywanie na odległość jest niemożliwe, jak na przykład praca chirurga. 

Indusi natomiast są zachwyceni możliwościami, jakie im daje USA. Fascynacja przekłada się również na amerykańskie marki, które są na indyjskim rynku bardzo poszukiwane. Indyjskie społeczeństwo odbiera je jako symbol zamożności i sukcesu. Stąd też Indusi chętnie wybierają się do centrów handlowych, by kupić jakąkolwiek rzecz dowolnej, amerykańskiej firmy. Aktualnie za elegancję i znak wysokiego statusu społecznego, uważa się wyjście na obiad do McDonald's, ponieważ na danie za 1,5 dolara może sobie pozwolić tylko zamożniejsza część społeczeństwa. Amerykanie zdają sobie z tego sprawę i w celu promocji swoich rodzimych marek, obniżają ceny do minimum – przykładowo na prowincji kubek pepsi można kupić za amerykańskiego centa.

Utrzymanie dobrych stosunków USA z Indiami, szczególnie w dziedzinie gospodarki jest niezwykle ważne dla obu stron. Indie chcą się nieustannie rozwijać i stawać coraz  bardziej liczącym się mocarstwem nie tylko w regionie, ale przede wszystkim na arenie międzynarodowej. Potrzebne jest im zatem poparcie supermocarstwa. USA z kolei szukały godnego sojusznika w Azji, a Indie kierują się odpowiadającymi Waszyngtonowi wartościami i zasadami demokratycznymi, mają silną armię oraz dynamicznie rozwijającą się gospodarkę. Azjatycki gigant jest cennym partnerem również w kwestii zwalczania terroryzmu, piractwa na Oceanie Indyjskim, czy rozwiązywania spraw związanych z bezpieczeństwem energetycznym.

Mówi się, że Waszyngton jest niejako zmuszony do pokojowego współdziałania z Delhi, ponieważ same Stany Zjednoczone nie dałyby sobie wkrótce rady na arenie międzynarodowej. To, jak ich pozycja supermocarstwa będzie się umacniać, bądź osłabiać, zależne będzie w dużej mierze od sojuszy ze wschodzącymi mocarstwami azjatyckimi, jak Indie, czy Chiny. Rozsądnym zatem posunięciem jest pokojowa współpraca i jasno wyznaczone cele. Republika Indii już może być usatysfakcjonowana dużą konsekwencją w postępowaniu USA. W listopadzie 2010 roku amerykański prezydent Barack Obama w swoim oficjalnym przemówieniu, potwierdził stanowisko wobec Indii i udzielił poparcia Delhi w kwestii jej przyszłego, stałego członkostwa w Radzie Bezpieczeństwa w Organizacji Narodów Zjednoczonych mówiąc: „Oczekuję w nadchodzących latach reformy Rady Bezpieczeństwa ONZ, która uwzględni Indie jako jej stałego członka. Jako dwójka globalnych liderów, Indie i Stany Zjednoczone mogą być partnerami dla globalnego bezpieczeństwa. Sprawiedliwy i stabilny międzynarodowy ład, którego Ameryka jest orędownikiem, oznacza też skuteczną i godną zaufania Organizację Narodów Zjednoczonych”.  Wypowiedź prezydenta spotkała się z wielkim aplauzem Indusów, ale nie wszystkie kraje będą popierać tę perspektywę. Przykładowo Chiny nie opowiedzą się za tak daleko idącymi zmianami ze względu na fakt, że również walczą o status mocarstwa regionalnego. Trudno przewidzieć, jak rzeczywiście potoczą się losy światowych gigantów ze względu na zbyt wiele zmiennych w otoczeniu międzynarodowym. Nie można stworzyć zatem wiarygodnej prognozy. Nie należy też zapominać o ogromnych wpływach na każdej płaszczyźnie takiego państwa jak Rosja, jak również o azjatyckich tygrysach, które cały czas rosną w siłę.

Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.