Jesteś tutaj

Data dodania

pon., 21/11/2011 - 10:36

Po zmianach rządów w Atenach i Rzymie przyszedł czas na Madryt. Jednak w odróżnieniu od przypadku Grecji i Włoch nic nie wskazuje na to, by nowy rząd w Hiszpanii miał mieć charakter przejściowy. Partia Ludowa uzyskała właśnie bardzo silny mandat do sprawowania władzy, ale skala wyzwań stojących przed ekipą Mariano Rajoya jest wyjątkowa. Wkrótce przekonamy się, czy centroprawica wykorzysta swoją szansę.

Jak wygląda Hiszpania po trwających od ponad siedmiu lat rządach premiera Zapatero? Zwycięstwo PSOE (hiszp. Partido Socialista Obrero Español, pol. Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza) w 2004 roku otworzyło drogę do wielu mocno kontrowersyjnych zmian. W ciągu pierwszej kadencji rządów nowego premiera Hiszpania silnie skręciła w lewo, co odbiło się głośnym echem w całej Europie. Z Madrytu docierały wieści o odejściu od tradycyjnej definicji małżeństwa, a także zmianach w sferze polityki historycznej – władza odeszła od modelu równego traktowania ofiar wojny domowej, a ze stolicy zniknął ostatni pomnik gen. Franco. Względnie dobra sytuacja gospodarcza i przyzwolenie znacznej części społeczeństwa na wprowadzane zmiany pozwoliły PSOE na powtórzenie sukcesu wyborczego w 2008 roku.

U bram Europy stał już jednak kryzys. Ale dla rządu ważniejsze od reformy rynku pracy, czy zacieśniania dyscypliny fiskalnej okazało się ustawowe upowszechnienie dostępu do aborcji.  Dopiero w 2011 roku parlament przegłosował podniesienie wieku emerytalnego.  Zmiana ta, choć wskazana i ważna, przyniesie efekty dopiero w dłuższym okresie czasu. Hiszpańskie społeczeństwo zniecierpliwiło się – strajki kolejnych grup zawodowych, tłumy demonstrujące spadek zaufania do władzy i pogarszająca się sytuacja makroekonomiczna zwiastowały klęskę PSOE.

Społeczeństwo hiszpańskie faktycznie ma powody do niezadowolenia. Dług publiczny z ubiegłorocznych 57 proc. wzrósł do 65 proc. PKB. Udało się nieco zredukować deficyt budżetowy z 11 proc. w 2009, ale na koniec roku i tak wyniesie on prawdopodobnie ok. 6,6 proc. PKB. W trzecim kwartale tego roku wzrost gospodarczy wyniósł zaledwie 0,2 proc., co utrudnia walkę z kryzysem na rynku pracy. A jest z czym walczyć – Hiszpania ma najwyższy w całej strefie euro poziom bezrobocia – 21,52 proc. - pracy nie ma blisko 5 mln osób. Co istotne – nie pracuje niemal co drugi Hiszpan w wieku do 25 lat, a w przypadku ok. 1,5 mln rodzin nie pracuje żaden z jej członków. Oszczędności wprowadzane przez ustępujący rząd nastąpiły zdecydowanie za późno. Zadłużenie nie pojawiło się przecież z dnia na dzień – jest wynikiem rozpasania fiskalnego całej dekady.

W listopadzie 2011 oprocentowanie 10-letnich hiszpańskich obligacji przekroczyło 7 proc., co oznacza, że koszty obsługi długu są zdecydowanie za duże w stosunku do możliwości budżetowych. W przypadku Irlandii, Grecji i Portugalii przy tym poziomie konieczna była pomoc z MFW. Rośnie też wycena CDS-ów. Wszystko to sprawia, że nowy rząd będzie musiał przedstawić naprawdę ambitny i wiarygodny plan naprawy hiszpańskich finansów publicznych, a następnie konsekwentnie go realizować. Bez tego gospodarka będzie się dalej pogrążać, co niewątpliwie przełoży się na długotrwały spadek poziomu życia, ale również na obniżenie międzynarodowego prestiżu kraju i osłabienie jego pozycji w zmieniającej się Unii Europejskiej.

Wydaje się, że przyszły premier zdaje sobie sprawę z wyzwań stojących przed Hiszpanią: „Będziemy musieli dać z siebie wszystko. Nie mamy gorszego wroga niż kryzys”. Jeszcze w czasie kampanii mówił też, że sytuacja na pewno nie zmieni się w ciągu jednej nocy. Sprzyja mu jednak sytuacja polityczna PP (hiszp. Partido Popular, pol. Partia Ludowa) osiągnęła najlepszy wynik w historii i najprawdopodobniej samodzielnie stworzy rząd oparty na stabilnej większości parlamentarnej. Dla odmiany PSOE osiągnęła wynik najsłabszy, w dodatku przegrała po latach własnej dominacji, więc wyborcy mogą być nią zmęczeni jeszcze przed długi czas. Ponadto po lewej stronie sceny politycznej – przynajmniej na razie – brak młodego lidera, który mógłby stworzyć dla partii strategię na kilka lat do przodu. Jeśli Mariano Rajoy skoncentruje się na sprawach gospodarczych – a wszystko na to wskazuje, tym bardziej, że zbliżający się „Sześciopak” po prostu je wymusi – to kolejne wybory odbędą się już w normalnym trybie i nie będą musiały wiązać się ze zmianą na stanowisku premiera. Polityczna strategia przeprowadzania reform podpowiada, że odpowiedź poznamy w ciągu najbliższych miesięcy.

 

Zobacz też:

- Bartosz Grucela, System polityczny Hiszpanii

- Joanna Pałkowska, Hiszpania. Kryzys państwa, władzy, gospodarki

Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.