Jesteś tutaj

Autor:

Data dodania

czw., 15/12/2011 - 16:26

Były minister obrony Niemiec Karl-Theodor zu Guttenberg w udzielonym wywiadzie dla tygodnika 'Die Zeit' zadeklarował nadal czynną obecność w polityce. Mimo skandalu w lutym tego roku związanym z plagiatem pracy doktorskiej, baron zu Guttenberg - jak sam przyznaje nie powiedział ostatniego słowa na niemieckiej scenie politycznej. Niewątpliwie, jest o co walczyć: sławny polityk jeszcze niedawno był wymieniany jako możliwy kandydat CSU na kanclerza w wyborach 2013 roku, pozostając gwiazdą niemieckiej polityki. Czy odrodzenie zu Guttenberga jest możliwe?

Karl-Theodor zu Guttenberg przez kilka ostatnich lat zdominował niemiecką scenę polityczną. Stał się ikoną współczesnego, nowoczesnego polityka. Zupełnie odmienny od typowych niemieckich deputowanych zachwycał energią, stylem życia i profesjonalizmem. Konsekwentnie piął się po szczeblach politycznej kariery, a jego medialny wizerunek pozostawał niemal nietknięty. Karl-Theodor zu Guttenberg pochodzący z Bawarii po raz pierwszy na krajowej arenie pojawił się  wraz ze zdobyciem mandatu w Bundestagu w 2002 roku dzięki otrzymanemu poparciu w swoim okręgu. W tamtym okresie dał się poznać głównie jako pomysłodawca „uprzywilejowanego partnerstwa” Turcji z Unią jako alternatywę dla pełnego członkostwa oraz jak niewiele środowisk w Niemczech, używał krytycznej retoryki wobec Rosji. W 2009 roku został wybrany z ramienia swojej partii CSU ministrem gospodarki po nieoczekiwanej dymisji swojego poprzednika Michaela Glosa. Choć resort gospodarki nigdy nie był u naszych zachodnich sąsiadów ważnym strategicznie ministerstwem, to dla tak młodego polityka nominacja ta była wręcz wyróżnieniem. Po wygranych przez CDU wyborach i utworzeniu koalicji chadeków CDU/CSU z liberałami z FDP 28 października zu Guttenberg został mianowany ministrem obrony narodowej. Urząd ten sprawował do 1 marca 2011 roku po ujawnieniu skandalu z plagiatem jego pracy doktorskiej. Po tym wydarzeniu Guttenberg nazywany złośliwie „ministrem kopiuj-wklej” zrezygnował z tytułu doktora prawa uzyskanego na Uniwersytecie w Bayreuth. Sprawa ta, okrzyknięta skandalem nie tylko w Niemczech, ale i całej Europie, skutecznie zaważyła na karierze młodego ministra. Politolodzy przepowiedzieli, że powrót zu Guttenberga na polityczne salony jest wręcz niemożliwy, mimo iż Bawarczycy w większości (ponad 80 proc.) sprzeciwiali się jego dymisji z rządu. Po tym skandalu Guttenberg określany „królem obywateli” wraz z rodziną wyjechał do Connecticut w USA. Obecnie pracuje w jednym z think-tanków.

„Jest nadzieją Niemców”, „Przyszły kanclerz”, „Baron o nienagannych manierach ” tak niemieckie media określały zu Guttenberga w czasie jego rezydowania na stanowisku ministra obrony, wróżąc mu przyszłe kanclerstwo. W tamtym okresie Karl-Theodor pośród krajowego establishmentu pozostawał szansą chadeków na płynne przejście władzy po odchodzącej z urzędu Merkel w 2013 roku. Jego nieskazitelna karta biograficzna niewątpliwie budziła ogólny podziw stanowiąc niezaprzeczalny argument poparcia dla wzorowego chadeckiego polityka.

Karl-Theodor zu Guttenberg Maria Nikolaus Johann Jacob Philipp Franz Joseph Sylvester Freiherr von und zu Guttenberg urodził się 5 grudnia 1971 w Monachium. Wywodzi się z arystokratycznej rodziny o 700-letniej tradycji nosząc tytuł „freiherra” czyli barona. W spisie posłów Bundestagu figuruje jako Karl-Theodor Freiherr zu Guttenberg zachowując na użytek publiczny tytuł szlachecki. Rodzina byłego ministra pochodzi z Frankonii, z wliczających się do pięciu średniowiecznych niemieckich księstw. Baronostwo zu Guttenberga było licznie przywoływane przez jego oponentów – choć jako baron I Rzeszy czyli Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego potwierdza swoje unikatowe pochodzenie. Rodzina zu Guttenbergów do dziś zajmuje zamek w północnej Bawarii. Kariera polityczna Karla-Theodora to nie przypadek, jego przodkowie zapisali się w historii prowadząc opór przeciwko nazistom; stryj ojca po nieudanym zamachu na Hitlera został aresztowany i stracony. Dziadek piastował stanowisko podsekretarza stanu w wielkokoalicyjnym rządzie Kurta Kiesingera. Na ironię zakrawa jednak jeden fakt z życiorysu Karla-Theodora: jego rodzice rozwiedli się, a matka ponownie wyszła za mąż za jednego z synów Joachima von Ribbentropa, ministra spraw zagranicznych III Rzeszy współodpowiedzialnego za pakt Ribbentrop-Mołotow. Sam polityk żonaty jest ze Stephanią, hrabiną von Bismarck-Schönhausen, będącą praprawnuczką jednej z najsłynniejszych postaci niemieckiej polityki, Żelaznego Kanclerza Otto von Bismarcka.

Karl-Theodor, zanim trafił do polityki zajmował się prowadzeniem rodzinnego przedsiębiorstwa  GMBH (wartość majątku ocenia się na ok. 500 mln EUR). Posiadał niewielkie doświadczenie ekonomiczne, co jednak nie przeszkodziło mu objąć teki ministra gospodarki. W tamtym krótkim okresie administrowania wyróżnił się mocnym sprzeciwem wobec forsowanemu przez kanclerz Angelę Merkel planu restrukturyzacji Opla i przejęciu go przez kanadyjsko-rosyjskie konsorcjum Magna/Sbierbank. Jako zwolennik wolnego rynku opowiadał się za kontrolowaną upadłością i restrukturyzacją fabryki. Tym działaniem zjednał sobie dużą część niemieckiego społeczeństwa, głównie wśród mieszczańskiej klasy średniej. Partia SPD okrzyknęła Guttenberga neoliberałem, skutecznie wpychając młodego polityka w okowy baronostwa. Mimo iż ówczesny minister finansów Peer Steinbrück lekceważył krytyczne słowa Guttenberga wobec własnych działań m.in za wywłaszczanie akcjonariuszy banku HRE za publiczne pieniądze, sam polityk zdawał sobie sprawę iż zdecydowanie punktuje u kanclerz zjednując chadekom liberalnych wyborców.

Zajmując następnie stanowisko ministra obrony narodowej w rządzie CDU/CSU w rządzie Angeli Merkel po wyborach w 2009 roku nie zboczył z drogi gospodarczego liberała. Jego działania bywały zdecydowane i za to właśnie punktowane przez opinię publiczną. Natychmiast po objęciu resortu zdymisjonował dwóch najwyższych urzędników w resorcie w związku z wydarzeniami w Afganistanie i skandalu związanym z wypadkiem w Kunduz. Na polecenie pułkownika Bundeswehry Amerykanie mieli zbombardować uprowadzone przez Amerykanów cysterny z benzyną. Podczas tej akcji zginęło dziesiątki cywilów. Guttenberg nie ugiął się też krytyce partyjnych kolegów, przeprowadzając profesjonalizację Bundeswehry, zmniejszając przy okazji jej liczebność.

Kadencja zu Guttenberga jako ministra obrony nie należała do najłatwiejszych. Młody minister często krytykowany był za skutki podejrzanych zdarzeń i wypadku w wojsku – zarówno przez opozycję, jak i kolegów z koalicji. Sprawą pierwszorzędną pozostawał chaos informacyjny panujący w resorcie, który przenosił się również do niemieckiej opinii publicznej. Zdarzenie z grudnia 2010 roku związane ze śmiercią niemieckiego żołnierza w bazie OP North w Afganistanie pozostają rysą na wizerunku resortu. Oficjalna przyczyna powtarzana wielokrotnie przez samego polityka mówiła o „wypadku przy czyszczeniu broni”, co nie zgadzało się ze znanymi ówcześnie ustaleniami śledztwa. Kolejnym niechlubnym wydarzeniem z Afganistanu było bezprawne otwieranie listów żołnierzy, a również kradzież z nich pieniędzy. Na początku 2011 roku wyszły na jaw także nowe okoliczności związane ze śmiercią 25-letniej kadetki w Salvador da Bahia na statku szkoleniowym niemieckiej marynarki.

Jak pokazują powyższe przykłady młody baron nie miał prostego urzędowania. Jednak nic nie uderzyło w człowieka takiego formatu jak Karl-Theodor zu Guttenberg jak skandal podważający wiarygodność i uczciwość polityka uchodzącego za konserwatystę. Po ujawnieniu podejrzenia plagiatu pracy doktorskiej zu Guttenberg podał się do dymisji. Następnie sąd umorzył prowadzone przeciwko niemu postępowanie, określając gospodarcze szkody wynikające z 23 naruszeń prawa autorskiego za niewielkie. Zobligował polityka do wpłaty 20 tys. EUR na cele społeczne.

Karl-Theodor zu Guttenberg miał szansę zostać następcą Merkel, o czym głośno spekulowały media, szczególnie po przegranych przez CDU wyborach do landtagu w Bedenii-Wirtembergii w 2010 roku – będącym od ponad 50 lat bastionem chadeków. Choć jego odejście pozostawiło wielki niesmak, a tłumaczenia ministra były ośmieszane przez pracowników naukowych (ponad 20 tys. podpisało się pod listem protestacyjnym do kanclerz) Karl – Theodor nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. „Nie ulega wątpliwości, że pozostanę osobą polityczną czy zoon politikon (zwierzęciem politycznym)” - przyznał we fragmencie swojej książki pt. "Vorerst gescheitert" ("Na razie się nie udało"), mającej premierę 29 listopada.

Definitywny upadek czy możliwe odrodzenie gwiazdy zu Guttenberga? - pytanie obecnie pozostaje otwarte. On sam, jako zdolny i medialny polityk zdaje sobie sprawę z potrzeby wyciszenia nastrojów i ponowną walkę o mandat w wyborach 2013 roku. Niemieckie społeczeństwo może postawić na swój pragmatyzm, kierując się wyborem skutecznego fachowca, a nie obyczajowym zgorszeniem. Chadeccy działacze jak zbawienia potrzebują fundamentalnego przywództwa, jeśli marzy im się pozostać przy władzy w okresie kryzysu i kontynentalnych perturbacji. Karl-Theodor zu Guttenberg miał wyznaczone zadanie: stać się nowym mężem stanu po okresie dominacji Merkel. Czy szlachcic zawiódł? Na pewno, jednak arystokracja jest ponadczasowa, a ludzie pragną mieć swojego „króla obywateli”.

Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.