Autor:
Data dodania
Państwo Izraela i Republika Turcji to dwa kraje demokratyczne, których historia, kultura, demokratyzm oraz wartości wykazują wiele podobieństw. Tak duży paralelizm skutkował nie tylko udzielaniem wzajemnego poparcia na arenie międzynarodowej, lecz także szybkim nawiązaniem bliskich relacji dwustronnych, które pod wpływem zmian następujących w środowisku międzynarodowym ulegały sinusoidalnej poprawie lub ochłodzeniu.
Pierwszym przejawem zbliżenia turecko – żydowskiego (jeszcze wtedy Państwo Izraela nie istniało) był sprzeciw wyrażony przez rząd turecki wobec planu podziału Palestyny przyjętego przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych w 1947 roku. Mogłoby się wydawać, że gest ten pociągnie za sobą konkretne działania proizraelskie. Jednak tak się nie stało. Podczas jednego z najważniejszych okresów w historii Izraela, Turcja pozostał bierna, nie angażując się w żaden sposób w pierwszą wojnę żydowsko – arabską w 1948 roku. Niektórzy badacze twierdzą jednak, że brak reakcji był przejawem poparcia dla sprawy izraelskiej. Potwierdzać tą tezę może fakt uznania Izraela przez Turcję już 28 marca 1949 roku. Ankara była pierwszym przedstawicielem świata islamu, który oficjalnie zaakceptował istnienie państwa żydowskiego na mapie świata. Turcja uważała, bowiem byt Izraela za fakt niepodważalny i bezdyskusyjny, a poprawne relacje z nowopowstałym państwem miały Ankarze ułatwić zbliżenie z Zachodem, co niewątpliwie do dnia dzisiejszego stanowi priorytet polityki zagranicznej tego kraju. Równocześnie Turcja jako państwo muzułmańskie musiała dbać o poprawne stosunki ze światem arabskim. Wymóg ten sprawiał, że relacje z Izraelem nie były akcentowane na arenie międzynarodowej.
Po wojnie Jom Kippur w 1973 roku relacje na linii Ankara – Tel Awiw zaczęły stopniowo ulegać ochłodzeniu z racji zwiększającej się presji państw arabskich (przegranych w wojnie) na bojkot Izraela. Co więcej, działania Turcji względem państwa żydowskiego nie były jednoznaczne. Poparła ona rezolucję Zgromadzenia Ogólnego ONZ, w której zrównano syjonizm z rasizmem (1975 rok) a zaraz potem uznała Organizację Wyzwolenia Palestyny za oficjalnego przedstawiciela ludności palestyńskiej, wyrażając zgodę na otarcie biura OWP w swojej stolicy.
Lata 80. XX wieku również charakteryzowały się oziębieniem stosunków izraelsko – tureckich. Główną przyczyną osłabienia więzi między oba krajami była, zdaniem Turcji, bezkompromisowa polityka Izraela w stosunku do sytuacji na Bliskim Wschodzie, w szczególności w kwestii palestyńskiej. Poskutkowało to uznaniem przez Ankarę w 1988 roku państwa palestyńskiego, jednostronnie ogłoszonego przez Palestyńską Radę Narodową.
Przełom w relacjach turecko – izraelskich nastąpił na początku la 90. Przyczyną zażegnania impasu w bilateralnych stosunkach tych państw była inauguracja konferencji pokojowej w Madrycie w 1991 roku. Otworzyła ona bowiem drzwi do ponownego przywrócenia pełnych stosunków dyplomatycznych między Izraelem a Turcją. Ankara poddała aktualizacji swoje relacje z Izraelem na szczeblu ambasadorów, co poskutkowało wieloma wzajemnymi wizytami. Ponadto, bilans handlowy między tymi krajami znacznie się zwiększył (obroty handlowe wzrosły z 450 mln USD w 1996 roku do 1,7 mld USD w 2004 roku)a liczba wzajemnych podróży turystycznych, naukowych, zawodowych, sportowych i kulturalnych gwałtownie wzrosła.
Dzięki szerokiej współpracy militarnej Izrael stał się głównym dostawcą broni do Turcji. Rządy obu państw, ze względu na obopólne obawy w odniesieniu do niestabilności w regionie Bliskiego Wschodu przyznają od lat 90. priorytet współpracy wojskowej, strategicznej i dyplomatycznej. Stumilowym krokiem w relacjach izraelsko – tureckich było podpisanie w 1996 roku pięcioletniego układu o współpracy w zakresie szkolenia sił zbrojnych oraz umowę o współpracy państwowych przedsiębiorstw zbrojeniowych. W następnych latach zawartych zostało wiele kontraktów na podstawie, których izraelskie firmy modernizowały uzbrojenie armii tureckiej. Należy zaznaczyć, że w latach 1996 – 2004 Izrael sprzedał Turcji broń o wartości przeszło 3 mld USD.
Tak znaczne ocieplenie relacji izraelsko – tureckich spowodowane było nie tylko wewnętrzną sytuacją Turcji a i pozycji tego kraju wśród społeczności międzynarodowej. Dzięki ociepleniu relacji z Izraelem Ankara chciała uzyskać lojalnego sojusznika w walce z separatystami kurdyjskimi oraz poprawić relacje z Zachodem, który na początku lat 90. krytykował Turcję za zbytni militaryzm życia publicznego i łamanie praw człowieka. Analizując relacje izraelsko – tureckie nie można pominąć podobieństw łączących oba kraje, które utrzymują bardzo dobre relacje z USA i sprzeciwiają się działalności każdej bardziej radykalnej sile w regionie Bliskiego Wschodu.
Do ponownego ochłodzenia relacji między Ankarą a Tel – Awiwem doszło w 2002 roku, kiedy to izraelsko – palestyński proces pokojowy załamał się a w Turcji władzę objęła Partia Sprawiedliwości i Rozwoju oraz po wkroczeniu armii izraelskiej do Strefy Gazy w 2006 roku i ponownej interwencji w 2008 roku. Stosunki między oba państwami stały się napięte do tego stopnia, że dochodziło do personalnych kłótni i nieprzyjemnych sytuacji na spotkaniach najwyższego szczebla.
Jednak prawdziwe apogeum kryzysu izraelsko – tureckiego miało miejsce 31 maja 2010 roku, kiedy to izraelscy komandosi przeprowadzili szturm na tzw. „Flotyllę Wolności” płynącą z pomocą humanitarną do Strefy Gazy i zorganizowaną przy wsparciu tureckich aktywistów. Po tym wydarzeniu Turcja odwołała swojego ambasadora, zarzucając Izraelowi stosowanie działań terrorystycznych oraz to, że zachowuje się jak „rozpuszczony chłopiec”.
„Incydent na statku "Mavi Marmara" 31 maja 2010, atak który miał miejsce na wodach międzynarodowych, nie był zgodny z prawem międzynarodowym. W rzeczywistości był to powód do wojny. Jednakże, zdecydowaliśmy się działać powściągliwie” – mówił we wrześniu Erdogan.
Ponadto turecki premier oświadczył, że okręty jego kraju będą udzielać pomocy jakimkolwiek statkom płynącym z pomocą humanitarną ku Strefie Gazy. Głos w tej sprawie zabrał Awigdor Lieberman szef izraelskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Ostrzegł on premiera Turcji, że jest to tylko kwestia czasu kiedy będzie on musiał zmierzyć się z konsekwencjami gróźb wysuwanych pod adresem państwa Izraela. Jakby tego było mało Lieberman poinformował, że Izrael poprze żądania Armenii, aby za rzeź Ormian w latach 1915 – 1917 zostali oskarżeni Turcy.
Jakby tego było mało pod koniec czerwca premier Turcji Recep Tayyip Erdogan podjął decyzję o zamknięciu tureckiej przestrzeni powietrznej dla izraelskich samolotów wojskowych a władze izraelskie zarzuciły Ankarze radykalizm. Jak donoszą zachodnie media relacje między oba krajami, są tak złe, że tureckie lotnictwo rozpoczęło modyfikację swoich myśliwców, aby ich systemy pokładowe traktowały izraelskie samoloty jako wrogie obiekty.
Sprawa izraelskiego przejęcia statku „Mavi Marmara” ma swoją kontynuację w 2011 roku. W kolejnych miesiącach Turcja żądała, aby państwo izraelskie przeprosiło za dokonanie ataku. Przeprosiny miały stanowić warunek do normalizacji stosunków dwustronnych. Do rozejmu w tej kwestii jednak nie doszło. 2 września 2001 roku opublikowany został raport oenzetowskiej Komisji Palemera, w którym ustalono, że Izrael ze względu na realne zagrożenie ze strony terrorystycznych ugrupowań ze Strefy Gazy miał prawo do objęcia jej blokadą morską w celu uniemożliwienia przepływu broni. W raporcie stwierdzono jednak, ze o ile Izrael ma prawo do obrony swojego terytorium, to niedopuszczalny jest sposób, w jaki to robi. Uznano, bowiem, że zajęcie statków w tak dużej odległości od wybrzeża było bezzasadne. Co więcej, mimo oporu ze strony aktywistów, izraelscy komandosi nie powinni dopuścić do śmierci 9 członków załogi statku „Mavi Marmara”.
Niezwłocznie po ogłoszeniu raportu Ankara podjęła decyzję o wydalaniu izraelskiego ambasadora Gabbyego Levyego, zawieszeniu każdego zawartego wcześniej dwustronnego porozumienia wojskowego oraz obniżeniu rangi relacji dwustronnych. W oficjalnych wypowiedziach rząd turecki za zaistniałą sytuację wini Izrael. Ponadto, Ankara oświadczyła, że dołoży wszelkich starań, aby szturm na „Flotyllę Wolności” został uznany za nielegalny w świetle prawa międzynarodowego oraz pomoże ofiarom incydentu w przygotowaniu zbiorowego pozwu przeciwko państwu izraelskiemu.
Izrael, co prawda wraził zgodę na wypłatę odszkodowań dla uczestników flotylli, lecz nie widzi potrzeby przeprosin za akcję komandosów. Nie przewiduje również możliwości zakończenia blokady Strefy Gazy, którą nadal uzasadnia koniecznością zahamowania transferu broni w ręce Hamasu.
Obecnie relacje między Izraelem a Turcją stopniowo się ocieplają, gdyż w działaniach obu państw widać chęć zażegnania konfliktu. Turcja od wielu lat była dla Izraela jedynym partnerem we wrogim mu środowisku bliskowschodnim. Od kilku lat byliśmy jednak świadkami rodzących się rozbieżności w polityce bliskowschodniej obu państw. Turcja w ostatnich latach zaczęła, bowiem prowadzić politykę opartą na rozwiązywaniu problemów ze swoimi najbliższymi sąsiadami – Syrią, Iranem i Irakiem. Izrael natomiast pozostał przy doktrynie izolacjonizmu w swojej polityce bliskowschodniej.
Mogłyby się wydawać, że w świetlne najnowszych wydarzeń w regionie związanych z „Arabską Wiosną Ludów”, Turcja będzie dążyć do utrzymania dobrych relacji ze swoimi bezpośrednimi sąsiadami, takimi jak chociażby Syria, kosztem poprawnych stosunków z Izraelem. Dziś widzimy, że takie podejście nie zdało egzaminu. Krwawe represje ze strony arabskich sojuszników Turcji zmusiły ją do ponownej reorientacji swojej polityki. Działania podejmowane przez arabskich sąsiadów Turcji są dla niej nie tylko nie do przyjęcia, ale i sprzeczne z wyznawanymi zasadami demokracji.
W tym właśnie kontekście wydaje się, że Ankara doskonalone zdaje sobie sprawę z korzyści z przywrócenia bliskich relacji z Izraelem. Jeśli Turcja ma zamiar odgrywać rolę regionalnego mocarstwa, zmuszona będzie do ułożenia sobie na nowo stosunków z Izraelem, wokół którego koncentruje się najwięcej napięć i sporów. Państwo żydowskie liczy natomiast na pomoc Ankary w kwestii likwidacji zbrojnego ramienia Hamasu.
„Izraelczycy pocałują w rękę każdego jednego Turka, jeśli Ankara przekona Hamas by wyrzekł się terroryzmu, uznał Izrael i podpisał z nim porozumienie pokojowe” – mówił w dniu 23 czerwca w wywiadzie dla "Hurriyet" wiceminister spraw zagranicznych Izraela Danny Ayalon.
Kryzys w relacjach między Ankarą a Tel–Awiwem ma negatywny wpływ na bezpieczeństwo w regionie całego Bliskiego Wschodu. Zaangażowanie Turcji w konflikt z Izraelem sprawia, iż region ten stał się uboższy o państwo pełniące do tej pory rolę mediatora. Jeśli spór Turcji i Izraelem jest zapowiedzią poważnych zmian w układzie sił, może to doprowadzić do radykalizacji środowiska arabskiego, nieprzychylnego Izraelowi.
Należy zatem postawić pytanie – czy powrót do relacji sprzed 2010 roku jest możliwy? Oba kraje zgodnie twierdzą, ze poprawa stosunków bilateralnych jest mało realna, lecz możliwa a dla zainteresowanych stron wręcz pożądana. Normalizację stosunków z Izraelem Turcja uzależnia od przeprosin za śmierć obywateli tureckich na okręcie „Mavi Marmara”, wypłacenia odszkodowań ich rodzinom oraz zakończenia blokady Strefy Gazy. Warto jednak zauważyć, że powrót to stanu relacji z lat 90. nie zależy tylko od Turcji i Izrael, lecz także od Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych.
Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.


Wykop
Blip
Sledzik