Autor:
Data dodania
„Bohaterowie Maratonu dziękują za otuchę i pamięć o nich, podkreślają, że listy pomogły im przetrwać trudne chwile. [...] . Napisanie listu wymaga niewiele wysiłku, a może wiele zmienić. Jeden list nie byłby oczywiście w stanie wpłynąć na decydentów, ale już dziesiątki tysięcy listów z całego świata mają dużą siłę nacisku. Każdy, kto weźmie udział w Maratonie dokłada kolejny, ważny głos w obronie tych, którym ten głos odebrano.” – Aleksandra Zielińska, koordynatorka warszawskiej grupy lokalnej Amnesty International, w rozmowie z Tadeuszem Rudzkim.
Po co istnieje Amnesty International?
Na to pytanie można odpowiedzieć jednym zdaniem: żeby pomagać ludziom, którzy sami nie są w stanie sobie pomóc. Co to znaczy? Członkowie i sympatycy organizacji nie chcą pozwolić, by ofiary łamania praw człowieka były zdane jedynie na siebie, cierpiały w ciszy. Dzięki działaniom Amnesty International ich głos staje się słyszalny. Wbrew pozorom jest na świecie wielu ludzi, którzy nie potrafią zasłonić uszu i przejść obok takich historii obojętnie. Wolontariat w naszej organizacji pozwala odkryć, że nawet te drobne, wydawałoby się błahe rzeczy, które robimy, mogą pozytywnie wpłynąć na los więźnia sumienia znajdującego się w odległym zakątku świata.
Czy walka o prawa człowieka ma szanse powodzenia w warunkach bezwzględnego globalnego wyścigu? Dla przykładu: czy można wpłynąć na rząd, który swoją współpracę z wojskowym reżimem w innym państwie tłumaczy możliwością uzyskania wymiernych korzyści dla własnego społeczeństwa?
Podany przykład wymaga od państwa postawienia na szali po jednej stronie korzyści ekonomicznych dla własnego społeczeństwa, a po drugiej – negatywnych konsekwencji przyzwolenia na łamanie praw człowieka w kraju, z którym współpracuje. Nie chodzi jedynie o moralny, humanitarny wymiar takich działań. Państwo, które przyzwala na łamanie praw człowieka naraża się na krytykę ze strony własnych obywateli, innych krajów, organizacji i instytucji międzynarodowych. W dobie globalizmu niemożliwe jest odseparowanie się od pozostałych aktorów stosunków międzynarodowych, zatem wspomniane działanie państwa ma dla niego realne, niekorzystne skutki. Czy zatem rzeczywiście mu się to opłaca?
Czynnikiem, który ma olbrzymie znaczenie dla przebiegu wydarzeń na arenie międzynarodowej, jest opinia publiczna. Siła jej nacisku, potęgowana przez media, jest wykorzystywana właśnie przez Amnesty International. Władze państw muszą się z nią liczyć. Napływające do centrali AI dobre wiadomości od wysłanników monitorujących sytuację więźniów sumienia, w obronie których działamy, pozwalają wierzyć, że można wpłynąć na rządy państw, nawet w warunkach bezwzględnego globalnego wyścigu.
W Amnesty International Polska wolontariusze działają w 14 grupach lokalnych. Na czym koncentruje się ich aktywność?
Wolontariusze AI z grup lokalnych wcielają w życie wzniosłe idee organizacji. Starają się przełożyć teorię na praktykę – działają na najniższym szczeblu, blisko zwykłego, szarego obywatela. Wśród Polaków jest naprawdę wielu ludzi wrażliwych na problem łamania praw człowieka na świecie, ale większość z nich ani nie posiada rzetelnych informacji na ten temat, ani też nie wie, w jaki sposób mogliby zmienić rzeczywistość. Tutaj właśnie wkraczają wolontariusze, którzy pierwsi czynią krok w stronę takich ludzi – informują o przypadkach łamania praw człowieka, pokazują metody działań i zachęcają do zaangażowania. Jest jednak pewien kluczowy element tego procesu, który pojawić się musi na samym początku: należy przykuć czyjąś uwagę. Stąd właśnie biorą się rozmaite, oryginalne, czasem też wstrząsające spoty, plakaty, happeningi, czy też uliczne przedstawienia. Każde spotkanie grupy lokalnej to intensywna burza mózgów, która służy wyłonieniu najlepszych pomysłów.
Czy AI Polska wyróżnia się w jakiś sposób na tle całej organizacji?
Polska sekcja AI prowadzi aktualnie dwie główne kampanie koordynowane przez centralną sekcję w Londynie: „Stop torturom w wojnie z terroryzmem” oraz „Żądamy godności”. Szczególnie dużo uwagi poświęcamy drugiej wymienionej kampanii. Stara się ona pokazać związek pomiędzy łamaniem praw człowieka a ubóstwem. Swoim zakresem obejmuje trzy główne tematy: odpowiedzialność korporacji, problem slumsów oraz umieralność okołoporodowa. Wyróżnikiem polskiej sekcji jest na pewno duża liczba akcji służących walce o przestrzeganie praw człowieka na Białorusi. Ze względu na bliskość geograficzną tegoż kraju oraz obecność Białorusinów w Polsce, Polacy chętnie angażują się w działania na rzecz białoruskich więźniów sumienia. Ich historie wydają się Polakom bliższe, bardziej realne, tym samym bardziej poruszające niż losy ludzi na innym kontynencie.
Szczególnie bliski polskim wolontariuszom jest również Maraton Pisania Listów Amnesty International, który odbywa się co roku w okolicach 10 grudnia, kiedy świętujemy Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka. Autorem akcji była właśnie polska grupa lokalna. Pomysł podchwyciły sekcje na całym świecie. Jak dotąd każdego roku najwięcej listów w obronie więźniów sumienia pisanych jest właśnie w Polsce.
Właśnie – Maraton Pisania Listów już za kilka dni. Dla wielu osób może być to czysty happening, a nie przykład skutecznego działania... Jakie są rzeczywiste skutki tego rodzaju akcji?
Maraton Pisania Listów AI to 24 godziny pisania ręcznie listów w obronie kilkunastu konkretnych osób bądź grup osób, których prawa zostały złamane. Dzięki tej akcji powstaje zbiór indywidualnie wyrażonych sprzeciwów, który trafia bezpośrednio do władz państwa, które dopuściło się naruszenia praw człowieka. Losy osób, w sprawie których piszemy listy, są monitorowane na bieżąco przez pracowników AI. Na głównej stronie AI znajduje się stała zakładka Dobre Wiadomości, gdzie pojawiają się informacje na temat poprawy sytuacji bohaterów Maratonu. W wyniku zeszłorocznej akcji AI otrzymało prawie dziesięć pozytywnych wiadomości. Skazany na karę śmierci w Turcji Saber Ragoubi, którego proces był nierzetelny a zeznania najprawdopodobniej wymuszone torturami, został uwolniony. Więzienie opuścił także działacz opozycji z Gambii Femi Peters, aresztowany w czasie pokojowych demonstracji zorganizowanych przez jego partię w 2009 roku. Jednych przekonują statystyki: szacunkowo AI otrzymuje Dobre Wiadomości w ponad 30% przypadków. Innych przekonuje możliwość uratowania choćby jednej osoby.
Co może nakłonić „przeciętnego obywatela” do wzięcia udziału w tej akcji?
Podczas Maratonu piszemy również, jeżeli istnieje taka możliwość, listy solidarności bezpośrednio do więźniów sumienia. Wiele osób biorących udział w akcji otrzymało odpowiedź na swoje listy. Bohaterowie Maratonu dziękują za otuchę i pamięć o nich, podkreślają, że listy pomogły im przetrwać trudne chwile. „Przeciętny obywatel” ma zatem możliwość bezpośredniego wpływu na to co dzieje się w krajach dopuszczających się łamania praw człowieka. Napisanie listu wymaga niewiele wysiłku, a może wiele zmienić. Jeden list nie byłby oczywiście w stanie wpłynąć na decydentów, ale już dziesiątki tysięcy listów z całego świata mają dużą siłę nacisku. Każdy, kto weźmie udział w Maratonie dokłada kolejny, ważny głos w obronie tych, którym ten głos odebrano. Ponadto sama akcja to niezwykłe przeżycie – w żadnym innym miejscu nie spotkałam tak wielu ciekawych, zaangażowanych osób oraz nie doświadczyłam tyle pozytywnej energii. Na Maratonie pojawiają się osoby w każdym wieku, rodziny z dziećmi, studenci, seniorzy – a każda z nich chętnie dzieli się z nami swoją własną, niepowtarzalną historią.
W tym roku została Pani koordynatorką warszawskiej grupy lokalnej. Jak i kiedy zaczęła się Pani działalność w Amnesty?
Do AI trafiłam tak naprawdę przez przypadek. Na pierwszym roku studiów zapisałam się na zajęcia z wychowania fizycznego, które nieoczekiwanie zostały odwołane. W budynku, gdzie miały się odbyć, tuż obok szatni, z której odbierałam rzeczy, wisiało ogłoszenia dotyczące spotkania grupy warszawskiej AI. Okazało się, że odbywa się ono na uczelni dokładnie w czasie mojego niespodziewanego okienka. Jako że nie miałam innych planów, postanowiłam w nim uczestniczyć – dalej wszystko potoczyło się dość szybko. Zainteresowała mnie tematyka praw człowieka, przyciągnęła charyzma i pasja wolontariuszy. Mimo, że tego nie planowałam, wolontariat dla AI okazał się być tym, czego potrzebowałam. Teraz jako koordynatora lokalnej grupy sama staram się przekonać innych, że właśnie tego potrzebują.
Zobacz też:
Copyright © 2011 stosunkimiedzynarodowe.pl. Projekt i realizacja: agencja interaktywna netturbina.pl.


Wykop
Blip
Sledzik